• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria

[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#4
20.10.2026, 02:02  ✶  
Czarownica odprowadziła wzrokiem niewielki pakunek, który Rodolphus pozostawił na stoliku, i uśmiechnęła się z dyskretnym uznaniem.Sam fakt, iż znalazł czas na odwiedziny pośród własnych obowiązków, zasługiwał na pewną wdzięczność. Zwłaszcza że pani Alderley, choć daleka od odzyskania dawnej żywotności, zdążyła już kilkakrotnie upomnieć się o swojego dobroczyńcę.
- To miłe z twojej strony. Dopilnuję, żeby otrzymała podarunek, kiedy się obudzi - zapewniła. - I oczywiście przekażę, że byłeś. Choć nie ręczę, czy oszczędzi mi wyrzutów, że pozwoliłam ci odejść, bez obudzenia jej uprzednio. - byłoby to zresztą pocieszające, bo oznaczałoby, że staruszka odzyskała przynajmniej część dawnego temperamentu. Na pochwałę dotyczącą zorganizowanej opieki odpowiedziała jedynie nieznacznym ruchem ramion.
- Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Pani Alderley jest od lat bliska mojej rodzinie, a pozostawienie jej bez należytej pomocy byłoby zwyczajnie nieprzyzwoite. Poza tym, mając do dyspozycji odpowiednie środki, znacznie łatwiej zapewnić komuś opiekę niż samemu ją sprawować.
Nie usiłowała przedstawiać własnego postępowania w świetle szczególnej szlachetności. Uważała je za naturalną konsekwencję wychowania, które od najmłodszych lat wpajało jej, że przywileje rodowe niosą ze sobą również pewne powinności. Dopiero wzmianka o jej zmęczeniu sprawiła, że spojrzała na Rodolphusa z wyraźniejszym zainteresowaniem.
- Aż tak źle wyglądam? - zapytała, unosząc lekko brwi. Stłumiła poczucie urażonej próżności na tę uwagę; tego ranka poświęciła przecież niemało uwagi własnej prezencji, starannie upinając włosy i dobierając strój, który miał skutecznie odwracać uwagę od cieni pod oczami. Najwyraźniej nawet najbieglejsze zabiegi nie potrafiły całkowicie oszukać człowieka, który miał już sposobność oglądać ją w stanie daleko odbiegającym od zwyczajnej nienaganności. Na samo wspomnienie tamtej nocy poczuła zakłopotanie.
Nie chodziło nawet o łzy, choć i te najchętniej wymazałaby z pamięci. Znacznie bardziej kłopotliwa pozostawała świadomość, że zasnęła w jego ramionach z beztroską, na którą nie pozwalała sobie nawet w obecności większości krewnych. Doceniała jego dyskrecję. Nie uczynił z niej przedmiotu żartów ani nie próbował nadać wydarzeniu znaczenia, którego Astoria nie była gotowa rozważać. To sprawiło, że teraz czuła się przy nim swobodniej, niż jeszcze niedawno uznałaby za rozsąnde.
- Faktycznie… ostatnio doba wydaje mi się stanowczo zbyt krótka - przyznała, opierając dłoń na oparciu fotelu. - Samhain pochłania mi niemal każdą wolną chwilę. Nie przypuszczałam, że urządzenie jednego straganu będzie wymagało niemal tyle zachodu, co zorganizowanie całej wystawy. A przecież to zaledwie ułamek moich obowiązków.
O pozostałych mówić nie mogła. Powierzone jej osobiście przez Czarnego Pana zadanie wymagało bowiem nie tylko szczególnej staranności, lecz również bezwzględnej dyskrecji.
- Obawiam się, że w najbliższym czasie pozostanie mi się żywić głównie ambicją i mocną kawą - zażartowała, jakby chodziło o błahą niedogodność. Przyjrzała się Rodolphusowi uważniej. - Wygląda na to, że oboje mamy ostatnio więcej obowiązków niż rozsądku, by z nich zrezygnować - zauważyła z lekkim rozbawieniem. - Chociaż, przyznaję, nieczęsto słyszy się od ciebie, że brakuje ci czasu. Czyżby Ministerstwo postanowiło wreszcie sprawdzić, ile pracy można powierzyć jednemu człowiekowi, zanim zacznie żałować wyboru kariery?
Na jego propozycję chwilowego odciążenia, czarownica uniosła lekko brwi w rozbawieniu, a na jej ustach zagościł drobny, nieco przekorny uśmiech.
- A w czymże pragnąłbyś mi pomóc, Rodolphusie?


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1016), Rodolphus Lestrange (1352)




Wiadomości w tym wątku
[24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 04.10.2026, 23:36
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 12.10.2026, 13:40
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 14.10.2026, 14:19
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 20.10.2026, 02:02
RE: [24.10.1972] Lost in translation | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - Wczoraj, 15:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa