Prudence uważała to za całkiem urocze, że kocie maleństwo na swój sposób pokazywało, że zaakceptowało swój nowy dom. Gdyby tak nie było, to nie przynosiłby im tych wszystkich prezentów. Wcześniej nie miał łatwego życia, skoro Benjy przyniósł go tak po prostu do domu, jednak wcale nie musiało mu się u nich spodobać. Miał pewne nawyki i przyzwyczajenia, musiał się przystosować do nowej rzeczywistości, szło mu to nie najgorzej, tak właściwie to całkiem nieźle się tutaj odnalazł, a że był drapieżnikiem, to musiał przecież od czasu do czasu coś upolować, instynkt tak działał. Najbardziej istotne dla Prue było to, że nie ruszał Necro, z początku się tego nieco obawiała.
Jej mąż całkiem przypadkowo znowu się jej podłożył i na pewno nie miała mu to tego szybko zapomnieć. To znaczy tak, czy siak by tego nie zapomniała, ale ta sytuacja była tak dla niej zabawna, że na pewno będzie ją co jakiś czas wyciągała. Nie potrafiła wyprzeć ze swojej głowy tej jego poważnej miny, do tego powagi z jaką podszedł do tematu, kiedy oznajmiał jej coś co było dla niej całkiem oczywiste. Miała świadomość, że ich kocur miał w sobie bardzo specyficzne geny, nie dało się tego tak po prostu zignorować.
- To prawda, nie można Ci tego odmówić, urozmaicasz je na wiele różnych sposobów. - Ostatni czas był bardzo intensywny, ale w końcu poczuła, że wszystko wraca do normy. Przez to, co się przed chwilą wydarzyło bardzo poprawił się jej humor, który przez ostatnie dwa dni był raczej wisielczy. Oczywiście mógł być jeszcze gorszy, bo to co stało się piątkowej nocy mogło zakończyć się tragicznie, tak, czy siak jednak bardzo mocno przeżywała wewnątrz to, czego była świadkiem. Starała się nie okazywać tego jakoś specjalnie, ale chyba nie byłoby osoby na której podobne wydarzenia nie zrobiłyby wrażenia. Jej mąż dosłownie umierał na jej rękach. Miała sporo szczęścia, że udało jej się jakoś utrzymać go przy życiu. Nadal jednak nie wyglądał dobrze, minie trochę czasu, zanim w pełni się uleczy. Czy właściwie już powinien opuszczać łóżko? Zmrużyła na moment oczy.
Mrugnęła. Nie powinna się teraz na tym skupiać, skoro tak świetnie się tutaj bawili, to znaczy ona się bawiła. - Tak, dobrze słyszałeś. - Potwierdziła jeszcze. - Przecież już to robię, sama stwierdziłam, że na nią zasługuję, co było próbą nawiązania współpracy. - Spojrzała na niego, oczy jej błyszczały i były nieco zaczerwienione, bo praktycznie popłakała się przed chwilą ze śmiechu. - Skoro masz taki szeroki zakres kompetencji w tej dziedzinie to zdam się na Ciebie. - Nie powinna przecież wchodzić mu drogę, jeśli faktycznie miał takie doświadczenie. Była gotowa ponieść konsekwencje za swoje nie do końca odpowiednie zachowanie.
Oczywiście, że powinna się spodziewać, iż kiedy da mu odrobinę władzy to zacznie wytykać jej błędy. Nie mogło być inaczej, bardzo szybko je wszystkie wypunktował. - Wydaje mi się, że powinieneś spojrzeć na sprawę nieco łagodniej, skoro byłam świadkiem zdarzenia. Wolałam nie opuszczać miejsca, w którym przebywałam w celu zabezpieczenia dowodów, aby przypadkiem ich nie zniszczyć, a Ty jesteś poniekąd odpowiedzialny za to, że do tego doszło. Wydaje mi się, że nagana należy się nam obojgu, może lepiej nie zgłaszać tego do komisji? A mobbing byłby wtedy, gdybyś musiał spać na kanapie… - Rozejrzała się jeszcze po łazience, która faktycznie nie wyglądała najlepiej. Szczur najwyraźniej został bardzo drastycznie potraktowany przez Hainta, który swoją drogą leżał sobie na dywaniku jakby nic wielkiego się nie stało.
- Podejrzewam, że dojdzie do tego prędzej, niż później, więc jak na moje nie ma sensu zamykać śledztwa. - Nie spodziewała się, żeby ich kocur zamierzał zaprzestać swoich praktyk. Oby jednak doszło do niego, że łazienka nie była najlepszym miejscem na podrzucanie podobnych podarunków.
- Organy ścigania są zajęte innymi ważnymi sprawami. - Sprawca zaś wcale nie ukrywał swojego związku ze sprawą i tego, że popełnił czyn. Jaka więc była przyjemność w tym, aby go ścigać?
Szczur ponownie się bujnął, tym razem nieco bardziej, przez co Prue przesunęła się głębiej do wanny, jakby miało ją to uchronić przed tym, co by się stało gdyby znalazł się w środku. Tego jednak zdecydowanie wolałaby uniknąć, na samą myśl o tym, że martwe zwierzę mogłoby się tutaj znaleźć z nią się skrzywiła.
- Dzięki, wolałabym się z nim teraz nie zaprzyjaźniać. - Ogólnie to raczej nie miała nic do szczurów, jednak martwy szczur nie był tym do czego chciałaby się jakoś specjalnie zbliżyć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control