- Możliwe, że udało im się uzyskać energię, dzięki której zmieniły formę, kto wie jak one dokładnie funkcjonują, na pewno wysysają życie z ludzi, po Beltane szukałam tego zaginionego chłopca, gdy go znaleźliśmy wyglądał jak starzec. - Zapewne i o tym wiedzieli, nie było to bowiem tajemnicą. Chłopiec miał sporo szczęścia, że udało mu się przeżyć, chociaz i tak to spotkanie zakończyło się dla niego fatalnie.
Geraldine nie przyglądała się tej runie, którą pokazywała Brenna, bo cóż - nie znała się na runach, wolała, aby to Benjy to zrobił, bo miał wiedzę i doświadczenie, którego w tej chwili mogła mu tylko pozazdrościć. Zmrużyła oczy, kiedy Longbottomówna wspomniała o tym, że ta runa pomogła Thomasowi podczas jego przygód, cóż, musiałaby bardzo dokładnie przeanalizować swoje wspomnienia, a pewnie i tak nic by to nie dało, bo dla niej były to tylko szlaczki, aby nie popełnić żadnego błędu z tym, co widziała w kromlechu zademonstrowała kuzynowi swoje wspomnienie w myślodsiewni.
- Nie będę szła na pierwszy ogień, jasna sprawa. - Odpowiedziała jeszcze na słowa Brenny.
- Czy wy zamierzacie wziąć kawałek drzewa dla siebie? Doszły do mnie słuchy, że ludzie z ministerstwa planują to zrobić i jest to niepokojące, ponoć ma ono bardzo interesujące właściwości magiczne. - Postanowiła i o to zapytać, chociaż nie zakładała, że oni dlatego się tutaj znaleźli. w Ministerstwie jednak też były osoby, które chciały czerpać profity z tej dziwnej rośliny.
Słuchała tego, co miała do powiedzenia Victoria. - One potrafią wywoływać niepokój, jednej nocy przypadkiem znalazłam się w lesie, nie udało im się mnie złapać, bo trafiliśmy do kręgu, który był stworzony z kamieni, na których były wyryte te runy, które Benjy przeniósł na amulety, w sensie no zrobił te swoje czary-mary z pieczętowaniem. - Geraldine zdecydowanie nie znała się na tych sprawach. Opowiedziała też o tym, gdzie był krąg, to znaczy którędy udało jej się do niego dobiec. To mogło być ważną informacją, bo kto wie, czy nie będą musieli gdzieś się zatrzymać, a dobrze było mieć jakieś bezpieczne miejsce na terenie lasu.
Zdziwiło ją to, co wyszło z rozmowy, że widma były w Kniei już wcześniej, naprawdę sądziła, że wyszły one z Limba. Co teraz? Jej pomysł na wepchnięcie ich do Limba… chyba trzeba było go nieco zmodyfikować. Spojrzała na Benjy'ego bo to mocno komplikowało plan, który wcześniej ustalali z Sebastianem.
- Niestety ja też nie faluję. - Faktycznie w takiej sytuacji taki sposób komunikacji mógł się przydać.
- Oczywiście, zawsze są jakieś opcje. - Nie rozumiała tego zakazu nekromancji, w tym przypadku przecież też zdawali sobie sprawę z tego, że na te stwory w jakiś sposób działały patronusy, więc prędzej, czy później pewnie ktoś zacznie z nich korzystać.