• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[26-30.10.1972] Whispers of Death

[26-30.10.1972] Whispers of Death
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
10 godzin(y) temu ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10 godzin(y) temu przez Astoria Avery.)  
Przygotowanie
Mając wszystkie szczegóły, wysłała list do Czarnego Pana z prośbą o dostarczenie wspomnień lub szczątków Orpheusa; tymczasem sama mogła zająć się malowaniem.
Na środku swojej pracowni przywołała dwie solidne sztalugi. Ustawiła je obok siebie, zachowując pomiędzy nimi dostatecznie dużo miejsca, aby móc swobodnie przechodzić od jednego obrazu do drugiego. Cofnęła się o kilka kroków, oceniła ich wzajemne położenie, po czym przesunęła prawą sztalugę nieznacznie w bok. Dopiero wtedy była zadowolona.
Obrazy miały stanowić duet, dlatego od samego początku należało traktować je jako dwie części jednego dzieła. Nie wystarczyło namalować dwóch podobizn Orpheusa Rookwooda i zakląć je w taki sposób, by przedstawiona na nich postać mogła się przemieszczać. Oba portrety musiały zostać ze sobą powiązane na poziomie magicznej struktury, a sam Orpheus powinien zachować ciągłość pamięci i charakteru niezależnie od tego, w której ramie aktualnie przebywał. Astoria znała teorię takich połączeń, miała również okazję obserwować ich działanie w starszych kolekcjach rodzinnych, lecz samodzielne wykonanie podobnego przedsięwzięcia wymagało szczególnej precyzji.
Przywołała zatem dwa płótna o identycznych wymiarach, wcześniej naciągnięte na drewniane krosna. Nie zamierzała korzystać z przypadkowych materiałów. Zaczęła od dwóch cienkich warstw gruntu. Szerokim, płaskim pędzlem rozprowadziła preparat w cienkich warstwach, prowadząc włosie raz wzdłuż, raz w poprzek splotu. W miejscach, w których materiał stawiał większy opór, wyrównywała go cierpliwie, bez pośpiechu. Następnie pozostawiła oba płótna do wyschnięcia, wspomagając proces delikatnym zaklęciem, które usuwało nadmiar wilgoci, nie naruszając struktury gruntu.
- Deek! - zawołała, odkładając pędzel.
Skrzat pojawił się niemal natychmiast, z charakterystycznym trzaskiem, skłaniając głowę.
- Potrzebuję skrzyni z pigmentami portretowymi, tej z dolnego magazynu. I dwóch kompletów płóciennych osłon. Przynieś również księgę receptur z pracowni konserwatorskiej, tę oprawioną w ciemnozieloną skórę. Powinna leżeć na trzeciej półce, obok katalogów zaklęć malarskich.
Skrzat potwierdził polecenie, lecz zanim zdążył zniknąć, Avery przypomniała sobie o jeszcze jednym przedmiocie.
- Ach, i srebrny moździerz. Nie mosiężny, Deek. Srebrny.
Niektóre magiczne pigmenty źle reagowały z określonymi metalami, a ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowała, było przypadkowe osłabienie ich właściwości jeszcze przed rozpoczęciem pracy.
Kiedy skrzat zniknął, zajęła się przygotowaniem pozostałych narzędzi. Na blacie ułożyła pędzle według wielkości i przeznaczenia: szerokie, płaskie do podmalówki i większych płaszczyzn, okrągłe do modelowania twarzy, miękkie wachlarzowe do subtelnego łączenia przejść tonalnych oraz kilka wyjątkowo cienkich, przeznaczonych do szczegółów oczu, włosów i drobnych załamań skóry. Obok położyła szpachelki malarskie, drewnianą laskę malarską, na której mogła oprzeć dłoń podczas precyzyjnej pracy, oraz czyste lniane ściereczki. Z szafki wydobyła dwie palety. Zawahała się jednak, po czym odłożyła jedną z nich. Przy dwóch obrazach, które powinny tworzyć spójną całość, rozsądniej było korzystać z jednej, odpowiednio dużej palety i przygotowywać mieszanki barw w ilości wystarczającej na oba płótna. Nawet niewielkie różnice w proporcjach pigmentów mogłyby później okazać się widoczne. Na stole ustawiła niewielkie naczynia ze spoiwem olejnym, rozcieńczalnikiem i medium przyspieszającym schnięcie. Przygotowała też szczelnie zamykane pojemniczki na gotowe mieszanki, które zamierzała oznaczać datą i proporcjami składników. Obok znalazły się kawałki węgla rysunkowego, grafit, gumka chlebowa oraz cienkie arkusze pergaminu przeznaczone na szkice kompozycyjne.
Wreszcie Deek powrócił, dźwigając skrzynię niemal tak dużą jak on sam. Postawił ją ostrożnie przy stole, a następnie ułożył obok pozostałe przedmioty.
- Doskonale. Dziękuję ci, Deek. Możesz jeszcze przynieść mi herbatę? I dopilnuj, proszę, żeby nikt mi nie przeszkadzał, chyba że sprawa będzie naprawdę pilna.
Kiedy została sama, otworzyła skrzynię. Zaczęła wybierać potrzebne składniki, ustawiając je w dwóch rzędach. Pierwszy obejmował pigmenty służące do budowania rzeczywistego wizerunku Rookwooda. Drugi przeznaczyła na materiały magiczne, które zamierzała wprowadzać dopiero na odpowiednich etapach pracy. Nie wszystkie mogły zostać ze sobą zmieszane od razu; część wymagała osobnego przygotowania, a niektóre należało nakładać dopiero na wyschnięte warstwy farby. Przejrzała receptury, porównując własne notatki z zapisami starszych mistrzów. Szczególną uwagę poświęciła technice łączenia portretów. W tradycyjnym malarstwie magicznym namalowana postać mogła poruszać się w obrębie własnego przedstawienia, jednak swobodne przechodzenie pomiędzy dwoma odrębnymi płótnami wymagało ustanowienia trwałego połączenia. W tym przypadku oba obrazy miały zostać potraktowane jak dwa pomieszczenia należące do tego samego domu. Orpheus powinien móc opuścić jedno z nich i pojawić się w drugim, nie tracąc świadomości tego, co widział i słyszał wcześniej. Zaczęła szkicować pierwsze propozycje na pergaminie, posługując się miękkim grafitem.
Przygotowania zajęły jej znaczną część przedpołudnia, ale nie uważała tego czasu za stracony. Przeciwnie, im bardziej wymagające było dzieło, tym mniej miejsca pozostawało na improwizację. Kiedy grunt ostatecznie wysechł, przetarła jego powierzchnię drobnym materiałem ściernym, usuwając ledwie wyczuwalne nierówności. Następnie oczyściła oba płótna z pyłu, sprawdziła ich ustawienie i nałożyła cienką, neutralną kolorystycznie imprimaturę, która miała ułatwić późniejsze budowanie światłocienia.
Przed nią stały dwie sztalugi, dwa jednakowo przygotowane płótna i starannie uporządkowany zestaw narzędzi. Na pulpicie spoczywały notatki. Mogła zaczynać.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1485)




Wiadomości w tym wątku
[26-30.10.1972] Whispers of Death - przez Astoria Avery - 16.09.2026, 23:53
RE: [26-30.10.1972] Whispers of Death - przez Astoria Avery - 10 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa