Wieczór był intensywny, szybki, pełen emocji, ale dobrze było raz na jakiś czas pozwolić sobie na odrobinę luzu. Nie spodziewała się, że kiedyś podobne przemyślenia się u niej pojawią, jak widać jednak niezbadane były boskie wyroki. Bawiła się naprawdę nieźle, wyciągnęła kij ze swojego tyłka po kilku wypitych kieliszkach i wcale tego nie żałowała. Nie skupiała się zbytnio na ich sytuacji. Kiedy przestała się przejmować tym, że ktoś może przyłapać ich na kłamstwie wszystko wydawało się być łatwiejsze. Zresztą niby dlaczego miało się to wydarzyć. Nie robili niczego nietypowego, nie zwracali na siebie uwagi, bawili się tak jak zaproszeni goście, a może nawet i lepiej?
Najwyraźniej byli w stanie znieść swoje towarzystwo zdecydowanie lepiej niż rysowało się to na co dzień. Potrafili wymienić się trafnymi spostrzeżeniami na temat słodkości, które próbowali, dyskutować o tym, co działo się na parkiecie bez wbijania sobie przy tym szpilek. No, może pojawienie się tortu wprowadziło nieco zamieszania, bo na jego temat mieli zdecydowanie odmienne zdanie, ale szybko przestali się na tym skupiać, tyle się działo wokół, że nie było sensu o tym dywagować.[/s]
[a]Kiedy znaleźli się na parkiecie, również okazało się, że potrafią się do siebie dopasować. Aloysius całkiem nieźle prowadził w tańcu, nie deptał jej stóp, do tego potrafił zapanować nad tym swoim wielkim ciałem. Uznała to za spory wyczyn, w sumie powinna się tego spodziewać, na pewno przygotowywano go odpowiednio do reprezentowania swojej rodziny podczas podobnych uroczystości. Prudence starała się za nim nadążyć, chociaż nie miała zbyt wielkiego doświadczenia, jednak jej mózg całkiem szybko łapał to, co działo się wokół, już wcześniej zapamiętała kroki, które widziała u innych na parkiecie, próbowała jakoś je wprowadzić w życie i chyba nie wychodziło jej to jakoś najgorzej. Aloysius nie narzekał - przynajmniej w głos, co sugerowało, że może faktycznie nie było tak źle. Nie wątpiła w to, że gdyby zrobiła coś nie tak to na pewno nie miałby problemu z tym, aby dyskretnie zwrócić jej uwagę.
Wydawało jej się, że wcale nie trudno było ich wziąć teraz za narzeczeństwo. Faktycznie całkiem dobrze się razem bawili, wydawali się zupełnie nikim, ani niczym przejmować, nie potrzebowali żadnego towarzystwa poza swoim. Z boku naprawdę można było by uznać, że są w siebie wyjątkowo wpatrzeni, gdyby tylko wiedzieli jak to naprawdę między nimi wyglądało. Co dosyć istotne, z jej strony nie była to żadna gra, nie ma co się oszukiwać Prue nie była wybitną aktorką, dało się z niej czytać niczym z otwartej księgi, tego wieczora po prostu się dobrze bawiła i niczym nie przejmowała. Było to na swój sposób wyjątkowe.
Ich zabawę przerwało jednak nagłe ucichnięcie muzyki i pojawienie się na środku mężczyzny. Zrobiło się jasno, zmrużyła oczy, aby przyzwyczaić je do światła. Zdecydowanie wolała ciemność, ona powodowała, że to co się działo można było wziąć trochę za sen. Nie odsunęła się jednak od Rookwooda, wręcz przeciwnie, przesunęła bardziej do jego boku, bo w końcu nadal byli partnerami w zbrodni.
- Jestem ciekawa, nigdy nie uczestniczyłam w czymś takim. - Przyznała zupełnie szczerze. Może to było głupie, ale naprawdę nie miała wcześniej okazji przeżywać czegoś podobnego, czuła więc jakąś dziwną ekscytację, bo nie miała zielonego pojęcia, czego powinna się spodziewać. Wydawało jej się, że jej partner miał dużo większe doświadczenie, na pewno bywał na podobnych imprezach częściej. Zresztą wyglądał, jakby wiedział, czego powinni się spodziewać w przeciwieństwie do niej.
W ludziach obecnych na parkiecie było widać ekscytację, najwyraźniej ta część wieczoru miała być jedną z ważniejszych, skoro wszyscy tak na nią czekali.
- To jest moment, w którym na parkiecie powinny zostać same panny… - Odezwał się wodzirej. Prudence mrugnęła nie miała pojęcia, co się szykowało i czy właściwie chciała być tego częścią. Dziewczęta, ale nie tylko, starsze kobiety zaczęły przepychać się do przodu, nie zważając na ludzi obecnych obok, jakby było to bardzo ważne.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control