• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[14.02.1969] Nawiedzone obrazy, a pośród nich Ty | Percival & Astoria

[14.02.1969] Nawiedzone obrazy, a pośród nich Ty | Percival & Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
9 godzin(y) temu ✶  
Czternasty lutego był jednym z tych dni, w których galeria OdNowa pozwalała sobie na odrobinę artystycznej ekstrawagancji. Averych trudno było posądzić o przesadny sentymentalizm, niemniej nawet oni rozumieli, że święto zakochanych stanowiło doskonałą okazję do zaprezentowania zbiorów, które przez pozostałą część roku ustępowały miejsca dziełom o znacznie poważniejszej tematyce. Wystawę przygotowano z rozmachem, choć bez popadania w przesadną ckliwość, której Astoria osobiście nie znosiła. Między marmurowymi kolumnami rozwieszono girlandy z zaczarowanych róż, których płatki przybierały odcienie od głębokiego burgundu po delikatny pudrowy róż. W niszach ustawiono alabastrowe rzeźby przedstawiające mitologicznych kochanków, a ponad głowami odwiedzających przemykały niewielkie, uskrzydlone kupidyny, co jakiś czas wypuszczające z miniaturowych łuków złociste strzały. Te ostatnie rozpływały się w powietrzu, zanim zdążyły kogokolwiek dosięgnąć, pozostawiając po sobie jedynie subtelny zapach kwiatów.
Sama pojawiła się w galerii jeszcze przed południem. Oficjalnie nie należała do grona pracowników OdNowy; dopiero co zaczęła kurs "Teoria, Krytyka i Kuratorstwo Sztuki". Nie przeszkadzało jej to jednak spędzać niemal każdej wolnej chwili w rodzinnej galerii. Znała już znaczną część zbiorów, uczestniczyła w przygotowaniach do wystaw, pomagała przy katalogowaniu dzieł i z coraz większą swobodą prowadziła rozmowy z artystami oraz kolekcjonerami. W praktyce wykonywała obowiązki niewiele różniące się od tych powierzanych etatowym kustoszom, choć w dokumentach wciąż pozostawała jedynie córką właścicieli, której wyjątkowo trudno było odmówić dostępu do zaplecza. Tego dnia miała jednak również własne plany.
Percivala Fletchera poznała niespełna rok wcześniej we Francji, podczas kursu poświęconego łamaniu klątw i zabezpieczaniu przeklętych dzieł sztuki. Początkowo traktowała go wyłącznie jako wykładowcę, którego wiedza mogła okazać się przydatna w przyszłej pracy. Z czasem przekonała się jednak, że poza niewątpliwymi kompetencjami posiadał również dar opowiadania o rzeczach skomplikowanych w sposób, który nie przypominał czytania instrukcji konserwacji starych ram. Po zakończeniu kursu wymieniali sporadyczną korespondencję, dotyczącą najczęściej zagadnień związanych z magią, sztuką i jego pisarskimi przedsięwzięciami. Ostatni list zawierał propozycję spotkania i konsultacji dotyczącej powstającej powieści, której bohaterką miała być kuratorka sztuki. Astoria przyjęła zaproszenie z autentycznym zainteresowaniem.
O czternastej miała już za sobą przegląd dokumentacji kilku obrazów przeznaczonych do przyszłej ekspozycji. Odłożyła pióro, zamknęła oprawiony w skórę katalog i zerknęła na zegarek. Następnie, z właściwą sobie dokładnością, poprawiła mankiety sukienki w kolorze głębokiego śliwkowego fioletu, której prosty krój przełamywały drobne perłowe guziki i delikatne hafty przy kołnierzyku. Włosy miała starannie upięte, a jedyną wyraźniejszą ozdobę stanowiła niewielka brosza z ametystem, przypięta tuż pod szyją. Minęło pięć minut. Potem kolejne trzy. Czarownica ponownie spojrzała na tarczę zegarka, tym razem unosząc lekko brew. Punktualność uważała za elementarny przejaw szacunku wobec drugiej osoby, a od ludzi, którzy sami prowadzili wykłady i wyznaczali terminy, oczekiwała w tej kwestii szczególnej dyscypliny. Nie zamierzała jednak obrażać się o kilka minut, zwłaszcza że miała wystarczająco dużo zajęć, by nie uzależniać całego popołudnia od przybycia jednego mężczyzny.
Przechodząc przez kolejne sale, wymieniła kilka uprzejmości ze znajomymi gośćmi, poprawiła przekrzywioną tabliczkę informacyjną przy jednym z eksponatów i dopiero w pobliżu części poświęconej pejzażom dostrzegła znajomą sylwetkę. Fletcher najwyraźniej zdążył już rozpocząć zwiedzanie na własną rękę, co poniekąd wyjaśniało jego nieobecność w umówionym miejscu. Ruszyła w jego stronę, ale on również ją zauważył, więc spotkali się w połowie drogi, wśród obrazów poświęconych miłości. Na jednym z płócien młodzieniec od przeszło dwóch stuleci bezskutecznie usiłował zdobyć względy damy, która konsekwentnie odrzucała kolejne bukiety, na innym para kochanków wymieniała ukradkowe spojrzenia ponad stołem zastawionym do wystawnej kolacji. Wszystkie łączyło jedno - zaklęta w pigmentach magia, która subtelnie oddziaływała na emocje oglądających. Nie była na tyle silna, by pozbawiać ich własnej woli, lecz wystarczała, by wzbudzić ciepło, rozrzewnienie lub tę osobliwą tęsknotę za bliskością.
- Monsieur Fletcher - przywitała go uśmiechem. - Chyba powinnam poczuć się urażona, że nasze obrazy okazały się bardziej interesujące od mojego towarzystwa? - zagadnęła z rozbawieniem. Przyjrzała mu się z dyskretnym zainteresowaniem. Od czasu ich ostatniego spotkania zdążyła niemal zapomnieć, jak osobliwie dobrze prezentował się w otoczeniu dzieł sztuki. Być może była to kwestia swobody, z jaką się poruszał, a może zwyczajnie jego urody, której nie sposób było odmówić pewnych zalet estetycznych.
- Proszę mi tylko powiedzieć, które dzieło zatrzymało pana na tak długo - uniosła lekko brwi, jak gdyby od odpowiedzi zależało, czy zdecyduje się wybaczyć mu przewinienie. - Wolałabym wiedzieć, z kim przyszło mi konkurować.
Nie zamierzała jednak czynić mu z tego powodu poważnych wyrzutów. Właściwie trudno byłoby o większy komplement dla galerii niż gość, który tak dalece zatracił się w oglądaniu jej zbiorów, że zapomniał o upływającym czasie.
- Przyznam, że pana wiadomość mnie zaintrygowała. Nieczęsto zdarza się, żeby pisarz poszukiwał konsultacji w sprawie pracy kustosza - przechyliła nieznacznie głowę. - Jestem ciekawa, czy potrzebuje pan mojej wiedzy, czy raczej zamierza pan przekonać mnie, że praca w galerii jest znacznie bardziej ekscytująca, niż dotąd przypuszczałam.
Życie kustosza bywało zdecydowanie mniej romantyczne, niż mogłaby sugerować literatura, choć Astoria podejrzewała, że w walentynkowym otoczeniu należało zachować tę opinię dla siebie.
- I przede wszystkim, monsieur, jak wiele kłopotów zamierza pan sprowadzić na swoją nieszczęsną bohaterkę?


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (811), Percival Fletcher (1007)




Wiadomości w tym wątku
[14.02.1969] Nawiedzone obrazy, a pośród nich Ty | Percival & Astoria - przez Percival Fletcher - 16.10.2026, 18:41
RE: [14.02.1969] Nawiedzone obrazy, a pośród nich Ty | Percival & Astoria - przez Astoria Avery - 9 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa