28.10.2026, 14:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2026, 14:57 przez Brenna Longbottom.)
Pomyślała sobie, że mężczyźni czasem byli jak duże dzieci, złaknione słów uznania i łakoci, ale to była jedna z tych myśli, których nie wypowiada się na głos, gdy wysyłasz kogoś na dno morza.
– Oczywiście, że mam rację – oświadczyła chełpliwie, a chociaż była naprawdę pewna, że sprawdziła absolutnie wszystko, co tylko sprawdzić się dało, zadbała o zlikwidowanie każdej potencjalnej przeszkody i w ogóle zaplanowała działanie w najmniejszym szczególe… to i tak żołądek ścisnął się jej nieco, gdy Atreus skoczył i zamknęła się nad nim powierzchnia morza.
Znikł jej z oczu niemal natychmiast.
Szczęśliwie, nie minęło parę minut, a usłyszała w kolczyku głos wojownika.
Słyszę. Nie musisz tak krzyczeć, odparła, bo jego myśli były tak głośne, że aż odruchowo poruszyła głową w bok, jakby mogła uciec przed źródłem hałasu. Zbliż się do wraku. Za chwilę rzucę zaklęcie, obiekty magiczne zaczną lśnić. Im jaśniejsze światło, tym potężniejsza magia. Ta konkretna będzie przypominała blask ognia.
Według niektórych opowieści tym były dżiny. Ogniem pozbawionym dymu. W skrzynce nie tkwił dżin, ale pieczęć, pozwalająca go schwytać i namierzyć, już owszem. Bardzo konkretnego dżina, a przynajmniej tak zakładała…
Z tego, co mówisz, pękła na pół. To ty widzisz statek, nie ja. Brenna była praktycznie pewna, że statek został zniszczony przez nieostrożne życzenie idioty, który został panem dżina, ale do tej pory nie wiedziała, że nastąpiło to w ten sposób. Całkiem nieźle wyjaśniało jednak, czemu pieczęć została tutaj, a dżina nie było… Nie wiedziałam, że część znikła. Mam chyba pewien pomysł, ale to tylko domysły. Uwaga, rzucam zaklęcie…
Gdzieś na dole rozbłysły teraz punkty światła. Aż cztery. Jeden, zdecydowanie nie był celem Atreusa, i raczej nie mógł go sobie zabrać, bo chodziło o na wpół zagrzebany w piasku morskiego dna posąg. Były jednak i pozostałe, gdzieś we wnętrzu wraku. Skrzynia, raczej wielka, do której dało się dostać, wpływając do środka, z racji na to pęknięcie – może część tych zrabowanych skarbów - ludzkie szczątki, uwięzione we wraku, pewnie miał przy sobie jakiś medalion lub magiczną broń.
Ogień zdawał się jednak płonąć dalej, w głębi. Zapewne skrzyneczka, której domagała się Brenna.
– Oczywiście, że mam rację – oświadczyła chełpliwie, a chociaż była naprawdę pewna, że sprawdziła absolutnie wszystko, co tylko sprawdzić się dało, zadbała o zlikwidowanie każdej potencjalnej przeszkody i w ogóle zaplanowała działanie w najmniejszym szczególe… to i tak żołądek ścisnął się jej nieco, gdy Atreus skoczył i zamknęła się nad nim powierzchnia morza.
Znikł jej z oczu niemal natychmiast.
Szczęśliwie, nie minęło parę minut, a usłyszała w kolczyku głos wojownika.
Słyszę. Nie musisz tak krzyczeć, odparła, bo jego myśli były tak głośne, że aż odruchowo poruszyła głową w bok, jakby mogła uciec przed źródłem hałasu. Zbliż się do wraku. Za chwilę rzucę zaklęcie, obiekty magiczne zaczną lśnić. Im jaśniejsze światło, tym potężniejsza magia. Ta konkretna będzie przypominała blask ognia.
Według niektórych opowieści tym były dżiny. Ogniem pozbawionym dymu. W skrzynce nie tkwił dżin, ale pieczęć, pozwalająca go schwytać i namierzyć, już owszem. Bardzo konkretnego dżina, a przynajmniej tak zakładała…
Z tego, co mówisz, pękła na pół. To ty widzisz statek, nie ja. Brenna była praktycznie pewna, że statek został zniszczony przez nieostrożne życzenie idioty, który został panem dżina, ale do tej pory nie wiedziała, że nastąpiło to w ten sposób. Całkiem nieźle wyjaśniało jednak, czemu pieczęć została tutaj, a dżina nie było… Nie wiedziałam, że część znikła. Mam chyba pewien pomysł, ale to tylko domysły. Uwaga, rzucam zaklęcie…
Gdzieś na dole rozbłysły teraz punkty światła. Aż cztery. Jeden, zdecydowanie nie był celem Atreusa, i raczej nie mógł go sobie zabrać, bo chodziło o na wpół zagrzebany w piasku morskiego dna posąg. Były jednak i pozostałe, gdzieś we wnętrzu wraku. Skrzynia, raczej wielka, do której dało się dostać, wpływając do środka, z racji na to pęknięcie – może część tych zrabowanych skarbów - ludzkie szczątki, uwięzione we wraku, pewnie miał przy sobie jakiś medalion lub magiczną broń.
Ogień zdawał się jednak płonąć dalej, w głębi. Zapewne skrzyneczka, której domagała się Brenna.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.