Przejęli flakoniki z wodą święconą. Nie zapytała o to, czy Seba poświęcił ją osobiście, bo to chyba bez różnicy, chociaż on pewnie zrobiłby to najlepiej ze wszystkich kapłanów. Kiwnęła głową na słowa Macmillana, w sumie mogli rzucić butelką wody święconej w drzewo, bo co niby mogło się stać? No, sprawdzą to najwyżej, gdy znajdą się w Kniei.
Najwyraźniej żadne z nich nie było fanem teleportacji, zastanawiała się czasem, jakim szaleńcem trzeba być, aby ta umiejętność sprawiała przyjemność. Nie była w końcu szczególnie bezpieczna, wystarczyła chwila nieuwagi, a można było zgubić po drodze rękę, nogę, palec, czy jeszcze inną część ciała.
Wydawało jej się, że w końcu udało im się coś ustalić. Istniał plan, może nieco dziurawy, ale jednak istniał, jak na to, że niektóre informacje dotarły do nich bardzo późno, mimo tego, że temat widm krążył wokół od Beltane, to i tak nie wyglądało to wszystko tak najgorzej. Da się to wyklepać, czyż nie? W końcu byli profesjonalistami, ona i Benjy i Sebastian w swojej dziedzinie. Był chyba jedynym kapłanem, którego wysłuchała do końca, kiedy zaczął mówić, a to świadczyło samo za siebie. Miała do niego spore zaufanie, chociaż niekoniecznie sama podążałaby tak ślepo za wiarą. To nie było jednak istotne, jak wiadomo sytuacja mogła być bardzo dynamiczna, a więc musieli wiedzieć, jak widzieli sprawę ludzie o diametralnie różnych poglądach.
Fenwick jak i ona zgodził się na modlitwę. Geraldine starała się utrzymać powagę, kiedy wypowiedział swoją prośbę. Podniosła głowę do góry, spoglądała w niebo, jakby ono było w tej chwili najbardziej interesującą rzeczą na świecie. Oddychaj Greengrass-Yaxley.
Złapali się za ręce. W sumie to Sebastian złapał za rękę ją i Fenwicka, ona sama drugą dłoń skierowała ku tej wolnej Benjy'ego, bo chyba na tym to polegało? Nie miała pojęcia, liczyła na to, że to, że nie do końca wiedziała, jak ma się zachować nie spierdoli tej modlitwy, którą miał odprawiać Sebastian. Słuchała tego, co mówił kapłan. Nie można mu było zdecydowanie odmówić tego, że był świetnym mówcą, ładnie ubierał swoje myśli w słowa i wiele osób mogłoby mężczyźnie pozazdrościć tych umiejętności.
Oby się wszystko udało. Proszę. Dołożyła jeszcze w swoich myślach, bo skoro już dołączyła do tej modlitwy, to chyba też mogła dodać coś od siebie.
- Możemy je zabrać ze sobą, w sumie to kupić po dwa zestawy, gdybyśmy je zgubili też gdzieś po drodze. - Miała dość forsy na to, aby odpowiednio wesprzeć Kowen, na pewno będą zadowoleni z jej datków.
- Jak coś, na pewno nas zobaczysz, jeśli będziesz wchodził do lasu, to najpierw nas znajdź, tak będzie bezpieczniej. - Powiedziała jeszcze do Sebastiana, bo wolałaby, aby jednak nie pchał się tam w pojedynkę, w grupie mieli większą szansę na przetrwanie tego wszystkiego.