Atreus widział swoje powody zupełnie inaczej, ale mimo bólu i cierpienia dostrzegał, że nie było sensu by dalej z nią o tym dyskutować. Już sobie wyczarowała w głowie własne zdanie na jego temat i całą tę sytuację. Trudno. Przynajmniej dostał eliksir. I maść.
Powód do bicia się natomiast, zawsze był dobry. Jeden lepszy, drugi gorszy, oczywiście, ale wciąż całość tych działań znajdowała się jako jedna z fundamentalnych w piramidzie jego potrzeb.
— No nie wiem, mamy ewidentnie inne zdanie na ten temat — odpowiedział, unosząc lekko brew ku górze. Wyraźnie nie chciało mu się wykonywać kolejnego fikołka logicznego, by jakoś wykaraskać się z rogu, w który sam niechcący się zapędził, twierdząc że przyjaciel powinien posłuchać nieco plotek na jego temat. Ważne, żeby mówili, tak? I teraz chyba troche żałował, ale tylko dlatego że Victoria brała wszystko tak okropnie poważnie.
Wyglądał, jakby do końca nie zarejestrował tego, że informacja nieco wybiła ją z równowagi. Patrzył na nią ze swojego miejsca na ławeczce i nawet na moment kącik ust nie uniósł się w jakiś złośliwym czy zadowolonym z siebie uśmieszku, który świadczyłby o tym że powiedział to tylko po to, żeby sprawdzić co się stanie.
— A nie wiem jakoś w tym miesiącu — wzruszył ramionami, przekręcając lekko głowę dopiero wtedy, kiedy odwróciła się i ruszyła znowu do swojej szafki. Twarz wyraźnie mu się rozjaśniła, kiedy wróciła do niego z lusterkiem i maścią. — Jakąś maścią na siniaki w nocy. Chyba tylko dzięki temu nie wyglądam gorzej — przyznał, łapiąc za lusterko i przy jego pomocy rozprowadzając maść po sińcach.