26.10.2026, 12:09 ✶
– To co przysłałam tak naprawdę jest niedokończone, o ile w ogóle osoby, które mi to dały, miały rację. Przypominam: rytuał – westchnęła. – Gdybym go zdobyła, próbowałabym ich użyć najpierw na Wiśniowej… właściwie może należałoby zacząć obchód w ogóle tam.
Bo to na Wiśniowej Atreus i Geraldine znalazły to coś przy domu i tam mieszkał Wkurwiony. Zakładała, że wszyscy obecni to wiedzą.
A potem Victoria sprawiła, że Brenna skupiła na niej wzrok i trochę zesztywniała.
Bo jeżeli miała rację…
Jeśli miała rację, Victoria i Atreus absolutnie nie powinni wchodzić do tego lasu. Na końcu języka czaiły się już słowa na ten temat, ale ich nie wypowiedziała: czy przez obecność Benjyego, którego znała słabo, czy może dlatego, że domyślała się, że oni akurat nie poproszą o skierowanie ich gdzieś, gdzie nic im nie będzie grozić.
– Może przyszły pod polanę, bo wyczuły wejście do Limbo i… chcą się tam dostać? Albo pożreć…
Energię z Limbo.
Albo Zimnych.
Otrząsnęła się na chwilę, spoglądając na Geraldine, z pewnym niezrozumieniem.
– Jakie drzewo? Masz na myśli drzewa Greengrassów? Zamordowaliby nas, gdybyśmy jakieś brali, zresztą po co? I o ile one przetrwały, bo widma niektóre z nich zniszczyły…
Wiedziała o odwróconym drzewie na Polanie. Widziała je nawet. Ale nie miała pojęcia, że ktoś planował je sobie zabierać, przeklęci idioci. Czasem Voldemort rozwalał półświata, czasem robiło to Ministerstwo.
– Właściwie to dopiero teraz… zaczęłam się zastanawiać, czemu skoro tych widm jest tak dużo, nie zeżarły wszystkich, którzy tam pracują. Myślicie, że te kamienie tam mogą też działać ochronne? Ale chyba są inne niż te kręgi, o których mówicie?
No chyba że Ministerstwo masowo używało patronusów, ale wciąż nie chciało pozwolić na to aurorom i Brygadzistom.
Bo to na Wiśniowej Atreus i Geraldine znalazły to coś przy domu i tam mieszkał Wkurwiony. Zakładała, że wszyscy obecni to wiedzą.
A potem Victoria sprawiła, że Brenna skupiła na niej wzrok i trochę zesztywniała.
Bo jeżeli miała rację…
Jeśli miała rację, Victoria i Atreus absolutnie nie powinni wchodzić do tego lasu. Na końcu języka czaiły się już słowa na ten temat, ale ich nie wypowiedziała: czy przez obecność Benjyego, którego znała słabo, czy może dlatego, że domyślała się, że oni akurat nie poproszą o skierowanie ich gdzieś, gdzie nic im nie będzie grozić.
– Może przyszły pod polanę, bo wyczuły wejście do Limbo i… chcą się tam dostać? Albo pożreć…
Energię z Limbo.
Albo Zimnych.
Otrząsnęła się na chwilę, spoglądając na Geraldine, z pewnym niezrozumieniem.
– Jakie drzewo? Masz na myśli drzewa Greengrassów? Zamordowaliby nas, gdybyśmy jakieś brali, zresztą po co? I o ile one przetrwały, bo widma niektóre z nich zniszczyły…
Wiedziała o odwróconym drzewie na Polanie. Widziała je nawet. Ale nie miała pojęcia, że ktoś planował je sobie zabierać, przeklęci idioci. Czasem Voldemort rozwalał półświata, czasem robiło to Ministerstwo.
– Właściwie to dopiero teraz… zaczęłam się zastanawiać, czemu skoro tych widm jest tak dużo, nie zeżarły wszystkich, którzy tam pracują. Myślicie, że te kamienie tam mogą też działać ochronne? Ale chyba są inne niż te kręgi, o których mówicie?
No chyba że Ministerstwo masowo używało patronusów, ale wciąż nie chciało pozwolić na to aurorom i Brygadzistom.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.