Prudence wbrew swojemu bardzo, ale to bardzo sceptycznemu nastawieniu na samym początku do tego przyjęcia bawiła się na nim całkiem nieźle. Nie dało się tego nie zauważyć. W pewnym momencie po prostu odpuściła, przestała się zaciekle przed tym bronić, nie zastanawiała się tylko po prostu pozwoliła sobie korzystać z tych wszystkich rzeczy które znajdowały się na wyciągnięcie ręki. Tak właściwie to nie miała przecież pewności, że szybko pojawi się na podobnej imprezie. Szkoda by było nie spróbować wszystkich słodkości, czy posmakować alkoholi, które były dostępne - oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku, pilnowała się, żeby przypadkiem nie skończyć jak jedna z osób o których wcześniej niespecjalnie miło się wypowiadała, bo to byłoby czystą hipokryzją. Prudence mimo wszystko miała swoje zasady. Niby nikt ich tutaj nie znał, ale wolała nie ryzykować, że coś na temat tego, co robiła dzisiejszego wieczora dotarłoby do jej rodziców. Na pewno nie byliby z niej szczególnie dumni.
Jak w ogóle udało im się wytrwać tu przez tyle czasu nie rzucając się w oczy? Nie miała pojęcia. Nikt jednak nie negował ich obecności na tym weselu, nikt nie zwracał na nich uwagi, dzięki czemu faktycznie mogli całkiem nieźle się bawić. Tak właściwie to nie sądziła, że aż tak jej się to spodoba. Był tort, a więc jeden z elementów umowy został odhaczony, ku jej zadowoleniu okazał się być dokładnie taki, na jaki miała ochotę - wciągnęła nawet dwa kawałki. Była zadowolona z tego, jak toczył się ten wieczór.
Parkiet okazał się być również całkiem atrakcyjny, zwłaszcza, gdy nie myślała o tym z kim się na nim znajdowała. Pozwalała się ponieść muzyce, emocjom i bawiła się przy tym całkiem nieźle. Nie miała pojęcia ile to jeszcze potrwa, ale w sumie nie odliczała już każdej minuty, tak właściwie to nie miałaby nic przeciwko temu, aby trwało to jak najdłużej. Rzadko kiedy miała możliwość, aż tak sobie odpuścić, nie przejmować się otaczającym ją światem. To było naprawdę przyjemnym uczuciem.
W pewnym momencie muzyka ucichła, jakiś mężczyzna wszedł na scenę, pojawiło się też światło, które spowodowało, że zrobiło się jakby bardziej rzeczywiście. Najwyraźniej wybiła północ, przesunęła się odrobinę do Aloysiusa i odezwała do niego cicho. - To najwyraźniej są te całe oczepiny. - Przynajmniej tak się jej wydawało, bo co innego miało się teraz wydarzyć? Nie do końca wiedziała, na czym właściwie to miało polegać, ale jak i reszta gości nadal stała na parkiecie czekając na rozwój sytuacji, była nawet nieco zaciekawiona tym, co na nich czekało.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control