31.10.2026, 00:47 ✶
Jonathan nastawiał się na dalsze słowne przepychanki. Możliwość upartego brnięcia w temat obrony własnej cnoty, byle tylko ponownie wywołać u Anthony'ego to jego charakterystyczne prychnięcie, które rozbrajało Selwyna skuteczniej niż jakiekolwiek zaklęcie.
Zamiast tego otrzymał jednak coś zupełnie innego. Piękniejszego.
Spojrzał na niego z lekkim zaskoczeniem, gdy Anthony chwycił jego dłoń. Odruchowo ścisnął ją, ale oczy utkwione miał w drugim mężczyźnie, który ewidentnie zmagał się właśnie z czymś we własnej głowie.
Nie poganiał go jednak. Z szerokim uśmiechem wywołanym samą bliskością Anthony'ego wsłuchiwał się uważnie w to co miał mu do powiedzenia, a z każdym wypowiedzianym przez ukochanego słowem jego serce biło coraz mocniej.
Aż wreszcie padły te słowa. Tak niespodziewane, a jednocześnie tak wypragnione. Wspaniale burzące jego poprzednie myśli na ten temat.
Z zaszklonymi oczami przeniósł wzrok z sygnetu na największą miłość swojego życia, która teraz klęczała przed nim prosząc, aby już na zawsze byli razem.
Opadł na kolana i objął dłońmi twarz swojego partnera, narzeczonego.
– Powiedziałem ci raz, że kiedyś wyjdę za ciebie – wyszeptał, wspominając senną obietnicę złożoną nie tak dawno temu. – Tak Anthony. Zostanę twoim mężem. Nie wiem kiedy będzie dane nam to zrobić, ale mogę przysiąc ci już teraz, że spędzę całe twoje życie u twojego boku. Nigdy wcześniej nie byłem tak bardzo pewny czegoś, nniż tego, że jesteś miłością mojego życia. Moim heliodorem. Darem od słońca i tego świata. Dajesz mi energię, jesteś przy mnie w kryzysach, sprawiasz że zachowuję jasność umysłu i chcę dalej działać. I wiesz co? Byłeś nim już od dawna i cieszę się, że wreszcie to zrozumiałem. Od kiedy wiem, jak bardzo jestem w tobie zakochany, oddycha mi się łatwiej, więc tym bardziej chcę spędzić z tobą całe życie, bo z tobą jest ono piękniejsze.
Zamiast tego otrzymał jednak coś zupełnie innego. Piękniejszego.
Spojrzał na niego z lekkim zaskoczeniem, gdy Anthony chwycił jego dłoń. Odruchowo ścisnął ją, ale oczy utkwione miał w drugim mężczyźnie, który ewidentnie zmagał się właśnie z czymś we własnej głowie.
Nie poganiał go jednak. Z szerokim uśmiechem wywołanym samą bliskością Anthony'ego wsłuchiwał się uważnie w to co miał mu do powiedzenia, a z każdym wypowiedzianym przez ukochanego słowem jego serce biło coraz mocniej.
Aż wreszcie padły te słowa. Tak niespodziewane, a jednocześnie tak wypragnione. Wspaniale burzące jego poprzednie myśli na ten temat.
Z zaszklonymi oczami przeniósł wzrok z sygnetu na największą miłość swojego życia, która teraz klęczała przed nim prosząc, aby już na zawsze byli razem.
Opadł na kolana i objął dłońmi twarz swojego partnera, narzeczonego.
– Powiedziałem ci raz, że kiedyś wyjdę za ciebie – wyszeptał, wspominając senną obietnicę złożoną nie tak dawno temu. – Tak Anthony. Zostanę twoim mężem. Nie wiem kiedy będzie dane nam to zrobić, ale mogę przysiąc ci już teraz, że spędzę całe twoje życie u twojego boku. Nigdy wcześniej nie byłem tak bardzo pewny czegoś, nniż tego, że jesteś miłością mojego życia. Moim heliodorem. Darem od słońca i tego świata. Dajesz mi energię, jesteś przy mnie w kryzysach, sprawiasz że zachowuję jasność umysłu i chcę dalej działać. I wiesz co? Byłeś nim już od dawna i cieszę się, że wreszcie to zrozumiałem. Od kiedy wiem, jak bardzo jestem w tobie zakochany, oddycha mi się łatwiej, więc tym bardziej chcę spędzić z tobą całe życie, bo z tobą jest ono piękniejsze.