O tak, to że lubiła mieć sobie wszystko poukładane, tak jak jej pasowało, to akurat mógł się zgodzić. Czasem było to istnym wybawieniem, a czasem… czasem było okrutnie wręcz męczące, szczególnie kiedy człowiek chciał się czegoś dowiedzieć. Pozostawało mu tylko mruknąć pod nosem, po czym zsunąć buty, bo ich też było mu szkoda.
— Już brzmi lepiej — poinformował ją sucho, chociaż drgnięcie kącika sugerowało, że wizja wielkiej i bardziej złowrogiej strzygi nawet mu się podobała. Na pewno nieco bardziej niż nurkowanie w lodowatej toni, co szczególnie stało się wyraźne, kiedy stanął w bezruchu i przyjrzał się tafli morza.
— Miejmy nadzieję, że i tym razem masz rację. — To było ostatnie co powiedział, zanim wziął ostatni wdech, wydech, a potem wskoczył do wody. Ta była zimna. Okropnie zimna, ale nie można było spodziewać się czegokolwiek innego. Ciemność była przytłaczająca, ale nie całkiem ograniczająca, dzięki zaklęciom i wyostrzonym zmysłom, które teraz prowadziły go na dno w poszukiwaniu skarbu.
Wrak przywitał go nieco dziwacznym wyglądem. Znaczy pewnie w nim samym nie było nic dziwnego, a przynajmniej jeśli chodziło o jego stan, tylko najwyraźniej brakowało całej jego połowy. Co prawda nie chciał niepotrzebnie wydłużać czasu spędzonego pod wodą, ale krótkie rozeznanie potwierdziło, że nie ważne jak bardzo się nie rozglądał, reszty nie dało się znaleźć.
Skrzyneczka. Skrzyneczka z rzadkim magicznym przedmiotem. Szkoda że wrak, nawet jeśli przepołowiony, wciąż nie był przesadnie mały, a właściciel mógł przecież wylecieć za burtę.
To działa? Słyszysz mnie? — zapytał za pomocą kolczyka, który podobno miał im te komunikację ułatwiać. — Nie ma tej twojej skrzyneczki. Tak samo jak drugiej połowy statku. Co się stało z Kolchidą?