• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence

[07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
26.10.2026, 22:01  ✶  

- Co Cię to właściwie interesuje? - Oczywiście, że miała plany, od zawsze wiedziała czym chciała się zajmować, miała jasno określony cel. To nie było żadną zagadką, nic się pod tym względem nie zmieniło od początku jej nauki w Hogwarcie. Nie brała pod uwagę nawet przez chwilę innych możliwości. Od zawsze chciała zostać uzdrowicielką, było to dla niej wyjątkowo klarowne, mogłaby niby brać pod uwagę różne opcje z racji na to, że świetnie radziła sobie z nauką, ale od najmłodszych lat wiedziała, czego chce. Zresztą nie tylko jeśli chodzi o naukę. Potrafiła się określać i rozumiała swoje marzenia, nie łapała tysiąca srok za ogon, bo to nie było w jej stylu, w przeciwieństwie do co poniektórych.

- Nie wiem, jak ktoś kto jest zamknięty w złotej klatce miałby uczyć innych jak funkcjonuje świat. Już dawno masz zorganizowane miejsce na uczelni, ciepłą posadkę w Ministerstwie, pewnie nawet żonę już Ci zdążyli wybrać. - Prychnęła. Jakim cudem jego opinia miała mieć jakiekolwiek znaczenie, skoro sam niekoniecznie miał kiedykolwiek mierzyć się z tym w jaki sposób funkcjonował świat? Rozbawiło ją to niesamowicie, że też miał czelność w ogóle o tym wspomnieć, ktoś taki jak on, który miał dostać wszystko podane na tacy, nie musiał się gimnastykować, aby imponować ludziom, wystarczyło jego nazwisko, a ludzie jedli mu z ręki, czy był taki pewny, że akurat on nadawał się do opowiadania o tym jak funkcjonuje świat? No nie, nie wydawało jej się to logiczne. On nic nie wiedział o tym, jak wyglądało normalne życie.

Nie wydawało jej się, aby ta rozmowa miała jakikolwiek sens. Zaczęli rzucać w siebie uszczypliwościami, znowu próbowała trafiać tam, gdzie mogło go to zaboleć i wiedziała, że on robił to samo. Nie powinni ze sobą przebywać, nie miała pojęcia dlaczego to sobie robili, bo to nie było zdrowe, wręcz przeciwnie. Nie potrafiła jednak kiedy już zaczęła się odzywać tak po prostu się odwrócić i tego zignorować, to nigdy nie działało, nie dopóki nie będzie miała ostatniego słowa w tej durnej rozmowie.

- Prawda jest dla bliskich, nie ma sensu się nią dzielić z byle kim. - Powiedziała nieco ciszej. Było w tym, co powiedział nieco prawdy. Wybudowała wokół siebie mur i nie dopuszczała głębiej nikogo, bo kiedyś się sparzyła. Nie widziała w tym większego sensu. Nie wydawało jej się, aby zasługiwała na powtórkę z rozrywki, Prue należała do tych osób, które jak raz się sparzyły to nie dopuszczały podobnie do takiej sytuacji. Nie bez powodu ciągle wszystko analizowała, nie znosiła popełniać tych samych błędów kilka razy.

- To przestań do mnie mówić, ciągle coś paplasz, a później się dziwisz, że Ci odpowiadam. Być może nie zmuszasz mnie do tego siłą, ale jak mam ignorować Twoje gadanie, skoro siedzisz obok mnie? - Niby mogłaby się wyłączyć, ale chyba niekoniecznie potrafiła to zrobić. Nie dało się nie odpowiadać na to, co burczał pod nosem. Mógłby się po prostu zamknąć, to nie byłoby problemu, ale nie, nie potrafił tego zrobić, ciągle rzucał kolejne komentarze.

- Lepiej być cicho, niż ciągle gadać głupoty. Nie wszyscy potrzebują wiecznie znajdować się na świeczniku. Mam nadzieję, że już niedługo zobaczysz te rezultaty, może wtedy w końcu się zamkniesz. - Kończyła się jej cierpliwość, może odezwała się niezbyt grzecznie, ale przekraczał granicę, na zbyt wiele sobie pozwalał od momentu, kiedy odnaleźli się na tym nieszczęsnym cmentarzu. Jak na początku próbowała sobie to tłumaczyć, tak jednak dosyć szybko przestała, ileż można było demonstrować swój wkurzony nastrój?

Ich jakże uroczą pogawędkę przerwał ten drobny wypadek, to znaczy wcale nie taki drobny, na całe szczęście w nic nie uderzyli, a tylko najechali na dziurę, w sumie jak o tym pomyślała to jednak mogło być zdecydowanie gorzej. Ona oberwała całkiem lekko, nic takiego jej się nie stało, gorzej jednak skończył jej towarzysz, który znajdował się na podłodze. Wolała nie myśleć o tym, co również mogło się tam znajdować, kto wie, kto przed nimi podróżował tym fantastycznym autokarem. Skrzywiła się na samą myśl o tym.

Spróbowała znaleźć w sobie jeszcze odrobinę przyzwoitości. Nie wyglądał dobrze na tej obskurnej podłodze, widziała, że coś go zabolało, no i nie podniósł się zbyt szybko, jakby coś mu w tym przeszkadzało. Chciała być miła, w końcu on nie zostawił jej samej na tym nieszczęsnym cmentarzu. Dość szybko jednak dotarło do niej, że to nie miało sensu, bo Aloysius był Aloysiusem, zignorował wyciągnięta w jego stronę dłoń. Był to jego wybór, oczywiście. Ona zrobiła to, co wypadało.

- Wiesz co, może oceń to jakim dupkiem jesteś? Z tym powinno też Ci pójść łatwo. - Nie zamierzała dłużej znosić jego fochów, spojrzała jeszcze raz w jego kierunku, po czym ruszyła przed siebie. Być może leżał na podłodze, jednak całkiem zwinnie udało jej się go ominąć. Nie chciał wsparcie? Jego problem, zaproponowała mu je, teraz niech radzi sobie sam. Prudence powoli zaczęła się oddalać w kierunku ostatnich miejsc w autokarze. Tam będzie mogła wtopić się w siedzenie, czy coś.

- Baw się dobrze, Rookwood. - Rzuciła jeszcze, nim poszła dalej. Nie potrzebował niańki? Jego wybór, niech się bawi sam na tej obrzydliwej podłodze. Naprawdę była bardzo ciekawa, jak się podniesie, bo gdyby faktycznie nic mu nie było już dawno zajmowałby miejsce siedzące, a ten dalej leżał jakby było mu całkiem wygodnie.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (8644), Prudence Fenwick (3736)




Wiadomości w tym wątku
[07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.10.2026, 18:08
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.10.2026, 18:33
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.10.2026, 19:52
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.10.2026, 20:49
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.10.2026, 00:06
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.10.2026, 12:56
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.10.2026, 20:27
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.10.2026, 22:01
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.10.2026, 00:24
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.11.2026, 21:18
RE: [07/1957] But we have miles left to regret | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 18:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa