Chłopiec zapytał się, czy nic jej się nie stało. W sumie to nie. Drobna strużka krwi spływała jej po szyi. Nic więcej, mogło być dużo gorzej, gdyby się nie pojawił, nie zainteresował. Mrugnęła, kiedy zapytał skąd zna jego imię, czyli dobrze jej się wydawało, to był on. Tylko jak, dlaczego? Dlaczego pojawił się tutaj jako dziecko? Nie miała pojęcia. Nie zdążyła odpowiedzieć na zadane przez niego pytania, bo rozpłynęła się w powietrzu. Nie miała pojęcia, co właściwie się stało, czemu widziała go po raz kolejny, tylko w innej postaci? Czy aż tak za nim tęskniła? To nie było zdrowe, nie rozumiała co się działo, a później znalazła się w Londynie, tylko w innej jego części.
Wpatrywała się w szybę, kiedy świat wokół płonął. Zawiesiła się na dłuższą chwilę, jej przypadłość nie znała litości, atakowała ją w najmniej odpowiednim momencie, tak było i teraz. Mrugnęła dwa razy, kiedy usłyszała swoje imię. Przeniosła wzrok w stronę z której je usłyszała, później spojrzała nad siebie. Do góry, tak jak jej powiedział. Zauważyła znikającą w oknie twarz mężczyzny - tego samego, który chwilę wcześniej przykładał jej nóż do gardła. To znowu był on. Chciał ją zabić, tylko dlaczego? Ile jeszcze razy miał zamiar próbować. Dostrzegła też kowadło, które leciało w jej stronę, zamarła. Powinna się ruszyć, nie zrobiła jednak tego od razu. Poczuła szarpnięcie. Benjy. To znowu był on. Po raz kolejny jej pomógł. Kowadło uderzyło w ziemię tuż obok nich. Nic im się nie stało. Tylko dlaczego ktoś podejmował te próby.
- Nie wiem, co się dzieje, nie wiem dlaczego, czy jesteś tu naprawdę? - Powiedziała jeszcze cicho. Później po raz kolejny wszystko jej się rozmyło. Obraz zniknął, a ona obudziła się łapiąc łapczywie powietrze.
To był sen, to był tylko sen. Jej mózg robił sobie z niej żarty, wcale go nie potrzebowała, nie chciała być jego kłopotem. Nikt jej nie groził, nic takiego jej się nie stało. Dotknęła jednak szyi, po czym przesunęła dłoń przed oczy i zobaczyła na niej ślady krwi. Była obolała, ale przecież to nie było możliwe. Wstała z łóżka, po czym stanęła przed lustrem. Obejrzała się bardzo dokładnie. Na jej szyi widać było ślad po ostrzu, miejsce, które udało się zranić tamtemu obcemu mężczyźnie, pamiętała jego twarz, nigdy miała nie wyprzeć jej z pamięci. Widziała też ślady palców, które zaciskał kiedy próbował ją utopić. To nie było normalne, nic nie było normalne, tylko co właściwie miała z tym zrobić?
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control