Norka w przeciwieństwie do Botta bardzo często podczas sabatów występowała w roli wystawcy. Od kilku sabatów pojawiała się ze swoimi wyrobami, a wcześniej pomagała babci Lizzie w obsłudze jej stoiska z jedzeniem. Oczywiście zdarzało jej się gubić między wystawcami i przeglądać ich asortyment jednak przez większość czasu podczas takich imprez pracowała. Nie, żeby jej to przeszkadzało, bowiem mogła poznać wiele osób i zamienić z nimi słowo. Rozwijało to wiele jej umiejętności, uczyło ją pracy pod presją czasu, ale też pewności siebie. Nie było bowiem klienta, którego nie potrafiłaby ugłaskać swoim miły usposobieniem.
Oczywiście dużo większą presję czuła, gdy zaczęła wystawiać się ze swoim towarem, chociaż może nawet bardziej czuła ekscytację niż presję - wiedziała, że jest świetna. W końcu zajmowała się tworzeniem słodkości od najmłodszych lat, pozostawało tylko pokazać całemu światu jak jej to wychodziło. Nie mogła narzekać - stworzyła swoją własną markę, sporo czarodziejów prosiło ją o przygotowanie jej słodkości na najróżniejsze wydarzenia, jednak chciała jeszcze więcej. Nie po to przez lata rozwijała swoje umiejętności, aby osiąść na laurach, a dzięki sabatom mogła dotrzeć do nowych klientów.
- To dobry pomysł, mam coś w swoich zbiorach, w wolnym czasie tworzę maści i eliksiry, to takie moje hobby, no i hoduję rośliny, więc na pewno coś znajdę. - Pomysł Bertiego był bardzo dobry, bo przecież nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć podczas tak dużej imprezy. Przypadki lubiły chodzić po ludziach, czy coś. Zadba więc o to, aby nieco ich zaopatrzyć.
- W niektórych brałam, na Beltane miałam swoje stoisko, tak samo na Lammas. - Beltane wiązało się dla wszystkich z przykrymi wspomnieniami, bo doszło do ataku śmierciożerców. Obudziło to w niej wspomnienia, niezbyt przyjemne. Wywiał ją wtedy wiatr, Salem zginął śmiercią tragiczną - nie był to dla niej dobry moment. - Wcześniej zawsze pomagałam babci Lizzie, kiedy ona się wystawiała i tak, zawsze to tak wygląda, za każdym razem jest dużo pracy, ale ludzie to doceniają, kto bowiem nie lubi świąt? Nie spieszą się też tak bardzo jak zwykle, chętnie próbują nowości. Naprawdę lubię te sabatowe jarmarki, mimo, że przygotowania bywają naprawdę męczące, ale zdecydowanie warte tego, jak to wygląda później. - Uśmiechnęła się do mężczyzny. - Twojego stoiska nie widziałam wcześniej w tym roku, nie robiłeś tego wcześniej? - Zapytała jeszcze, w sumie może nawet i zastanawiała się dlaczego tego nie robił. Z drugiej strony, czy ktoś o takiej renomie w ogóle musiał przejmować się zdobywaniem nowych klientów? Nie wydawało jej się.