• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue

[30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#10
12.10.2026, 20:29  ✶  

Prudence oczywiście nie miałaby nic przeciwko temu, aby usłyszeć jego pełny wykład na temat run, symboli i całej reszty. Chętnie też wdałaby się z nim w długą dyskusję, bo należała do tych studentów, którzy lubili zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi, nie sądziła jednak, że mieli wystarczającą ilość czasu, aby to zrobić. Wiedziała doskonale, jak mogło się to skończyć w ich przypadku, wiele razy zresztą zdarzało im się prowadzić takie długie debaty, ale to było przecież tym, co idealnie o nich świadczyło. Nigdy się ze sobą nie nudzili, mogli rozmawiać godzinami, tyle, że tej nocy mieli nieco ograniczony czas, co zdecydowanie nie sprzyjało wykładom. Lubiła też weryfikować informacje, które znajdowały się w jej głowie, bardzo skrupulatnie poukładane, nie bała się po nie sięgać, zwłaszcza, że rzadko kiedy miewała przyjemność rozmawiać z kimś kto faktycznie znał się na rzeczy.

- Tym razem nie jestem szczególnie nieprzewidywalna. - Nie ukrywała swojego podejścia do snu. Był dla niej naprawdę ważny. Kiedy już udało jej się zasnąć, naprawdę starała się wysypiać, nie znosiła gdy ktoś jej przerywał tę czynność. Bycie żoną Benjy'ego jednak niosło ze sobą drobne niedogodności z tym związane. Nigdy nie dało się przewidzieć tego, kiedy jakiś ptak postanowi usiąść na ich wspólnym parapecie i zacznie uderzać w okno dziobem. Musiała do tego przywyknąć, prawda? Każdy miał jakieś mankamenty, czy coś…

- Jest takie prawdopodobieństwo. Mogłabym się zirytować jeszcze bardziej, ale pewnie racjonalniej będzie mi to ocenić rano. - Aktualnie nie była do końca pewna co do swojego nastawienia. Mogła być nieco bardziej marudna niż zazwyczaj przez to, że jej sen został przerwany. Faktycznie jednak mogłaby się nieco zirytować, gdyby się okazało, że przegapiła całą, wieczorną imprezę związaną z przygotowaniem do sabatu.

- Nie śmiałabym obrażać Twojego pieczętowania, tak, to kolejny skrót myślowy, o tej porze nie stać mnie na więcej, musisz mi to jakoś wybaczyć. - Naprawdę się starała, jednak nie była w najlepszej formie. Zdecydowanie w dzień potrafiła prowadzić rozmowy na zupełnie innym poziomie.

Parsknęła, kiedy usłyszała jego kolejny komentarz, oczywiście, że nie mógł się przed nim powstrzymać, to było dla niego typowe. - Zdaje sobie z tego sprawę. - Miała szansy w końcu tego doświadczyć empirycznie. Nie powinni jednak w tej chwili zacząć odbiegać w tę stronę, bo przecież właśnie opowiadał jej o widmach, amuletach i innych takich. Bardzo łatwo mogli się rozproszyć, a w tej sytuacji nie było to raczej odpowiednie.

Nieco zdziwiła ją reakcja męża na to, co powiedziała o Wardzie. Nie była z nim nigdy jakoś szczególnie zżyta, przepadała za nim to fakt, zdarzało im się współpracować, czy w szkole, czy kiedy już zakończyli swoją edukację. Nadal utrzymywali znajomość, ale to byłoby na tyle. Nie spodziewała się, iż Benjy może zareagować w podobny sposób, było to całkiem zabawne, zwłaszcza o tej porze, codziennie dowiadywała się o nim czegoś nowego.

- Powiedziałam to zwyczajnym tonem? - W jej głosie można było wyłapać odrobinę wahania, bo w sumie jakoś specjalnie się na tym nie skupiła, ale nie wydawało jej się, aby potraktowała te dane osobowe jakoś specjalnie. - Widzisz, nic dziwnego, że zapomniałeś o jego znaczeniu, bo właściwie go nie było? - Kolejne zawahanie w głosie. Nie wydawało jej się, aby istniało jakieś znaczenie co do osoby akurat tego mężczyzny. Kolegowali się, ale to by było na tyle, najwyraźniej jej mąż widział to inaczej jeszcze bardzo dawno, dawno temu. Interesujące. - Tak, mamy zdecydowanie ważniejsze rzeczy do omówienia niż Twoja zazdrość - Postanowiła nazwać rzecz po imieniu, bo co jej to właściwie szkodziło, warto przecież mówić wprost, prawda? Pokręciła jeszcze z niedowierzaniem głową, no tego to się naprawdę nie spodziewała.

[b] - Wiesz, jakby się uprzeć, może dałoby się jakoś zwabić jedno widmo z lasu, bardziej o tym myślałam, chociaż pewnie to też mogłoby być bardzo ryzykowne, nie mogą przecież ciągle chodzić parami, czy tam trójkami, czy jeszcze inaczej. - Uważała, że warto było sprawdzać działanie podobnych przedmiotów na konkretnych przypadkach, nie podobnych, tylko dokładnie na tym, na co miało to działać, co w tym przypadku nie należało do najprostszych spraw. Nie wiedzieli przecież nawet, czy da się je jakoś złapać, ani w jaki sposób przeprowadzić próbę. Cóż - nie, żeby dużo bardziej optymistycznie wyglądało to, że teraz może pojawić się taki moment, w którym po prostu wejdą w las bez sprawdzenia faktycznego działania amuletów.

Prue przeniosła spojrzenie na medalion. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę. Był bardzo niepozorny, spoglądała na niego nie odrywając wzroku nawet na sekundę. Obyś ich nie zawiódł, żebyś faktycznie działał jak należy. Jakby jej myśli mogły cokolwiek zmienić. Wierzyła w to, że Benjy wiedział co robi, nie miała wątpliwości co do tego, że znał się na rzeczy, że był specjalistą w swojej dziedzinie, tyle, że to prototyp. Nikt nie mógł sprawdzić jak działa i czy w ogóle działa, a niewiadomych w tym całym równaniu było naprawdę wiele. Prudence sama była naukowczynią, wiedziała, że zdobywanie wiedzy potrafi kosztować wiele.

- Tak naprawdę prawie wszystko jest niewiadomą. Nie ma pewności, co konkretnie na nie działało, czy kromlech, który był zbudowany z tych znaków, czy same znaki, czy jakieś minerały, czy miejsce samo w sobie też czegoś nie miało. Dużo tych pytań. - Nie gryzła się w język, tutaj naprawdę znajdowało się wiele niewiadomych, naprawdę wiele. Bardzo dużo etapów na których coś mogło pójść nie tak.

- Nie wątpię w to, że zrobisz wszystko, żeby wrócić. Ufam Ci. - Nie miała wątpliwości co do tego, że Benjy nie będzie niepotrzebnie ryzykował, gdyby miał to robić, nie mówiłby w ten sposób, naprawdę nie wątpiła w jego intencje. - Tak, wezmę je. - Nie miała przecież innego wyjścia, prawda? Skoro powiedział, że wszyscy inni, którzy mieli mu towarzyszyć mieli swoje amulety, to ona mogła zaopiekować się tymi.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (6753), Prudence Fenwick (3834)




Wiadomości w tym wątku
[30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 01.10.2026, 21:53
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 01.10.2026, 22:08
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 01.10.2026, 23:51
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 03.10.2026, 20:11
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 03.10.2026, 23:17
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 04.10.2026, 20:14
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 06.10.2026, 03:24
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 06.10.2026, 17:10
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 07.10.2026, 02:05
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 12.10.2026, 20:29
RE: [30/10/1972] Some people are born doomed, others marry into it | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.10.2026, 12:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa