• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence

[07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
Wczoraj, 21:49  ✶  

Skoro już się do niej odezwał, to postanowiła to wykorzystać. Nie mogła przecież udać, że tego nie słyszała, to znaczy mogła, ale nie chciała. Przerwał ciszę, a to było wystarczającym powodem na to, by skomentować jego zachowanie. Zresztą trudno było ignorować nastawienie Aloysiusa do tej podróży, ślepy by zauważył jak bardzo był niezadowolony.

Nie miała pojęcia jak właściwie skończyli w tym punkcie. To znaczy oczywiście, że pojawił się znikąd, znalazł u jej boku i jak zawsze musiało się to skończyć czymś nieprzyjemnym. Nie mogło być inaczej. Psuł jej nawet wakacje, które powinny być spokojne. Musiał się pojawić przed tamtą salą i ją sprowokować. Oczywiście nie miała do siebie żadnych pretensji, chociaż przecież mogła powiedzieć, że zwariował, odwrócić się na pięcie i nie udawać jego narzeczonej. Tyle, że właśnie, nie potrafiła odmawiać gry. Za bardzo lubiła się z nim mierzyć, aby tak po prostu odejść. No i w sumie przecież na tym weselu nie bawiła się też tak najgorzej, właściwie to było całkiem fajnie, tyle, że szybciej niż później wszystko musiało wrócić do normy. Znowu strzelali w siebie piorunami i chcieli jak najmocniej w siebie uderzyć, to było dla nich przecież normą. Zakładała, że tak się stanie, spodziewała się tego, chociaż w sumie nie było wcale tak źle podczas tego chwilowego sojuszu.

Wpatrywała się w szybę, jakby po drugiej stronie okna znajdowało się coś bardzo interesującego, mimo, że było ciemno jak wiadomo gdzie. Co jakiś czas widziała tylko rozmazane światło. Była zmęczona, nie miała siły na słowne przepychanki, a i tak je zaczęła. Zauważyła ruch, to znaczy może nawet bardziej usłyszała to, że jego noga zmieniła swoje położenie i znalazła się bliżej niej. Oczywiście, musiał przejmować całe terytorium tym swoim wielkim cielskiem. Przesunęła się więc jeszcze bardziej w stronę szyby, chociaż już była do niej przylepiona. Nie była to wygodna pozycja, ale nie miała gdzie uciec, ku swojemu nieszczęściu. Byli zamknięci w tej puszcze na kółkach, miało to trwać jeszcze trochę, fantastycznie, naprawdę fantastycznie. Idealne zakończenie wieczoru.

Zaczął mówić, ton jego głosu był bardzo oficjalny i uprzejmy, to znaczyło, że coś właśnie dla niej szykował. Odwróciła się w jego stronę jednak dopiero wtedy, kiedy wspomniał o następnym razie. - Nie będzie następnego razu. To się nigdy więcej nie powtórzy, nie ma w ogóle takiej możliwości. NIGDY. - Powiedziała może nieco głośniej, niż zakładała, ale chciała to podkreślić. Nie miała pojęcia, jak to widział w swojej głowie, ale ona nie wyobrażała sobie, żeby miała się jeszcze kiedyś w swoim wolnym czasie znaleźć z nim w jednym miejscu. Nie było takiej opcji.

Odetchnęła głęboko, że też zarzucał jej to, że miałaby o tym komukolwiek opowiadać. - Nie chwalę się nikomu tym, co mi się przytrafia, w przeciwieństwie do Ciebie, nie potrzebuję, aby mnie podziwiano. - Naprawdę wydawało mu się, że potrzebowała poklasku? - Zresztą nikomu bym nie wspomniała o tym, że spędzałam swój wolny czas z Tobą. - Nie było się przecież czym chwalić, prawda? Mogłaby opowiadać o innych zajęciach, ale na pewno nie o tym, że spędzała akurat z nim swój wolny czas. - Nie musisz się więc przejmować tym, że ktokolwiek z Twojej luksusowej posiadłości by się o tym dowiedział. - Jej zdaniem też o to mu chodziło. Oczywiście, że należała do niższej klasy społecznej, w jej żyłach płynęła brudna krew, nie była taka bogata… doskonale wiedziała do czego zmierzał.

- Nie potrzebuje prośby, żeby się odezwać. Mam głos, więc go używam. - Jeszcze tego brakowało, aby odzywała się na jego życzenie, na pewno byłoby to dla niego dużo wygodniejsze, na szczęście Prue mówiła wtedy, gdy miała na to ochotę.

- Nie musisz się martwić o mój mózg, sama potrafię o niego zadbać. - Nie było jej szczególnie wygodnie, ale teraz pewnie do końca tej podróży nie oderwie głowy od szyby, bo to byłoby potwierdzeniem tego, że miał rację.

Wtedy kierowca skręcił bardzo gwałtownie, przez co, czy tego chciała, czy nie oderwała się od szyby i zatrzymała na siedzeniu, które znajdowało się tuż przed nią. - Szlag. - Mruknęła pod nosem, po czym poprawiła swoje włosy, które wleciały jej do oczu. Najwyraźniej nie była jedyną, która ruszyła się z miejsca, kątem oka widziała, że nawet ktoś tak ciężki jak Rookwood odczuł ten gwałtowny skręt.


Czy Aloysius wypadnie z siedzenia?

Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2765), Prudence Fenwick (1121)




Wiadomości w tym wątku
[07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 19:08
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 19:33
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 20:52
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 21:49
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 9 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa