Między straganami nie było tłumów, dzięki czemu nie musieli się spieszyć ze swoim wyborem. Mieli czas na to, aby dokładnie obejrzeć to, co zwróciło ich uwagę, sprzedawczyni ich nie popędzała. W sumie Prudence widziała sporo plusów w tak później wizycie w tym miejscu.
Benjy miał sporą przewagę nad innymi ludźmi, jeśli chodziło o jego wzrost. Nie wątpiła, że często mógł mu się przydawać, bez problemu obserwował okolicę, sięgał wzrokiem ponad większość ludzi, co dzisiaj okazało się łączyć z wypatrzeniem chusty, która rzeczywiście się jej spodobała. Nie wątpiła jednak w to, że jego gabaryty mogły być też w niektórych sytuacjach kłopotliwe, świat był raczej tworzony tak, by dostosować się do większości, a nie spełniać oczekiwania wyróżniających się jednostek.
- Fantastycznie, zdecydowanie nie mam niczego podobnego w swojej garderobie. - A szkoda, na szczęście tym już nie musiała się martwić, bo najwyraźniej miała się stać nowym właścicielem tej chusty.
Stwierdziła, że dobrze byłoby znaleźć coś również dla jej chłopaka, bo dlaczego by nie. Wydawało jej się, że jedna z peleryn faktycznie jest większa od innych i że mogłaby na niego pasować, co wcale nie było takie oczywiste, bo wykraczał poza granice standardów, właśnie dlatego zasugerowała, że to może być dobrym pomysłem.
Kiedy Benjy przymierzał pelerynę, uważnie mu się przyglądała. Z początku wszystko szło całkiem nieźle, niestety jego ręce wykraczały poza zakres rękawów, bez sensu więc jej zdaniem było kupować ją na siłę. Była szczera w swoim osądzie, naprawdę wolałaby, żeby faktycznie peleryna okazała się być dobrze skrojona, jednak w takich miejscach raczej trudno było trafić na coś, co pasowałoby na niestandardowe gabaryty.
- Tak, spory problem. - Nie widziała sensu w kupowaniu czegoś, co nie do końca pasowało. Zresztą mieli przed sobą jeszcze kilka stoisk, być może tam znajdą coś odpowiedniego. Nie musieli upierać się nad pierwszą rzeczą, która wpadła im w ręce. Fenwick zapytał sprzedawczynię o większy rozmiar, Prue na nią spojrzała i po jej minie poznała, że nic z tego. Cóż, szkoda, że jej chłopak musiał się rozczarować.
- Na pewno znajdziemy coś, co będzie pasowało. - Powiedziała jeszcze cicho do Benjy'ego, chociaż w jej głosie dało się wyczuć drobne wahanie. Mogli spróbować coś znaleźć, ale miała wrażenie, że raczej większość sprzedawców nastawiła się na standardową rozmiarówkę, co w ich przypadku okazywało się problematyczne.
Nie zdążyła się odezwać, Benjy zrobił to przed nią. Westchnęła zamiast tego ciężko, bo wiedziała, że jest na przegranej pozycji. Potrafił być uparty, jeśli czegoś chciał, a w tym momencie najwyraźniej zależało mu na tym, aby chusta była prezentem. Mogłaby zacząć z nim dyskutować, ale pewnie skończyłoby się na tym, że staliby tutaj do rana i wrócili do domy z pustymi rękoma, a mieli przecież do obejrzenia jeszcze inne stragany. - Dobrze, niech będzie prezent. - Nie odmówiła mu. Sprzedawczyni zapakowała towar, mogli ruszyć dalej.
Prudence odwróciła się na pięcie i zaczęła taksować wzrokiem okolicę, zastanawiała się, gdzie powinni teraz się udać.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control