Nie miała zielonego pojęcia, co właśnie chciał jej udowodnić los. To, że była na niego skazana? Nawet podczas wakacji musiał pojawiać się gdzieś obok? Serio? Siła wyższa mogła mieć dla niej odrobinę litości, najwyraźniej jednak nie mogło być łatwo. Musiała się nauczyć, że życie wcale nie było takie kolorowe, dlaczego niby inaczej to właśnie on miałby się tutaj dzisiaj pojawić? Nie miała zielonego pojęcia.
Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że tak łatwo mógł odczytać kłębiące się w niej emocje. Wydawało się Prue, że jest w tym wszystkim bardzo dyskretna, a przecież te drobne gesty mówiły same za siebie. Nie dało się ich raczej nadinterpretować - były bardzo jasne w odbiorze. Zapewne powinna nad tym odrobinę popracować, aby nie dawać mu satysfakcji, ale była przecież tylko człowiekiem, miała prawo od czasu do czasu się nieco irytować.
- Nie da się ukryć, że musiałam się nauczyć przy Tobie cierpliwości, ale warto było. - Posłała mu kolejne spojrzenie. Nie podobało jej się wcale to w jakiej sytuacji się znaleźli i jak to wszystko wyglądało, jednak trudno było jej też się teraz z tego wykręcić, kiedy obok znajdowali się wszyscy ci ludzie. Była w kropce, postanowiła więc iść z prądem, chociaż niekoniecznie było to w jej stylu, jak zawsze zresztą przez niego przekraczała swoje granice. Jakoś sobie z tym poradzi, nie był to przecież pierwszy raz.
- Uczę się w końcu od najlepszych. - Nie brakowało jadu w tonie jej głosu, być może zupełnie niepotrzebnie dołączyła do tej głupiej gry, ale skoro już zaczęła w nią grać, to zamierzała to wygrać, jak zawsze kiedy on był jej przeciwnikiem. Nie spodziewała się tego, że ten dzień zakończy się w ten sposób, że będzie musiała ostrzyć pazury, ale potrafiła całkiem szybko dostosowywać się do sytuacji, zresztą on był jednym z powodów przez które się w ten sposób adaptowała, przy nim zawsze musiała reagować bez zastanowienia, co w jej przypadku czasami było nawet niemożliwe, kiedy łapała te swoje zawieszenia, ale nie obawiała się tego starcia, jak zawsze była gotowa na wszystko, chociaż zasady gry były zupełnie inne niż zazwyczaj, bo znajdowali się poza szkolnymi murami.
Nie podobało jej się zachowanie mężczyzn, którzy znajdowali się obok nich, Aloysius dosyć szybko znalazł w nich wsparcie, ale nie spodziewała się niczego więcej po osobnikach, którzy prezentowali się w ten sposób, niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale czasem nie dało się inaczej. - To raczej będzie bardzo długa droga, kto wie, czy jesteś gotowy ją przetrwać. - Odpowiedziała jeszcze na jego słowa. - chociaż Dick jest tak bardzo zakochany, że jest skłonny wybaczyć mi wszystko. - Odezwała się w końcu do mężczyzn, którzy stali obok nich, tego chciał, czyż nie?
Jakimś cudem później znaleźli się w środku i nikt nie kwestionował ich obecności na tym weselu. Zdecydowanie wolałaby, aby ktoś wyłapał to, że nie powinni tutaj być. Tak się jednak nie stało, ku jej niezadowoleniu było wręcz przeciwnie, jakby faktycznie należeli do grona znajomych pary młodej.
Prudence nieco się zmieszała, atmosfera ją przytłoczyła i chociaż nie chciałaby, żeby to zauważył, to niestety na niektóre rzeczy nie miała żadnego wpływu. Starała się jakoś w tym wszystkim odnaleźć, ale niekoniecznie jej to wychodziło. Zauważyła, że znalazł się bliżej niej, ciągle grał, odstawiał tę szopkę, ale to spowodowało, że mrugnęła i postanowiła doprowadzić się do względnego porządku. Nie mogła sobie pozwolić na takie zachowanie, bo nie była tutaj bezpieczna, znajdowała się wśród obcych osób, do tego ze swoim największym wrogiem, nie mogło być gorzej. Czymże sobie zasłużyła na taki los? Nie miała pojęcia. Później w jej dłoni znalazł się kieliszek, wypiła jego zawartość, licząc na to, że może dzięki temu nieco odpuści, poczuje się lepiej.
Zmarszczyła nos, kiedy ponownie się do niej odezwał. Oczepiny, wystrzałowa zabawa? Naprawdę? Westchnęła głośno, nie do końca zadowolona. - Naprawdę chcesz zostać tutaj do oczepin? Serio? - Najwyraźniej zamierzał najeść się i napić za darmo, skoro już się tutaj znaleźli, było to jakieś rozwiązanie, ale miało jeden wielki minus, byli tutaj razem. - Wiesz, że jeszcze pożałujesz tych słów? - Na pewno zdawał sobie z tego sprawę, ale jeśli takie zapewnienie padło z jego ust, to chyba warto było z tego skorzystać, skoro już się tutaj znaleźli.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control