Lestrange rozumiał obawy, dlatego każdemu z kim rozmawiał w tym temacie, starał się zapewnić tyle, ile mógł dać od siebie. Mógły sam siedzieć dniami i nocami, próbując osiągnąć wyznaczony cel, ale wtedy zszedłby do poziomu swojego najmłodszego brata. Tego, który postanowił zaszyć się i tylko tworzyć, aż stworzył. Jakim jednak kosztem?
Laurence osiągnął już wysoki pułap w swojej karierze i chciał też pomóc innym się wykazać. Dać szansę na rozwój, stworzyć zespół godny zaufania i współpracy. Miał wiele pomysłów, które mógłby zrealizować na swoim stanowisku. Dzięki temu, nie ograniczał się samą pracą ordynatora w szpitalu. Dlatego zrezygnował. Miał szerszy wachlarz działania i możliwości udzielania pomocy rodzinnej Klinice.
- Zapewniam, że mają.Z lekkim uśmiechem zapewnienia, Laurence odpowiedział Basiliusowi. Z drugiej strony, gdy dojdzie do spotkania zespołu, będą wiedzieli, kim są osoby współpracujące.
W kwestii godzin pracy, Laurence zakładał, że jego babka pójdzie na rękę Basiliusowi. Była świadoma tego, że najpewniej wnuk "pożyczy" jej uzdrowicieli do swoich badań nad nowym lekiem. W końcu dostał tutaj pomieszczenie do dyspozycji na te parę godzin w tygodniu, aby mogli pracować.
Pytanie o dostawę składników, było tym, na które sam Laurence chciał znać odpowiedź. Bo to zależało także od tego, czy po drodze nie pojawią się jakieś komplikacje. Problemy czy opóźnienia.
- To już leży w rękach Shafiqa, który zgodził się na współpracę i dostarczeniu nam składników. Nie jestem wstanie teraz powiedzieć, kiedy to nastąpi. Jeśli zaś chodzi o termin posiedzenia komisji… Planowałbym na początek października. Im szybciej, tym lepiej, aby wszyscy zapoznali się ze sobą i projektem. Może szczęście nam dopisze i dostaniemy już potrzebne składniki do pracy?Odpowiedział spokojnie, ale też nie ukrywał, że oddalający się termin prac, go niepokoił, martwił. Na to nic nie mógł poradzić. Mogliby co prawda pracować na tym, co mają. Ale nie chciał bardziej uszczuplać Kliniki z zapachów, a tym bardziej ruszać rodzinnej rezerwy. Nie można przecież zapominać o tych, którzy chorują na inne dolegliwości od lat.