28.10.2026, 03:14 ✶
Helloise zagłębiła się w trzymaną księgę, przeglądając spis treści i wertując stronnice w ślad za najbardziej obiecującymi hasłami. Potem zrobiła to z kolejną… i kolejną… Większość z przeglądanej literatury udzielała jej wiedzy w zakresie charakterystycznych miejsc magicznych, które można było odnaleźć na łonie natury i w okolicy Walii. Wszystko wydawało się obiecujące, w końcu szło za hasłem uroczysk, aczkolwiek nic konkretnego nie zwróciło jej uwagi.
W końcu elfka podsunęła jej stary dziennik podróżniczy. Oprawiony w skórę, ze sztywnymi i pożółkłymi stronnicami. Trzeba były pogłaskać go po okładce, ale akurat z tym Rowle poradziła sobie bez najmniejszego problemu.
W swoich podróżach po okolicznych uroczyskach, w końcu natrafiłam na… – trochę to zajęło, ale Hela mogła przeczytać dalej na parę wpisów dotyczących Ffestiniog; autorka dziennika była na tyle miła, by na górze wpisów wyraźnie zaznaczać o jakiej okolicy mówiła. Prowadziła badania na temat roślinności, katalogując ją, ale także sprawdzając czy wpływały na nie okoliczne linie magiczne, które zbiegały się w takich miejscach. To nie było w tym momencie aż tak istotne, albo raczej stanowiło lekturę na inny dzień, ale jeśli czarownica przeprawiła się przez elementy które mogłaby poczytać sobie w Chatce, dotarła do akapitów o miejscach mało przyjemnych. Autorka wskazywała w okolicy doliny trzy miejsca, które zwróciły jej uwagę ciężką, mało przyjemną aurą. Magia była tam nieco niespokojna, jak to sama określiła, a rozbiwszy w tamtych terenach obóz, spało jej się bardzo źle. Miała koszmary, wrażenie że coś ją obserwuje, a do tego była absolutnie pewna że coś w nocy przeciągnęło jej namiot o parę metrów.
Mówiła też o legendach, które dało się usłyszeć od okolicznych mieszkańców; o wiedźmach, opętanych domach i jaskiniach, w które absolutnie nie można było się zapuszczać.
Miejsca, wokół których obozowała, nie były wszystkie opisane; jednym z nich był kamienny krąg, innym jeden z wodospadów, a trzecie pozostawało jedną wielką tajemnicą (tam przeciągnęło coś namiot autorki i większość wpisu poświęciła na żal z tym związany).
W końcu elfka podsunęła jej stary dziennik podróżniczy. Oprawiony w skórę, ze sztywnymi i pożółkłymi stronnicami. Trzeba były pogłaskać go po okładce, ale akurat z tym Rowle poradziła sobie bez najmniejszego problemu.
W swoich podróżach po okolicznych uroczyskach, w końcu natrafiłam na… – trochę to zajęło, ale Hela mogła przeczytać dalej na parę wpisów dotyczących Ffestiniog; autorka dziennika była na tyle miła, by na górze wpisów wyraźnie zaznaczać o jakiej okolicy mówiła. Prowadziła badania na temat roślinności, katalogując ją, ale także sprawdzając czy wpływały na nie okoliczne linie magiczne, które zbiegały się w takich miejscach. To nie było w tym momencie aż tak istotne, albo raczej stanowiło lekturę na inny dzień, ale jeśli czarownica przeprawiła się przez elementy które mogłaby poczytać sobie w Chatce, dotarła do akapitów o miejscach mało przyjemnych. Autorka wskazywała w okolicy doliny trzy miejsca, które zwróciły jej uwagę ciężką, mało przyjemną aurą. Magia była tam nieco niespokojna, jak to sama określiła, a rozbiwszy w tamtych terenach obóz, spało jej się bardzo źle. Miała koszmary, wrażenie że coś ją obserwuje, a do tego była absolutnie pewna że coś w nocy przeciągnęło jej namiot o parę metrów.
Mówiła też o legendach, które dało się usłyszeć od okolicznych mieszkańców; o wiedźmach, opętanych domach i jaskiniach, w które absolutnie nie można było się zapuszczać.
Miejsca, wokół których obozowała, nie były wszystkie opisane; jednym z nich był kamienny krąg, innym jeden z wodospadów, a trzecie pozostawało jedną wielką tajemnicą (tam przeciągnęło coś namiot autorki i większość wpisu poświęciła na żal z tym związany).