Mieli zgodność co do tego, które stoisko chcą odwiedzić jako następne. Prue zaczęła więc szukać, czy po drodze nie ma miejsca, przy którym mogliby się zatrzymać. Nie trwało to długo, ledwie kilka straganów przed nimi znajdowało się miejsce, z którego rozchodziły się naprawdę przyjemne zapachy, no i dostrzegła też szyld, który mówił, że to stoisko jest dokładnie tym, czego potrzebują. Udało jej się złapać swojego chłopaka za rękę, dzięki czemu mogła spokojnie poprowadzić ich do miejsca docelowego.
Później mogli kontynuować poszukiwanie odpowiedniego elementu garderoby dla Benjy'ego. Jeśli nie płaszcz, to może czapka? Odwróciła się na krótką chwilę, właściwie to spojrzała przez ramię, żeby przeanalizować, czy jego głowa też różni się bardzo od standardowej. Nie odezwała się przy tym ani słowem, chociaż pomysł wydawał się jej być wcale nie najgorszy, jeśli nie czapka, to może szalik? Też pewnie musiał być dłuższy od normalnych, aktualnie jednak nie zamierzała nad tym dłużej myśleć, najpierw mieli się zatrzymać przy straganie, który miał do zaoferowania coś do picia. Czy Benjy również powinien dostawać większe porcje napojów i jedzenia? Mrugnęła. Nie powinna o tym teraz myśleć i na pewno o to pytać.
Zatrzymali się w końcu przy miejscu, z którego dochodziły naprawdę atrakcyjne zapachy. Prudence starała się wyłapać poszczególne składniki, które dość mocno się ze sobą mieszały. Miała wrażenie, że czuła wyraźną woń cytrusów, ale również rozmarynu, cynamonu? Sporo tego było.
- Tak, udało się. - Odparła uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Najwyraźniej zeszło już z niej całe zdenerwowanie, które pojawiło się po tym, gdy znaleźli się na kolacji u jej rodziców. Kiedy była sama z Benjym było zupełnie inaczej, niż gdy ich relację oceniali najbliżsi. Czuła spokój i radość, co na pewno nie brało się znikąd.
Bletchley spojrzała na menu, które wisiało na drewnianej ścianie stoiska. Przyglądał mu się dłuższą chwilę, nie do końca potrafiła stwierdzić na co ma ochotę. Cydr, kawa, kompot… herbata. Przez dłuższy moment wpatrywała się w szyld, w końcu jednak stwierdziła, że jest gotowa na podjęcie decyzji. - Ja wezmę cydr. - Zaczęła, po czym spojrzała na swojego chłopaka, który aktualnie odwracał się i spoglądał gdzieś za siebie. Jak zawsze czuwał, być może coś zwróciło jego uwagę? Trudno jej było to stwierdzić, bo zasłaniał sobą niemalże całe otoczenie. - Wish, co dla Ciebie? - Zapytała jeszcze. - Też masz ochotę na cydr? - Nie wątpiła w to, że reszta napojów na pewno też była smaczna, jednak alkohol w jej mniemaniu rozgrzewał najlepiej.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control