• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[18.08.1972] Pour me truth || Zelena & Adrian

[18.08.1972] Pour me truth || Zelena & Adrian
Dr Jekyll & Mr Hyde
o dwóch takich, co podzieliły księżyc
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
rozszczepieniec
zawód
stażystki w Mungu / kelnerki w mugolskim barze
Dość wysoka (173 cm) blondynka o niebieskich oczach. Wydaje się szczupła, ale w rzeczywistości jest dobrze umięśniona i szybko biega. Mówi z delikatnym akcentem. Najczęściej zakłada mugolskie ubrania, ceni sobie swobodę, ale na specjalne okazje ma kilka pięknych sukni i szat, odziedziczonych po matce.

Zelena Brekker
#5
19.10.2026, 23:40  ✶  
Zelena nie należała do osób, które szczególnie łatwo zrażały się do ludzi. Wręcz przeciwnie - w każdym człowieku starała się dostrzegać coś dobrego, nawet jeśli niekiedy wymagało to od niej niemałej gimnastyki umysłowej. Wierzyła, że za nieuprzejmością często kryło się zmęczenie, za milczeniem nieśmiałość, a za ponurą miną historia, której nikt dotąd nie zechciał wysłuchać. Dlatego też nie zniechęcał jej początkowy brak entuzjazmu ze strony nieznajomego. Kiedy dostrzegła, że jego uśmiech stał się odrobinę swobodniejszy, poczuła niewielką, zupełnie nieuzasadnioną satysfakcję. Ot kolejny drobny dowód na to, że czasami wystarczyło poświęcić komuś kilka minut uwagi, żeby świat stał się choć odrobinę przyjemniejszym miejscem.
Nie umknęło jej jednak, że kiedy wróciła z drinkiem, mężczyzna z niebywałym pośpiechem zatrzasnął leżący przed nim kalendarz. Nie zamierzała zaglądać mu przez ramię, chociaż mimowolnie zerknęła na okładkę notesu, nim ten zniknął w jego torbie. Być może był jakimś niezwykle ważnym urzędnikiem? Albo pisarzem, który właśnie zanotował pomysł na kolejną powieść i obawiał się, że przypadkowa barmanka ukradnie mu zakończenie? Ta druga możliwość wydała jej się znacznie bardziej interesująca, ale ponieważ nie miała najmniejszego powodu, żeby wypytywać obcego człowieka o zawartość jego zapisków, pozostawiła swoje przypuszczenia wyłącznie sobie.
Zamiast tego obserwowała z nieukrywaną ciekawością, jak próbował pierwszego łyku. Było w tym coś zabawnego, jakby sama czekała na ogłoszenie werdyktu w niezwykle poważnym konkursie, w którym stawką był honor całego lokalu. Kiedy na jego twarzy dostrzegła zadowolenie, rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- A nie mówiłam? - rzuciła triumfalnie, rozkładając ręce w geście niewinnej satysfakcji. Uśmiechnęła się szerzej, kiedy podjął temat żartem. - Baryton? Och, to brzmi bardzo poważnie! - oznajmiła, a w jej oczach zatańczyły wesołe iskierki. - W takim razie obiecuję zachować pańską tożsamość w najściślejszej tajemnicy. Chociaż przyznam, że trochę szkoda. Właśnie miałam zaproponować panu występ w przyszły piątek. Moglibyśmy nawet zrobić z pana gwiazdę wieczoru!
Skinęła głową w kierunku roześmianej grupki, która ponownie dała o sobie znać głośnym stukotem kufli.
- Publiczność już mamy. Co prawda nie jestem pewna, czy wszyscy odróżniliby baryton od dźwięku uruchamianego traktora, ale za to z pewnością nie zabrakłoby entuzjazmu!
Jej śmiech zabrzmiał lekko i melodyjnie, zupełnie naturalnie ginąc pośród gwaru panującego w lokalu. Zelena oparła przedramiona o ladę, nieznacznie pochylając się w stronę rozmówcy. Coraz bardziej podobało jej się to, że początkowo tak ponury mężczyzna potrafił zdobyć się na żart. Może rzeczywiście potrzebował tylko odrobiny towarzystwa?
- Naprawdę? - zdziwiła się. - Czy to nie okropnie niesprawiedliwe? - podjęła z udawanym oburzeniem. - Człowiek przyjeżdża z innego kraju, a wszyscy od razu mają wobec niego jakieś oczekiwania! Jestem Holenderką, więc według niektórych powinnam chyba wszędzie jeździć na rowerze, hodować tulipany, a najlepiej mieszkać w wiatraku. A nie mam nawet własnego roweru!
Wypowiedziała to z taką powagą, jak gdyby brak jednośladu rzeczywiście stanowił poważne uchybienie wobec holenderskiej tradycji. Dopiero po chwili parsknęła śmiechem, zdradzając własny żart.
- Tak więc proszę się nie przejmować. Moim zdaniem może pan być Polakiem i mieć słabą głowę. Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał prawo odbierać panu z tego powodu obywatelstwo.
Sięgnęła po pozostawioną na ladzie ścierkę i zaczęła wycierać kilka mokrych kręgów, które pozostały po wcześniejszych kuflach. Robiła to niespiesznie, raz po raz zerkając na rozmówcę.
- Wie pan co? - zaczęła nieco ciszej, ale nadal z właściwa sobie pogodą ducha. - Nie chcę się wtrącać, bo może po prostu miał pan bardzo długi dzień, ale wygląda pan na kogoś, komu przydałoby się coś więcej niż dobry drink.
Przez moment zastanawiała się, czy nie zabrzmiało to zbyt bezpośrednio. Nie chciała stawiać go w niezręcznej sytuacji ani sprawiać wrażenia, że usiłuje wyciągać z niego zwierzenia.
- Na przykład kawałek ciasta - dodała szybko, rozjaśniając twarz szerokim uśmiechem. - Albo dobra rozmowa.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Adrian Norwid (959), Zelena Brekker (1605)




Wiadomości w tym wątku
[18.08.1972] Pour me truth || Zelena & Adrian - przez Zelena Brekker - 02.08.2026, 12:39
RE: [18.08.1972] Pour me truth || Zelena & Adrian - przez Adrian Norwid - 23.08.2026, 18:11
RE: [18.08.1972] Pour me truth || Zelena & Adrian - przez Zelena Brekker - 06.10.2026, 22:28
RE: [18.08.1972] Pour me truth || Zelena & Adrian - przez Adrian Norwid - 08.10.2026, 17:05
RE: [18.08.1972] Pour me truth || Zelena & Adrian - przez Zelena Brekker - 19.10.2026, 23:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa