• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [21.09] Salt-N-Pepa

[21.09] Salt-N-Pepa
traumwelt prince
she's the definition of a bad bitch
stole her heart,
so I'm the definition of a bandit
wiek
29
sława
VII
krew
czysta
genetyka
wybraniec Maponosa
zawód
rzępoła

Laetian Zabini
#4
01.11.2026, 14:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.11.2026, 16:57 przez Laetian Zabini.)  

Zaklinał w duchu, by cała ta historia nie okazała się czymś większym, niż Tonya była gotowa mu opowiedzieć. Czymś poważniejszym, niż tylko nieprzyjemny dzień na ławce zatrzymanych. Znał jej temperament. Wiedział, że nie należała do osób, które z pokorą pochylają głowę, kiedy ktoś traktuje je z góry. Zwykle zresztą przyznałby jej w tym rację. Nie miała żadnego obowiązku znosić gburowatości, a tym bardziej przykrych uprzedzeń. Tym razem jednak chciał, żeby ta mała cwaniara okazała się jeszcze sprytniejsza, niż zwykle. Żeby rozpoznała moment, w którym warto ugryźć się w język, odwrócić na pięcie i nie dokładać sobie kolejnych kłopotów. Nie dlatego, że powinna komukolwiek ustępować, absolutnie. Może bardziej ze zwykłej kalkulacji, że nie warto było podnosić temperatury kiedy sama mogła się sparzyć. Mogli sobie śpiewać o równości, rymować o nowym, przyjaźniejszym porządku. Laetian nie zamierzał jednak udawać, że te wszystkie wzniosłe deklaracje miały jakąkolwiek moc w chwili, gdy czarownica stawała naprzeciw kogoś, kto dysponował za duzą władzą. W takiej konfrontacji Zabini wybrałby każdą drogę, która pozwoliłaby oszczędzić Tosi choćby części przykrych konsekwencji. Nawet tę, która wymagała od niej przemilczenia czegoś, co miała pełne prawo powiedzieć. Nie był to sprawiedliwy wybór, ale sprawiedliwość rzadko przychodziła na czas. Nie zamierzał jednak teraz robić jej wykładu. Kiedy wreszcie przyjrzał jej się z bliska, odetchnął z ulgą, której nie zamierzał przed nią zdradzać. Wyglądała lepiej, niż się tego obawiał. Nie dostrzegł na pierwszy rzut oka niczego, co kazałoby mu natychmiast wieść ją do uzdrowiciela. Matka sama wie jakich bydlaków musieli teraz trzymać tam pod kluczem. A ona przecież była dla tych bandytów bardziej, niż płachta na byka. Na szczęście nic jej nie było. Trzymała się w rezon i choć nie zamierzał odbierać jej prawa do milczenia, trudno mu było uznać, że wszystko jest w porządku tylko dlatego, że Tonya postanowiła tak powiedzieć. - Daj spokój. Mieliśmy pozwolić im cię tam zatrzymać? W życiu. - odrzucił niemal natychmiast, jakby sama myśl o pozostawieniu jej w tamtym miejscu była niedorzeczna. Nie zamierzał robić z tego żadnej przysługi, za którą powinna mu teraz dziękować. Po prostu nie widział innego wyjścia. Przytrzymał dla niej płaszcz, rozchylając go nieco, kiedy wsuwała ręce w rękawy. Zrobił to z naturalną swobodą, jak gdyby ten drobny gest miał przywrócić jej choć odrobinę tego, co brygadziści mogli jej odebrać. Poczucie, że nadal może decydować o sobie i zasługuje na zwyczajny szacunek. Nie chciał, by musiała prosić o coś tak oczywistego.

Słuchał jej z zaciśniętymi wargami, nie spuszczając z niej wzroku. Starał się wyłapać każdy szczegół, nawet te drobne zawahania, które mogły umknąć komuś mniej uważnemu. Nie przerywał, choć z każdą kolejną informacją coraz trudniej przychodziło mu zachować obojętny wyraz twarzy. Kiedy mówiła, delikatnie przesunął dłońmi po jej ramionach, jakby chciał tym prostym gestem przypomnieć jej, że nie musi już niczego odpierać ani przed nikim się tłumaczyć. Była po tej lepszej stronie krat. Na razie to powinno wystarczyć. - To na pewno byłwypadek - odezwał się w końcu, z cichą stanowczością, która nie pozostawiała wiele miejsca na sprzeciw. - A nawet jeśli nie, to tej suce przydałoby się trochę słusznej pokory. - uśmiechnął się z lekką ironią. Nie zamierzał roztrząsać teraz, jak dokładnie wyglądała cała konfrontacja ani czy wiatr rzeczywiście wymknął się spod kontroli. Nie miała w tej chwili znaczenia żadna przeintelektualizowana prawda obiektywna. Najważniejsze dla niego było, by Tonya przestała choć na moment dźwigać ten przykry ciężar. Nie chciał, żeby czuła się winna, zawstydzona czy zmuszona do usprawiedliwiania czegokolwiek przed nim. Na resztę przyjdzie czas. Teraz chciał po prostu, żeby poczuła, że jest bezpieczna. Machnął ręką na wzmiankę o zaliczce zbywająccym gestem, przecież to było takie nieistotne. W istocie trudno było o inną sprawę, która bardziej zasługiwałaby teraz na ich uwagę. - To nieważne. Najważniejsze, że nic ci się nie stało - zapewnił ją, po czym odruchowo zaczesywał niesforne pasemko jej włosów za ucho. Gest był delikatny, niemal odruchowy, niosący więcej otuchy, niż potrafiłby zamknąć w kolejnych słowach. - Chodźmy, zejdźmy z ulicy. Tam jest nasz samochód. Wskazał dłonią na drugą stronę, dając jej chwilę, by poprawiła płaszcz i ruszyła razem z nim. Nie zamierzał dłużej trzymać jej, chociaż bardziej siebie pod wzrokiem przypadkowych osób. Chciał jak najszybciej zabrać ją stamtąd, w przyjemniejsze i spokojniejsze miejsce, gdzie nie będzie musiała już udawać, że ta noc nie dała jej w kość. Ruszył z nią w stronę drugiej strony ulicy, układając dłoń na jej plecach w lekkim, opiekuńczym geście. Dopiero teraz, kiedy znaleźli się już poza zasięgiem ponurych murów, napięcie zaczęło powoli ustępować miejsca czemuś lżejszemu. Na jego usta wszedł swobodniejszy uśmiech. Zerknął na nią kątem oka, jakby próbował odgadnąć, czego mogłaby teraz potrzebować. - Masz na coś ochotę? Mogę jakoś poprawić ci humor? - zapytał, pozwalając sobie na odrobinę cieplejszy ton.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laetian Zabini (1793), Pan Losu (40), Tonya Bell (2033)




Wiadomości w tym wątku
[21.09] Salt-N-Pepa - przez Laetian Zabini - 28.10.2026, 21:35
RE: [22.09] Salt-N-Pepa - przez Tonya Bell - 01.11.2026, 01:02
RE: [22.09] Salt-N-Pepa - przez Pan Losu - 01.11.2026, 01:02
RE: [22.09] Salt-N-Pepa - przez Laetian Zabini - 01.11.2026, 14:30
RE: [21.09] Salt-N-Pepa - przez Tonya Bell - 04.11.2026, 18:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa