Prue nie spodziewała się tego, że jej chwilowy spokój bardzo szybko odejdzie w zapomnienie. Najwyraźniej mieli w tej chwili w łazience bardzo pilne zebranie wszystkich domowników, no na szczęście nie wszystkich - Necro musiał siedzieć w swojej klatce co w obecnej sytuacji było zdecydowanym pozytywem. Prue starała się uczyć ich kota podejścia do swojego współlokatora. Mógł mordować wszystkie szczury poza tym jednym, miała nadzieję, że to do niego dotarło. Nigdy nie można jednak mieć pewności, instynkt to coś nad czym nie da się tak po prostu zapanować, właśnie dlatego, gdy tylko zobaczyła jego prezent pomyślała o tym, że mógł to zrobić. Na szczęście Haint był grzecznym kociakiem i jej nie zawiódł.
- Bardzo dobrze. - Niby wiedziała, że to nie był jej pupil, jednak musiała zadać to pytanie. Benjy potwierdził to co przypuszczała, a więc nie mieli tutaj zbyt wielkiego problemu, no przynajmniej na razie. Nie był to może najprzyjemniejszy widok, szczur został przez Hainta dosyć mocno zmasakrowany, ale rozumiała dlaczego to zrobił, chciał przynieść jej prezent. Co za urocze z niego było stworzenie. - Dzięki maleństwo, chociaż wolałabym, żebyś jednak nie wnosił takich podarunków do domu. - Kot wcale nie był maleństwem w kocich standardach, ale przecież ciągle był dzieciakiem. Naprawdę doceniała jego gest, tyle, że niekoniecznie podobało jej się to, że dywanik znowu musiał trafić do prania.
Spoglądała na swojego męża, który zbliżył się do ich predatora i pogłaskał go za uszkiem. Należało mu się, oczywiście, że zasługiwał za nagrodę za swój gest. Na pewno wręczy mu za to coś smacznego do jedzenia. Lubiła go rozpieszczać, zasługiwał na to.
Benjy zaś zachowywał się bardzo dziwnie, kiedy znowu się odezwał Prudence zmrużyła oczy, wpatrywała się w niego dłuższą chwilę. Nie miała pojęcia, o czym właściwie chciał jej powiedzieć, ale nie brzmiało to dobrze. Kolejny sekret, kolejna tajemnica o która miała wyjść na wierzch, niespecjalnie ją ukrywał - no ciekawe, o czym to zapomniał jej powiedzieć, naprawdę ciekawe. Brzmiało to, jak coś wielkiego.
- Zapomniałeś, jasne, zdarza się każdemu, prawda? - No, każdemu tylko nie jej, ale ona była wyjątkiem potwierdzającym regułę. Powiedziała lekko, nie wiedząc jeszcze do końca czego się powinna spodziewać. Zabił kogoś, ukrył ciało? Coś takiego? Nie, o tym chyba nie powinno się zapominać. - No wyduś to z siebie. Jestem gotowa. - Być może potrzebował potwierdzenia, że nie ma mu za złe tego, że o czymś zapomniał.
- No, pamiętam. - Nie spodziewała się, że wróci do ich pupila. Może chciał odwrócić jej uwagę? Zmienić temat, przerwać co zaczął, bo jednak stwierdził, że chce przed nią ukryć to, o czym zapomniał jej powiedzieć. Całkiem nieźle budował napięcie, nie ma co.
Później padły te słowa Otóż jego ojciec był kugucharem. Nie wytrzymała. Parsknęła śmiechem, właściwie to zaczęła dosyć głośno rechotać, przez co piana zaczęła powoli wyłazić z wanny, Prue się trzęsła, trzęsła się ze śmiechu. Bawiło ją to, że Benjy był taki poważny, zachowywał się, jakby ukrywał przed nią coś bardzo istotnego, tajemnicę co najmniej której poznanie mogło kosztować życie. On pełen powagi oznajmił jej, że ich pupil był w połowie kugucharem. No, jakby wcześniej tego nie wiedziała.
Starała się uspokoić, ale było to bardzo trudne, bo ciągle miała przed oczami ten widok, jego pełnego powagi… - Sherlocku, no co Ty nie powiesz? - Czyli to był ten drobny szczegół o którym jej nie powiedział.
- Mężu mój drogi, czy zdajesz sobie sprawę, że pracowałam przy urazach magizoologicznych. - Wydawało jej się, że powinna mu o tym przypomnieć, bo najwyraźniej i to mu umknęło. - Potrafię odróżnić kota od kuguchara, nasz Haint ma bardzo uroczy pędzelek na końcu ogona. - Przeniosła w tej chwili spojrzenie na kota, który ciągle siedział na dywaniku.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control