Prudence nie miała zielonego pojęcia o tym, co mówił profesor. Jakiś czas temu przestała się skupiać na lekcji, w zasadzie to w momencie, w którym dostała pierwszy list od swojego przyjaciela. Czekała na to, aż się do niej odezwie odkąd wyruszyli w drogę do Hogwartu. Trwało to jednak długo, bardzo długo jak na nich, do tego wydarzyło się w bardzo dziwnej formie. Unikał jej na korytarzach, nie rozmawiał z nią, a teraz zaczął pisać do niej te dziwne, niespodziewane listy. Martwiła się, nie miała pojęcia, co mogło być powodem jego milczenia. Pisał, że sam sobie poradzi ze swoim problemem, powinna mu zaufać, czyż nie? Wypadało, aby to zrobiła, na pewno wiedział, co robi, tyle, że przecież przyjaciele zawsze mogli na sobie polegać. Dlaczego więc nie chciał jej powiedzieć, co się wydarzyło? Nie zamierzała jednak na niego naciskać, ciągnąć go za język, jak będzie gotowy to na pewno opowie jej o wszystkim.
Kolejny list pojawił się na jej blacie, gdy tylko go otrzymała zaczęła ubierać swoje myśli w słowa, co wcale nie było takie łatwe, nie przychodziło jej z lekkością przenoszenie ich na papier, zwłaszcza, że miała ich w głowie tak wiele.
Po raz kolejny zgięła kartkę, i machnęła różdżką, aby przekazać ją Rookwoodowi. Nie miała pojęcia, czy ktoś widział, że wymieniali się korespondencją przez całe zajęcia, niekoniecznie ja to interesowało - najważniejsze, że profesor póki co tego nie wyłapał, więc nie powinni się niczym przejmować, a przynajmniej tak się jej wydawało. Później kolejny liścik pojawił się na jej blacie, przeczytała go szybko, później zwinęła i schowała do kieszeni, a po chwili zaczęła pisać odpowiedź. Obawiała się tego, że lekcja zaraz dobiegnie końca i nie będzie miała szansy mu jej wysłać.
Być może jeszcze kilkanaście minut wcześniej wcale nie była tego taka pewna, jednak to, co do niej napisał nieco zmieniło jej perspektywę, posłała więc do niego kolejny skrawek pergaminu z krótką notatką.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control