Zapewne mogła się spodziewać tego, że trasa, którą wybrał nie była przypadkowa. Już wcześniej o tym przecież myślała, kiedy jednak wspomniał jej o tym, że o czymś powinien ją uprzedzić, cóż - zabrzmiało to jeszcze bardziej jakby miał plan. Wychowywał się tutaj, znał okolicę na pewno też wiedział coś interesującego o tym miejscu. Cmentarze często miały do opowiedzenia swoje historie, właśnie, jeśli chodzi o historie… spojrzała odruchowo na swoje dłonie, musiała pilnować, żeby niczego nie dotknęły.
- Ludzie zazwyczaj mają osobliwe podejście do nocnych spacerów po cmentarzach. - Nieszczególnie ją zaskoczyło to, co powiedział. Miała świadomość, że miejsca jak to wzbudzały w innych strach, raczej woleli je omijać szerokim łukiem kiedy słońce chowało się za horyzontem. Potrzebowała czegoś więcej, aby ją zaskoczył.
- Myślę, że nie jest to jedyne tego typu miejsce, o którym krążą różne historie. - Martwi ludzie wzbudzali niepokój, a przecież w sumie nie byli żadnym zagrożeniem. Z grobu nie wstaną, nie mogli skrzywdzić żywych. Zdaniem Prudence ten lęk przez cmentarzami był zupełnie zbędny. Bo czego właściwie się tu bać?
Nie wydawała się być szczególnie poruszona tym, co do tej pory powiedział Rookwood. Prue miała do tego nieco inne podejście niż większość, normalnych ludzi, którzy raczej woleli unikać cmentarzy, ona sama chętnie się w nich zapuszczała. Każdy wydawał się jej być na swój sposób wyjątkowy.
- Jest to opowieść… rozumiem. Czy spróbowałeś w tym nieco głębiej pogrzebać, znalazłeś jakieś dowody, jakieś artykuły, cokolwiek? Czy ktokolwiek to zrobił, czy raczej jest to słowo przekazywane kolejnym osobom? - Fakty, dla Bletchley fakty były najważniejsze. Ludzie lubili gadać, plotkować, dopisywać sobie różne historie, robić z igły widły. Zdecydowanie ktoś powinien to zweryfikować. - Bo z tego co mówisz, brzmi to raczej jak coś wyssane z palca, każdy mógł wymyślić sobie historię, tym razem padło na zagubionego grabarza. - Nie dziwiło jej to nawet jakoś specjalnie. Cmentarze miały taką aurę, że ludzie doszukiwali się w nich czegoś, co miało wzbudzać strach.
- Czy byłeś świadkiem czegoś dziwnego, co się tutaj działo, czy tylko o tym słyszałeś? - W końcu mieszkał w okolicy, mówił o tym tak, jakby chciał ją zaciekawić, ale sam nie do końca w to wierzył. Prue nie bała się legend, uważała, że warto jest je weryfikować, być może dzisiaj będą mieli ku temu okazję? Nie oceniała racjonalnie ewentualnego zagrożenia, bo przecież była lekko zawiana, a jak widać alkohol dodawał jej nieco odwagi. Zresztą podchodziła do tego, co mówił racjonalnie, próbowała wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Niespodziewanie uderzył w nią podmuch wiatru, który zabrał ze sobą chustę, którą miała narzuconą na ramiona - prezent od Ellie, którego wolałaby nie stracić. Odruchowo od razu ruszyła za unoszącym się na wietrze przedmiotem, nie odwracała się za siebie, bo nie chciała stracić go z oczu. Nie chciała zgubić swojego prezentu, lawirowała między grobami, starając się niczego nie dotknąć, bo bała się, że wtedy byłaby już na straconej pozycji.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control