• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Sowia Poczta v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
Ptasia poczta Lorien

Ptasia poczta Lorien
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#104
18.10.2026, 19:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.10.2026, 19:27 przez Lorraine Malfoy.)  

—28/10/1972—


Odpowiedź na ten list.

Przesyłkę zabezpieczono standardowym zaklęciem ochronnym. Do listu dołączono nie próbnik, ale całą rolkę materiału, o który prosiła Lorien, a także kontakt do skromnego atelier rzemieślnika w Carkitt Market, trudniącego się wyrobem artystycznych mebli na zamówienie: Lorraine musiała stwierdzić, że młody artysta zdoła wpasować się w gust kobiety. A jeżeli nie, przynajmniej będzie mogła obić kanapę zgodnie ze swoim życzeniem. W materiał w tym samym kolorze zawinięto również niewielką książeczkę z serii przaśnych, gotyckich romansów popularnych wśród panien na wydaniu jakieś stulecie temu. Tak, Lorraine wysłała Lorien harlekina o aurorach, a to jest w tym wszystkim najlepsze, że to kompletnie in character. Na stronie tytułowej można było odnaleźć naskrobane młodziutką, ale w pełni wyrobioną w pisaniu dramatycznymi zawijasami rączką półwili: "własność L. M." Jak to się wspaniale złożyło, że miały z Lorien takie same inicjały…


Londyn, 28 X 1972 r.

Kochana Lorien,

Z całego serca dziękuję za prezent, jaki mi sprawiłaś. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem Ci wdzięczna za te pieniądze, które przekazałaś na jadłodzielnię na Nokturnie. Obawiam się, że gdybym spróbowała oddać zadość swojej wdzięczności, napisałabym list dłuższy niż wszystkie akty prawne, jakie kiedykolwiek czytałaś, więc pozwól, że na początku dumnie zakomunikuję co najważniejsze: przesłałam już pieniądze Woody'emu. Możesz być pewna, że przekazałam mu wiernie Twoje słowa, nie ukrywając, komu należy dziękować za pomoc. A książka… Lorien, nawet nie wiesz, ile radości mi przyniosła. Znalazłam w jej lekturze nader osobliwy rodzaj pocieszenia. Wszystkie te drobiazgowe zalecenia, uwagi o zastawie, porządku stołu, właściwej kolejności podawania potraw… O gościnności, która winna być zarazem hojna i nienachalna. Znalazłam imię Twojej mamy na okładce, więc mimowolnie zaczęłam myśleć o swojej mamie, choć od tak dawna nie ma jej już z nami. Przyszły do mnie wspomnienia czasów, kiedy życie wydawało się prostszym. Czytałam bowiem w młodości podobne książki. Poradniki dla młodych dam, podręczniki savoir-vivre. Możesz mi nie wierzyć, ale czytanie ich sprawiało mi taką samą uciechę, jak czytanie romansów rycerskich. Zbierałam zawarte w nich wskazania, wyobrażając sobie, że podług nich urządzę swoje życie, gdy dorosnę. Nie czułam się przez nie w żaden sposób ograniczana. Książki pokazały mi świat utrzymany w całości za pomocą tych drobnych gestów, których nikt nie uznaje za wystarczająco ważne, aby nazwać je władzą. Ale ja miałam przecież władzę nad gestem. Ja miałam władzę nad światem, który wokół siebie stworzę! Wyobrażałam sobie, że stworzę dom, w którym będę szczęśliwa. Bo byłam szczęśliwa, gdy byłam poprawiana: gdy miałam możliwość stania się lepszą osobą dzięki czyimś poradom, spisanym przecież z myślą, żeby pomóc. Może niektórym te porady wydadzą się staroświeckimi, albo wręcz zbędnymi, ale dla mnie są czymś wyjątkowym. Uświadamiam sobie wtedy, jak wiele pozostaje po człowieku. Nie tylko jego nazwisko, nie tylko przedmioty, które kiedyś trzymał w dłoniach, ale i ślady myśli, które komuś innemu mogą się wydać zupełnie nieistotne. Życie nie kończy się w chwili, w której myślimy, że się kończy. Może ktoś kiedyś otworzy podpisaną moimi inicjałami książkę. Może przeczyta, a może odłoży z powrotem na półkę, nie wiedząc nawet, komu zawdzięcza jej posiadanie. Nie mam już matczynego modlitewnika o marginesach wystarczająco szerokich, że można było na nich zapisać piosenkę zasłyszaną w kowenie. Pochowałam go razem z nią. Została mi po niej jednak drewniana plansza do ćwiczeń imitująca pianino, która należała wcześniej do jej matki: palce kolejnych pokoleń kobiet wyślizgały drewno, rzeźbiąc ślady na klawiszach. Teraz tylko moje palce pieszczą klawisze atrapy pianina, ale może kiedyś poprowadzę  po klawiaturze paluszki swojego dziecka. Bardzo bym tego chciała, Lorien. Bardzo wiele o tym myślę. Nie sądzę jednak, żeby dane mi było łatwo wyjść za mąż: nie dlatego nawet, że nie mam odpowiedniego posagu, choć niegdyś to właśnie wstrzymało mnie przed potencjalnym zamążpójściem. Nie zrozum mnie źle, bardzo chętnie zapoznam się z państwem Şahin, zwłaszcza, jeżeli darzysz ich poważaniem, ale nie chcę robić sobie złudnych nadziei: boję się po prostu, że małżeństwo okaże się w moim przypadku takim samym zawodem, jak wskazania etykiety.
Przez moje doświadczenia zrozumiałam bowiem, że można nauczyć się wszystkich właściwych gestów i nadal nie mieć żadnej gwarancji, że zostanie się potraktowaną z szacunkiem.
Gdy oglądam książkę od Ciebie wciąż jest we mnie tamta Lorraine, która wierzyła w pewną formę moralnej wzajemności: skoro ktoś zadał sobie trud, żeby opisać, jak należy postępować, to zapewne uczynił to dlatego, że chce pomóc. Skoro istnieją reguły gościnności, można stworzyć dom, w którym człowiek będzie gościem mile widzianym. Skoro istnieją reguły dobrego wychowania, można stać się kimś, kto nie wyrządza innym niepotrzebnej przykrości. W swej dziecięcej naiwności, nie przewidziałam, że nie wszyscy ludzie udzielają wskazówek z myślą o tym, by pomóc. Że niektórzy czynią z nich narzędzie, za pomocą którego wyznaczają granice cudzej samodzielności. Że istnieją tacy, którzy najpierw uczą człowieka polegać na swoim osądzie, a potem, gdy ten osąd zaczyna prowadzić do wniosków niewygodnych, każą mu wątpić we własne rozumowanie. Najtrudniej rozpoznać tę różnicę wtedy, kiedy człowiek, który nas poprawia, rzeczywiście ma nam coś do zaoferowania. Kiedy jego wiedza jest większa od naszej, jego doświadczenie bogatsze, a jego troska, w pewnej mierze przynajmniej, prawdziwa.

Chciałabym powiedzieć, że wybrałam, Lorien: prawda jest taka, że to wszystko nie było tak naprawdę wyborem Lorraine, lecz wyborem poety; wyborem przegranego konia, tego z samego końca tabeli, tak jak wtedy, kiedyśmy się spotkały na torze w Ascott. Kiedyś widziałam w tym wyborze przekorę, i czerpałam z tej przekory dumę, bo i z czego innego miałabym tę dumę czerpać? Wdzięczna jestem więc, że pozwoliłaś mi wtedy być dumną. Że postawiłaś na przegranego konia wraz ze mną. Że szybciej niż ja zrozumiałaś, że mniej było w tym przekory, a więcej desperackiej próby zachowania godności przez dziecko, które musiało walczyć o tę godność całe życie. Że zrozumiałaś to bez słów.
Użyłam bardzo wielu słów, aby wyjaśnić to samo Anthony'emu. Podkreślam to, ponieważ nie chcę, ażebyś myślała, że jestem niewdzięczną. Że odrzucam bezmyślnie przyjaźń i przewodnictwo tych, którzy są ode mnie starsi zarówno wiekiem jak i doświadczeniem. Nie jestem taka, Lorien. A jednak przyznać na głos, że mniej miałam w swoim życiu siły sprawczej, niżbym chciała? Że wstrzymywał mnie zbyt często brak środków, zaplecza należnego wysoko urodzonej damie. Jakże przyznać się do tego mężczyźnie? Mężczyźnie starszemu, bardziej doświadczonemu ode mnie, bardziej światowemu, na którego opinii tak mi niegdyś zależało?
Siła kobiety leży w słabości, lecz w słabości starannie selekcjonowanej. Być może siła mężczyzny leży w wyborze sprawy, która uczyni go słabym.

Niechże Anthony wybiera sobie jaką sprawę zechce.

Pośród moich rozedrganych zarzutów mogłaś odnieść wrażenie, że zależy mi na polemice z jego systemem wartości, ale tak nie jest, droga Lorien. Mnie zależało tylko i wyłącznie na symetrii w naszej relacji. A symetrii nie ma, gdy nieustannie słyszę, jaki to Anthony jest niezrozumiany, uciemiężony przez opinię publiczną, ale gdy to ja o to samo zrozumienie proszę, dostaję tylko żałosne wyrzuty. Dlaczego jego ból zawsze musi być większy niż mój? Bo on może odczuwać ból, gdy społeczeństwo ocenia go niesprawiedliwie, ale ja słyszę, że moje poczucie bycia ocenianą jest czymś, co "powinnam przepracować". On może uważać, że jego motywacje nie są dla innych zrozumiałe, ale ja muszę przed nim dowodzić, że moje własne w ogóle zasługują na poważne potraktowanie. Jeżeli boi się tak bardzo tego, że będą się z niego wyśmiewać za plecami, dlaczego mnie nie użyczy podobnego współczucia? Mówić można tak wiele o jego poczuciu wykluczenia, ale co z moim wykluczeniem? Wybrałam, i niosę konsekwencje swoich wyborów, droga Lorien, dlatego można uświadczyć mnie coraz mniej w przestrzeni publicznej. Nigdy nie narzekałam na konsekwencje, i być może to było problemem: to, że taiłam je przed innymi tak dobrze, że ktoś taki jak Anthony w ogóle nie jest tych konsekwencji świadom. A jeżeli jest świadom, to tym bardziej odrażającym jest, że odmawia niesienia własnych.
Nie wiem, jak inaczej zachować się, gdy mówi o Nokturnie z obrzydzeniem, a zarazem zaprasza mnie do ugrupowania, którym chce kształtować jego przyszłość polityczną. Oto stwarza bowiem sprzeczność, odmawiając jednocześnie poniesienia odpowiedzialności za to, jak te sprzeczności zostaną wyrażone, i jakie konsekwencje przyniosą: rozumie, że nie zostanie dobrze przyjęty na Nokturnie, ale nie rozumie, jak ja zostanę przyjęta w gronie ludzi, których wokół siebie zgromadził. Prywatne zapewnienie nie wystarcza, jeśli publiczne zachowanie pozostawia przestrzeń dla pogardy. Wszystko jest wyborem, a może nic nie jest wyborem. Anthony nie wybrał mnie, ale oczekiwał, że ja wciąż będę wybierała jego, chociaż nie dał mi żadnego powodu, żebym to zrobiła. Bawi mnie więc, że obraża się, gdy próbuję sprowadzać go na ziemię. Bawi mnie, że próbuje ze mną targować się na ból.
Najbardziej zaś bawi mnie, że na siłę chce zostać zbawicielem świata, ale nie stać go na zwykłą wzajemność.
"Ministerstwo dba o swoje interesy, nie o ludzi", powiedział mi Anthony, sugerując, że stoi ponad Ministerstwem, że spogląda na świat z moralnego piedestału, którego brakuje instytucjom. Że w przeciwieństwie do instytucji, rzekomo dba o ludzi, a więc i o mnie. Wybacz, ale gdy opowiada mi się o tajnych stowarzyszeniach złożonych z wpływowych przyjaciół o promugolskich poglądach, gdy zachęca do uczestnictwa w wojnie partyzanckiej (nie będąc w stanie powiedzieć w jakim zakresie, ani jako kto), na przemian to wywyższając moje umiejętności, to mi ubliżając… Uważam, że słusznym jest zauważenie, że gdy ugrupowanie opiera się na hierarchii, nieformalnych przysługach i reputacji, może odtwarzać wewnątrz siebie dokładnie te mechanizmy wykluczenia, przeciw którym rzekomo występuje. Uważam, że słuszną jest krytyka, zwłaszcza, gdy chodzi o kwestie bezpieczeństwa.
Oto bowiem tak jak wszyscy chce korzystać z mojej lojalności i umiejętności, ale niekoniecznie chce uznać świat, z którego te umiejętności pochodzą. Gardzi moją rodziną, że nie poświęcili mi wystarczająco opieki, ale sam nie wahał się nigdy przed traktowaniem mnie jako narzędzia. Najbardziej w tym wszystkim wściekła jestem więc na siebie, Lorien: bo myślę sobie, że nie przeszkadzałoby mi tak bardzo bycie narzędziem w rękach innych, gdyby tylko umieli lepiej zachować pozory. Brzydzę się przez to sobą. Nie brzydziłabym się, gdybym nie wierzyła w to dokładnie, o czym piszesz. Bo ja wierzę w to, że Anthony ma serce po właściwej stronie. A jednak nigdy nie ma tego serca dla mnie — nie w sposób, jaki potrzebuję, żeby miał.
Lorien, powiedziałaś mi tyle pięknych rzeczy. Powiedziałaś, że mam siłę, aby zmieniać świat, ale ja wcale nie chcę zmieniać świata. Oczywiście, że chciałabym, żeby zmienił się na lepsze, ale nie mam mocy, żeby dokonać takiej zmiany. Nie chciałabym też odbierać nikomu mocy samostanowienia. A jednak chcę, żeby wiodło się dobrze ludziom, których kocham, ludziom, na których mi zależy.
Nie wiem już czasem, czy moja potrzeba usprawiedliwiania innych wynika z wielkoduszności, czy z lęku przed tym, co musiałabym zrobić, gdybym pewnego dnia przestała znajdować dla nich wytłumaczenia. Łatwiej przecież wierzyć, że ktoś postąpił źle z powodu własnego cierpienia, niż przyznać, że mógł postąpić źle również wtedy, gdy znał nasze cierpienie i mógł oszczędzić nam następnego. Łatwiej jest mi uwierzyć w czyjąś bezradność niż w jego obojętność. Bezradność budzi we mnie współczucie, obojętność każe mi odejść. A ja, jak widzisz, wciąż jeszcze nie nauczyłam się odchodzić od ludzi, których kocham, nawet kiedy zaczynam rozumieć, że miłość nie zawsze wystarcza, aby móc przy nich pozostać.
Nie ja prosiłam, żeby Anthony przybył na Nokturn i ściskał dłonie żebrakom. Nie ja prosiłam, żeby zanurzał się w świecie pełnym grozy. Nie, ja przestrzegałam go przed zagrożeniem! Przestrzegałam, że to nie jest jego wojna. Nie miałam siły patrzeć, jak się pogrąża. Ale wiedzieć, że bez namysłu pogrążyłby mnie — to już kompletnie inny rodzaj bezsilności.
Ja widziałam te piwnice, o których mówisz, Lorien. Widziałam przemoc, widziałam krzywdę. Błądziłam pośród podziemnych korytarzy będąc dzieckiem jeszcze, i Bogini jedna wie, jak bardzo się wtedy bałam. A jednak przeżyłam to wszystko. Nauczyłam się nazywać niesprawiedliwość, ale nie zawsze potrafię przestać szukać jej przyczyny w sobie samej: bywa to kompromitującym, podobnie jak moja wcześniejsza obrona człowieka, który próbował na mnie napaść w trakcie Spalonej Nocy. Czasem potrzebuję, żeby ktoś potwierdził mi, że to jest "niedopuszczalnym", żeby uwierzyć, że tak jest naprawdę. A jednak wciąż mam w sercu tkliwość, która każe mi usprawiedliwiać. Więc usprawiedliwiam Anthony'ego od miesięcy. "Czy nie jestem przypadkiem zbyt wymagająca? Czy nie proszę o zbyt wiele, prosząc o szacunek należny osobie? A może nie jestem wystarczająco piękna, żeby zasługiwać w jego oczach na miano osoby?" Och, zadawałam sobie wiele podobnych pytań, aż mnie mdliło od własnej żałosności. Nie mam nikogo na tyle zaufanego, żeby prosić o radę, dlatego tak bardzo potrzebowałam napisać do Ciebie. Do kogoś, kto oceni z boku, czy postąpiłam właściwie, czy dokonałam właściwego wyboru. Bo ja Anthony'emu nie odmawiam prawa wyboru. Odmawiam mu jednak prawa do użalania się nad sobą z powodu tego wyboru — dokładnie tak samo, jak on odmówił go mnie.

Młodość potrzebuje mentorstwa. Potrzebuje porady, jak postąpić, gdy własne doświadczenia okazują się niewystarczające, aby rozwiać wątpliwości. Gdy serce, choć tak skore do wydawania sądów w sprawach cudzych, w sprawach własnych nie potrafi osiągnąć werdyktu. Dlatego wybacz mi, że wspomniałam o tym, o czym wspominać nie powinnam: o Waszej wspólnej przeszłości. Nie wspomnę już nigdy więcej o tym, pozwól się jednak przeprosić. Kierowały mną w tym uczucia wyłącznie, nie żadna kalkulacja, a już na pewno nie chęć ubliżenia żadnemu z Was dwojga. Nie chciałam, żebyś odniosła wrażenie, że myślę o Tobie jako o kimś niepewnym siebie albo swojej wartości. To mówiła moja własna złość. Moje poczucie niesprawiedliwości o asymetrię w relacji, które niepotrzebnie projektowałam na Ciebie. Naprawdę nie wiesz, jak bardzo cieszę się, że wciąż mogę mieć w życiu kogoś, kto potrafi powiedzieć mi, że postąpiłam niewłaściwie, nie czyniąc z tej pomyłki dowodu na moją niedojrzałość. Kogoś, kto potrafi się ze mną nie zgodzić, nie odbierając mi przy tym prawa do własnego zdania. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, jak wiele znaczy dla mnie ta różnica. Być może dlatego tak bardzo zależało mi na Twojej odpowiedzi. Nie dlatego, że chciałam usłyszeć, iż mam rację, lecz dlatego, że chciałam móc się mylić bez obawy, że zostanę przez to uznana za mniej godną szacunku.

Twoja,
Lorraine


Yes, I am a master
Little love caster
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości





Wiadomości w tym wątku
Ptasia poczta Lorien - przez Lorien Mulciber - 29.06.2024, 18:46
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Robert Mulciber - 07.07.2024, 20:19
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 14.07.2024, 22:42
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 18.07.2024, 20:52
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Tristan Ward - 14.08.2024, 12:57
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Morpheus Longbottom - 18.08.2024, 11:14
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Morpheus Longbottom - 09.09.2024, 18:50
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Morpheus Longbottom - 30.09.2024, 12:20
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 25.08.2024, 23:19
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 25.08.2024, 23:46
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 27.08.2024, 14:34
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 27.08.2024, 14:51
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 27.08.2024, 17:15
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 28.08.2024, 09:20
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 28.08.2024, 14:53
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 29.08.2024, 12:47
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 07.09.2024, 14:24
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Laurent Prewett - 07.09.2024, 14:42
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Vakel Dolohov - 09.09.2024, 14:37
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Vakel Dolohov - 09.09.2024, 14:38
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 09.09.2024, 18:47
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Stanley Andrew Borgin - 17.09.2024, 09:26
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Stanley Andrew Borgin - 17.09.2024, 14:38
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 25.09.2024, 21:21
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 04.10.2024, 19:54
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 06.10.2024, 17:28
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Philomena Mulciber - 11.10.2024, 20:30
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Charles Mulciber - 03.11.2024, 10:44
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Charles Mulciber - 03.11.2024, 15:14
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 03.11.2024, 19:04
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Scarlett Mulciber - 23.11.2024, 10:12
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Scarlett Mulciber - 29.11.2024, 22:17
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Atreus Bulstrode - 02.01.2025, 14:01
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Bard Beedle - 04.01.2025, 16:38
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Laurent Prewett - 26.01.2025, 17:02
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Philomena Mulciber - 04.02.2025, 14:38
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Laurent Prewett - 06.02.2025, 10:33
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 08.02.2025, 11:17
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 08.02.2025, 11:20
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 08.02.2025, 11:51
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 10.02.2025, 21:50
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 11.02.2025, 00:32
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 11.02.2025, 09:54
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 11.02.2025, 18:25
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 11.02.2025, 21:16
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 11.02.2025, 23:13
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 23.02.2025, 17:59
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Stanley Andrew Borgin - 23.02.2025, 18:51
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Woody Tarpaulin - 14.04.2025, 13:46
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 24.04.2025, 11:48
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Stanley Andrew Borgin - 22.06.2025, 21:45
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 23.06.2025, 14:58
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 23.06.2025, 16:41
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Philomena Mulciber - 23.06.2025, 18:40
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 23.06.2025, 19:01
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Philomena Mulciber - 23.06.2025, 19:21
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Dearg Dur - 15.07.2025, 10:48
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 18.07.2025, 10:35
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 18.07.2025, 12:10
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 28.07.2025, 10:29
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 11.08.2025, 14:07
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Elliott Malfoy - 05.09.2025, 17:27
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 29.09.2025, 14:22
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 29.09.2025, 15:56
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 01.10.2025, 20:53
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 09.10.2025, 13:29
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 09.10.2025, 13:37
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Bard Beedle - 11.10.2025, 13:19
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Charlotte Mulciber - 11.10.2025, 18:09
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Stanley Andrew Borgin - 12.10.2025, 11:40
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Scarlett Mulciber - 12.10.2025, 15:54
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Charlotte Mulciber - 12.10.2025, 16:19
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Charlotte Mulciber - 13.10.2025, 11:36
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Robert Albert Crouch - 05.12.2025, 08:10
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Charlotte Mulciber - 05.12.2025, 10:56
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Rodolphus Lestrange - 05.12.2025, 11:31
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 05.12.2025, 13:45
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Morpheus Longbottom - 05.12.2025, 22:05
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Anthony Shafiq - 05.12.2025, 23:37
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Stanley Andrew Borgin - 15.01.2026, 21:37
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 21.01.2026, 01:39
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 18.03.2026, 13:19
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 18.03.2026, 13:53
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Richard Mulciber - 25.03.2026, 14:15
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 25.03.2026, 14:33
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 25.03.2026, 14:40
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Richard Mulciber - 25.03.2026, 15:31
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 25.03.2026, 15:56
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Richard Mulciber - 26.03.2026, 11:53
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Alexander Mulciber - 26.03.2026, 12:34
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Richard Mulciber - 26.03.2026, 16:07
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 26.03.2026, 18:10
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 27.03.2026, 09:28
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 27.03.2026, 09:31
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 27.03.2026, 11:10
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Robert Albert Crouch - 03.04.2026, 16:51
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Robert Albert Crouch - 04.04.2026, 07:56
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 25.04.2026, 12:06
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Eutierria - 31.05.2026, 21:20
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 21.08.2026, 13:46
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Tristan Ward - 17.09.2026, 11:39
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Aaron Andrew Moody - 17.09.2026, 15:42
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 18.09.2026, 20:27
RE: Ptasia poczta Lorien - przez Lorraine Malfoy - 18.10.2026, 19:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa