26.10.2026, 20:32 ✶
– To całkiem możliwe – przyznała Brenna uczciwie odnośnie tych prowokacji, bo może i go kochała (można by się kłócić z jakiego powodu, skoro miał zdecydowanie trudny to kontrolowania temperament… ale świetnie wyglądał!), ale na pewno nie była zaślepiona i widziała, jak ten się zachowywał. A także że miewał tendencje do uciekania przed tym, co bolało w środku. W używki, w bójki, mogła się też domyśleć, że przynajmniej do niedawna do kochanek. Ba, wręcz wiedzieć, dzięki raportom więzi Beltane. – Wiem, wspomniała mi, że tam poszła… chyba w pewnym sensie chciała zobaczyć, jak to wszystko wygląda… i że się pobili. Ale nie wiedziała, o co chodziło.
A Brenna wtedy nie była pewna, co o tym wszystkim myśleć. Nie opowiadała o tym, że Millie udawała Melpomenę, bo trochę nieładnie opowiadać o takich przygodach przyjaciółek, gdy chyba wolały, by zostało to tajemnicą, ale skoro Victoria i tak się dowiedziała, Brenna ani myślała kręcić.
– To było wyjątkowo dziwne – przyznała, uśmiechając się przelotnie, bo z perspektywy czasu stawało się też zabawne, zwłaszcza przy wszystkich innych wydarzeniach. Nawet jeżeli tuż po Beltane i… no właściwie to przez kolejne cztery miesiące… nie było jej do śmiechu. – Słucham?
Mało brakowało, a Brenna sama zadławiłaby się ciasteczkiem.
– Nie przypominam sobie. A chyba nie jest to coś, co powinnam przegapić? W ogóle da się coś takiego przegapić? – zapytała w końcu, przełykając ciasteczko (nie żeby sama nie załapała przynajmniej w jednej, a może i w dwóch innych sytuacjach, skąd). Zaczęła się zastanawiać czy może przypadkiem nie wystrzelił z czymś na ślubie Geraldinie, kiedy wszystko co działo się po tym, jak napisała się przypadkiem bimbru Gerada Yaxleya, stało się w jej umyśle bladą plamą. – Jesteś pewna, że sobie po prostu nie żartował? Albo cię nie wkręcał?
Z Atreusem czasem ciężko było zgadnąć, czy mówi zupełnie poważnie, czy sobie żartuje, chociaż Brenna naprawdę miała wrażenie, że jeżeli postanowił stroić sobie z Victorii takie żarty, to musiał mieć chęć samoudręczania. Bo póki co nie dzwoniło jej w żadnej świątyni i jedyne co, to przychodziła jej do głowy tamta noc w maju, gdy dostał kufel amortencji od kapłanek kowenu.
– Nie głupia. Ale na pewno wymagająca wybicia takich myśli – uznała, sięgając po kawę. – Och, to brzmi świetnie. Musisz mi o tym opowiedzieć. Tylko uwaga, teraz biorę łyk kawy, spróbuj poczekać z rewelacjami grożącymi zadławieniem aż go przełknę.
A Brenna wtedy nie była pewna, co o tym wszystkim myśleć. Nie opowiadała o tym, że Millie udawała Melpomenę, bo trochę nieładnie opowiadać o takich przygodach przyjaciółek, gdy chyba wolały, by zostało to tajemnicą, ale skoro Victoria i tak się dowiedziała, Brenna ani myślała kręcić.
– To było wyjątkowo dziwne – przyznała, uśmiechając się przelotnie, bo z perspektywy czasu stawało się też zabawne, zwłaszcza przy wszystkich innych wydarzeniach. Nawet jeżeli tuż po Beltane i… no właściwie to przez kolejne cztery miesiące… nie było jej do śmiechu. – Słucham?
Mało brakowało, a Brenna sama zadławiłaby się ciasteczkiem.
– Nie przypominam sobie. A chyba nie jest to coś, co powinnam przegapić? W ogóle da się coś takiego przegapić? – zapytała w końcu, przełykając ciasteczko (nie żeby sama nie załapała przynajmniej w jednej, a może i w dwóch innych sytuacjach, skąd). Zaczęła się zastanawiać czy może przypadkiem nie wystrzelił z czymś na ślubie Geraldinie, kiedy wszystko co działo się po tym, jak napisała się przypadkiem bimbru Gerada Yaxleya, stało się w jej umyśle bladą plamą. – Jesteś pewna, że sobie po prostu nie żartował? Albo cię nie wkręcał?
Z Atreusem czasem ciężko było zgadnąć, czy mówi zupełnie poważnie, czy sobie żartuje, chociaż Brenna naprawdę miała wrażenie, że jeżeli postanowił stroić sobie z Victorii takie żarty, to musiał mieć chęć samoudręczania. Bo póki co nie dzwoniło jej w żadnej świątyni i jedyne co, to przychodziła jej do głowy tamta noc w maju, gdy dostał kufel amortencji od kapłanek kowenu.
– Nie głupia. Ale na pewno wymagająca wybicia takich myśli – uznała, sięgając po kawę. – Och, to brzmi świetnie. Musisz mi o tym opowiedzieć. Tylko uwaga, teraz biorę łyk kawy, spróbuj poczekać z rewelacjami grożącymi zadławieniem aż go przełknę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.