27.10.2026, 12:52 ✶
– Lubię mieć wszystko zaplanowane – odparła, udając, że nie wyłapuje ironii i niezadowolenia, jakim były podszyte te słowa. Dłonie zacisnęła na brzegach łódki.
Kolchida oficjalnie zatonęła w wyniku zbiegu niekorzystnych okoliczności, obejmujących sztorm, niezapaloną latarnię oraz błąd załogi. W istocie Brenna miała jednak przeczucie, że stało się zupełnie inaczej. Katastrofa była nagła, nikt nie ocalał, a znajdowali się na terenie owszem, trudny, ale wcale nie tak daleko od brzegów: gdyby znaleźli się jeszcze trochę bliżej, pewnie ten wrak dawno by zszabrowano. Studiowała przypadek Kolchidy oraz jego pasażerów, zwłaszcza jednego pasażera, od bardzo długiego czasu, a kilka zaklęć zdawało się potwierdzać wszystkie teorie.
– Dobrze, bardzo potężną strzygą, powstałą z tragicznie zmarłej królewskiej córki, o której dziś bardowie śpiewają pieśni, jak kraina długa i szeroka. Tylko zwykle nie wspominają, że omal nie wypruła wybawcy gardła, nie wspominając o złamanych kościach – sprostowała, deklarację o tym, że pójdzie do kogoś innego pomijając milczeniem. Może nie chciała się z nim kłócić i ryzykować, że nagle obraziłby się i plan rypnąłby się w ostatnich chwili. – Jej właściciel nie żyje. Zabezpieczenia przepadły razem z nim.
Omal nie powiedziała, że dobra próba, bo brzmiało jak kolejny podchód, by dowiedzieć się, co dokładnie było w skrzyneczce.
Morze tego dnia było spokojne. Pod jego powierzchnią czekały jednak chłód, ciemność i głębiny, które zdawały się nieprzeniknione. Nawet czarodziejskie światła, eliksiry i czułe oczy nie wystarczyły, aby w pełni dostrzec, co kryło się niżej: i przez jakiś czas była tylko ciemność.
Dopiero później pojawił się statek, leżący na dnie. Wrak, nie tak stary, bo do katastrofy doszło kilka lat wcześniej, tyle że…
…tyle że wraki zazwyczaj tak nie wyglądały.
Katastrofa, czary, odpowiednio wielki potwór (albo lodowiec, tyle że żaden w okolicy raczej się nie zaplątał) mogłyby przełamać statek na pół. Tyle że wtedy na dnie powinny leżeć obie połowy. A Atreus widział tylko jedną połówkę, porzuconą dnie: jakby druga gdzieś znikła.
Kolchida oficjalnie zatonęła w wyniku zbiegu niekorzystnych okoliczności, obejmujących sztorm, niezapaloną latarnię oraz błąd załogi. W istocie Brenna miała jednak przeczucie, że stało się zupełnie inaczej. Katastrofa była nagła, nikt nie ocalał, a znajdowali się na terenie owszem, trudny, ale wcale nie tak daleko od brzegów: gdyby znaleźli się jeszcze trochę bliżej, pewnie ten wrak dawno by zszabrowano. Studiowała przypadek Kolchidy oraz jego pasażerów, zwłaszcza jednego pasażera, od bardzo długiego czasu, a kilka zaklęć zdawało się potwierdzać wszystkie teorie.
– Dobrze, bardzo potężną strzygą, powstałą z tragicznie zmarłej królewskiej córki, o której dziś bardowie śpiewają pieśni, jak kraina długa i szeroka. Tylko zwykle nie wspominają, że omal nie wypruła wybawcy gardła, nie wspominając o złamanych kościach – sprostowała, deklarację o tym, że pójdzie do kogoś innego pomijając milczeniem. Może nie chciała się z nim kłócić i ryzykować, że nagle obraziłby się i plan rypnąłby się w ostatnich chwili. – Jej właściciel nie żyje. Zabezpieczenia przepadły razem z nim.
Omal nie powiedziała, że dobra próba, bo brzmiało jak kolejny podchód, by dowiedzieć się, co dokładnie było w skrzyneczce.
Morze tego dnia było spokojne. Pod jego powierzchnią czekały jednak chłód, ciemność i głębiny, które zdawały się nieprzeniknione. Nawet czarodziejskie światła, eliksiry i czułe oczy nie wystarczyły, aby w pełni dostrzec, co kryło się niżej: i przez jakiś czas była tylko ciemność.
Dopiero później pojawił się statek, leżący na dnie. Wrak, nie tak stary, bo do katastrofy doszło kilka lat wcześniej, tyle że…
…tyle że wraki zazwyczaj tak nie wyglądały.
Katastrofa, czary, odpowiednio wielki potwór (albo lodowiec, tyle że żaden w okolicy raczej się nie zaplątał) mogłyby przełamać statek na pół. Tyle że wtedy na dnie powinny leżeć obie połowy. A Atreus widział tylko jedną połówkę, porzuconą dnie: jakby druga gdzieś znikła.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.