27.10.2026, 19:31 ✶
– Gdy działa tak krótko można to jeszcze potraktować jak żart. Ale kiedy ma zadziałać dłużej… to absolutnie paskudztwo.
Odbierało wolę, manipulowało zmysłami, mogło niszczyć życia. Rozbijać związki, pozwalać kogoś wykorzystać czy zranić kogoś, kto uwierzy, że jest obiektem uczucia. Na Beltane działał krótko, więc nic wielkiego nie mogło się stać, ale co gdyby dawka miała trzymać dłużej, a on będąc zaręczony trafiłby na jakąś pannę, której te zaręczyny by nie przeszkadzały? Brenna uważała, że w ogóle amortencja powinna być zakazana: jeszcze jakiś drobny, krótkotrwający eliksir, ale coś tak mocnego?
– Słyszałam o wysyłaniu sprzecznych sygnałów innym, ale nie samemu sobie. To znaczy… nie wiedzieć, czy chce za niego wyjść jasne, ale nie wiedzieć, czy się na to zgodziła? – westchnęła i potarła skronie, zastanawiając się, czy jeszcze przed Samhain zdoła dopaść Cynthię, czy to przedsięwzięcie z góry skazane na niepowodzenie.
Zwłaszcza że nawet brakowało jej komentarza do tego „i jak myślisz”. Louvain oświadczał się dwóm kobietom na raz? Może po prostu źle interpretowały sytuację?
– Tak, dobrze podsumowane – stwierdziła, bo trochę się czuła zbita z tropu. Albo nawet trochę bardzo. I w tej chwili chyba najbardziej prawdopodobne wydawało się jej, że Atreus nie mówił do Victorii poważnie. Bo czy odrzucone oświadczyny nie wymagały dwóch elementów, czyli oświadczyn i odrzucenia, gdy nie nastąpiło jej zdaniem ani jednego, ani drugie? – Atre? To… nie wiem, jakoś do niego nie pasuje? W sensie chodzi mi o to, że on chyba rzadko boi się odmowy, a nawet jakby ktoś mu czegoś odmówił, że po prostu poszedłby dalej.
Nie widziała go jako niepewnie badającego grunt. Prędzej próbującego obrócić coś poważnego w coś lżejszego, żeby zdawało się łatwiejsze, ale to… to byłoby dziwne jednak. Poza tym w gruncie rzeczy nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek na cokolwiek powiedziała mu nie.
– Przynajmniej bardzo prawdopodobne, z tego, co mówisz, że nigdy nie będziesz musiała się zastanawiać, czy się oświadczył, i czy się zgodziłaś.
Odbierało wolę, manipulowało zmysłami, mogło niszczyć życia. Rozbijać związki, pozwalać kogoś wykorzystać czy zranić kogoś, kto uwierzy, że jest obiektem uczucia. Na Beltane działał krótko, więc nic wielkiego nie mogło się stać, ale co gdyby dawka miała trzymać dłużej, a on będąc zaręczony trafiłby na jakąś pannę, której te zaręczyny by nie przeszkadzały? Brenna uważała, że w ogóle amortencja powinna być zakazana: jeszcze jakiś drobny, krótkotrwający eliksir, ale coś tak mocnego?
– Słyszałam o wysyłaniu sprzecznych sygnałów innym, ale nie samemu sobie. To znaczy… nie wiedzieć, czy chce za niego wyjść jasne, ale nie wiedzieć, czy się na to zgodziła? – westchnęła i potarła skronie, zastanawiając się, czy jeszcze przed Samhain zdoła dopaść Cynthię, czy to przedsięwzięcie z góry skazane na niepowodzenie.
Zwłaszcza że nawet brakowało jej komentarza do tego „i jak myślisz”. Louvain oświadczał się dwóm kobietom na raz? Może po prostu źle interpretowały sytuację?
– Tak, dobrze podsumowane – stwierdziła, bo trochę się czuła zbita z tropu. Albo nawet trochę bardzo. I w tej chwili chyba najbardziej prawdopodobne wydawało się jej, że Atreus nie mówił do Victorii poważnie. Bo czy odrzucone oświadczyny nie wymagały dwóch elementów, czyli oświadczyn i odrzucenia, gdy nie nastąpiło jej zdaniem ani jednego, ani drugie? – Atre? To… nie wiem, jakoś do niego nie pasuje? W sensie chodzi mi o to, że on chyba rzadko boi się odmowy, a nawet jakby ktoś mu czegoś odmówił, że po prostu poszedłby dalej.
Nie widziała go jako niepewnie badającego grunt. Prędzej próbującego obrócić coś poważnego w coś lżejszego, żeby zdawało się łatwiejsze, ale to… to byłoby dziwne jednak. Poza tym w gruncie rzeczy nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek na cokolwiek powiedziała mu nie.
– Przynajmniej bardzo prawdopodobne, z tego, co mówisz, że nigdy nie będziesz musiała się zastanawiać, czy się oświadczył, i czy się zgodziłaś.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.