25.10.2022, 20:14 ✶
Dla niego takie rzeczy były trudne. Dla niej proste i naturalne, przynajmniej wtedy, gdy była jeszcze dzieckiem. Nie rozważała za wiele, idąc przez życie z wyciągniętą dłonią – i często trzymając w niej cukierka. Miało się to na niej do pewnego stopnia zemścić, ale wtedy, mając trzynaście lat, w rozczochranej głowie Brenny nie było za wiele miejsca na rozkładanie takich konceptów na części pierwsze.
- Może wtedy obaj będą najlepszymi przyjaciółmi? – zasugerowało z zastanowieniem, jakby sama nie była pewna. Miała całe mnóstwo znajomych i całkiem sporo przyjaciół, chociaż było trochę prawdy w tym, że przynajmniej ich część podbierała bratu. A dokładnie bezczelnie wpakowywała się w ich towarzystwo, robiąc to tak często, że i Erik, i jego koledzy zaczynali traktować to jak coś normalnego.
Wyprostowała się wreszcie, porzucając obserwację grzyba. Nie wstawała z trawy, najwyraźniej nie mając zamiaru od razu rzucać się do poszukiwania włosów jednorożców.
- Dziwna? „Straszna i okropna”, chciałeś powiedzieć. I nic mi się nie sprawdziło, bo mi ani razu nie wyszły poprawne obliczenia – parsknęła. – Rozważam przepisanie się na wróżbiarstwo, a to już taka zupełna desperacja…
Było w tym coś zabawnego, ironia, której on nie mógł pojąć: bo Brenna sama posiadała Trzecie Oko, ukierunkowane jednak ku przeszłości. Czego zresztą dowiedziała się całkiem niedawno. A jakoś wróżbiarstwa się obawiała…
- Tak, gra w drużynie. Moją? Gandalf. Ja tam bym się nie obraziła, jakby stanął na moim progu i zaprosił mnie na przygodę – powiedziała, z westchnieniem zbierając się wreszcie z trawy i rozglądając za kolejnymi włosami. Była za młoda, by pamiętać, że Frodo i Sam na tej „przygodzie” ryzykowali życie, zdrowie, głodowali, odnosili rany, tracili towarzyszy i ten pierwszy skończył ze złamaną psychiką. – Ej, myślisz, że gajowy nas tu porzucił? Bo coś długo nie wraca. Kurde, a ja zapomniałam sypać okruszki, żeby móc trafić z powrotem.
- Może wtedy obaj będą najlepszymi przyjaciółmi? – zasugerowało z zastanowieniem, jakby sama nie była pewna. Miała całe mnóstwo znajomych i całkiem sporo przyjaciół, chociaż było trochę prawdy w tym, że przynajmniej ich część podbierała bratu. A dokładnie bezczelnie wpakowywała się w ich towarzystwo, robiąc to tak często, że i Erik, i jego koledzy zaczynali traktować to jak coś normalnego.
Wyprostowała się wreszcie, porzucając obserwację grzyba. Nie wstawała z trawy, najwyraźniej nie mając zamiaru od razu rzucać się do poszukiwania włosów jednorożców.
- Dziwna? „Straszna i okropna”, chciałeś powiedzieć. I nic mi się nie sprawdziło, bo mi ani razu nie wyszły poprawne obliczenia – parsknęła. – Rozważam przepisanie się na wróżbiarstwo, a to już taka zupełna desperacja…
Było w tym coś zabawnego, ironia, której on nie mógł pojąć: bo Brenna sama posiadała Trzecie Oko, ukierunkowane jednak ku przeszłości. Czego zresztą dowiedziała się całkiem niedawno. A jakoś wróżbiarstwa się obawiała…
- Tak, gra w drużynie. Moją? Gandalf. Ja tam bym się nie obraziła, jakby stanął na moim progu i zaprosił mnie na przygodę – powiedziała, z westchnieniem zbierając się wreszcie z trawy i rozglądając za kolejnymi włosami. Była za młoda, by pamiętać, że Frodo i Sam na tej „przygodzie” ryzykowali życie, zdrowie, głodowali, odnosili rany, tracili towarzyszy i ten pierwszy skończył ze złamaną psychiką. – Ej, myślisz, że gajowy nas tu porzucił? Bo coś długo nie wraca. Kurde, a ja zapomniałam sypać okruszki, żeby móc trafić z powrotem.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.