11 godzin(y) temu ✶
- Jedna osoba. Nie śpiewała po angielsku - nie rozpoznałem ani języka, ani melodii, ale pieśń wzbudzała uczucie… spokoju?… - zakończył z iście nietypową dla siebie niepewnością i skrzywioną miną, jasno okazującą, co sądzi na temat własnej oceny. Konieczność operowania czymś tak nieprecyzyjnym, jak subiektywne doznania kłóciła się z jego profesjonalizmem. Nierzeczywisty śpiew na moment wywołał jednak na tyle silne wrażenie, że nie można było odrzucić hipotezy, że był to realny, magiczny efekt.
(Co jeszcze mogło tamtego popołudnia być efektem magii wyciekającej z naruszonej klątwy?)
Odsuwając niewygodne pytanie na później, kontynuował:
- Również odniosłem wrażenie, że egzorcysta może być bardziej odpowiednim specjalistą, niż klątwołamacz. Albo przynajmniej niezbędnym wsparciem. Może warto byłoby komuś takiemu zaproponować udział w dalszych pracach?
To było logiczne rozwiązanie, a pewien był, że Burke zna kogoś o odpowiednich zdolnościach.
Zastanowił się jeszcze raz nad niezbyt imponującymi rezultatami, jakie dziś uzyskali. Nie zauważył, by zacieki w jakikolwiek sposób zareagowały na ich połączone wysiłki. Zerknął krótko na Ceolsige, kiedy ta obdarowała ich… to chyba miał być komplement?… o "przyjemnym zjednoczeniu w staraniach", a potem na Basiliusa, sprawdzając, jak tamten zareaguje na jej słowa. Następnie dolał kobiecie herbaty.
- Nie powiedziałbym, aby którekolwiek zacieki, jakie widziałem, gdziekolwiek się wybierały, jeżeli nie liczyć przeskoku z sufitu na podłogę w drugiej badanej lokalizacji - powiedział z cieniem autoironii - Na szczęście robiłem to po znajomości, więc właściciel mieszkania nie domagał się przynajmniej zwrotu pieniędzy - uśmiechnął się.
(Co jeszcze mogło tamtego popołudnia być efektem magii wyciekającej z naruszonej klątwy?)
Odsuwając niewygodne pytanie na później, kontynuował:
- Również odniosłem wrażenie, że egzorcysta może być bardziej odpowiednim specjalistą, niż klątwołamacz. Albo przynajmniej niezbędnym wsparciem. Może warto byłoby komuś takiemu zaproponować udział w dalszych pracach?
To było logiczne rozwiązanie, a pewien był, że Burke zna kogoś o odpowiednich zdolnościach.
Zastanowił się jeszcze raz nad niezbyt imponującymi rezultatami, jakie dziś uzyskali. Nie zauważył, by zacieki w jakikolwiek sposób zareagowały na ich połączone wysiłki. Zerknął krótko na Ceolsige, kiedy ta obdarowała ich… to chyba miał być komplement?… o "przyjemnym zjednoczeniu w staraniach", a potem na Basiliusa, sprawdzając, jak tamten zareaguje na jej słowa. Następnie dolał kobiecie herbaty.
- Nie powiedziałbym, aby którekolwiek zacieki, jakie widziałem, gdziekolwiek się wybierały, jeżeli nie liczyć przeskoku z sufitu na podłogę w drugiej badanej lokalizacji - powiedział z cieniem autoironii - Na szczęście robiłem to po znajomości, więc właściciel mieszkania nie domagał się przynajmniej zwrotu pieniędzy - uśmiechnął się.