Biedna zapracowana Astoria. Czy ona w ogóle coś ostatnio odpoczywała? Jakiś miesiąc temu zapraszał ją do siebie, aby omówili projekt obrazu do jednego z jego pomieszczeń, dlatego dzisiaj postanowił odwiedzić ją i sprawdzić, jak idą prace. W liście nawet zostawił jej adres do swojej nowej lokalizacji. Zapomniała?
Działał sprawnie, bo miał pieniądze. Nie chciał znów mieszkać z rodzicami i czuć ich powiew grozy, aby coś w końcu ze sobą zrobił. Zaczął pracować i na siebie zarabiać samodzielnie. Aby móc coś realizować, potrzebował spokoju od rodziców. Nie mając jednak rodzeństwa, polegał na kuzynostwie, z którym zawsze mógł porozmawiać.
Pytając o to samo Astorię, potwierdziła, że nadal mieszka z rodzicami. Ma swoje wymagania, co było dla niego bardzo zrozumiałe. Renigald nie pracował, czasu miał sporo aby znaleźć odpowiedni dom dla siebie. Miał w nim także pracownię. Miała ona bardzo dobre oświetlenie wnętrza. Ale czy byłby gotowy na mieszkanie z dziewczyną? No i czy nie zabrudziłaby mu pracowni, dyniami?
Z drugiej strony. Nie mieszkałby sam.- Astoria…
Zaczął niepewnie, obserwując jak sprawne jej palce z trzymanym nożem, rozprawiają się z dyniową głową.
- Może chcesz zamieszkać u mnie?
Zapytał. Ale po chwili coś sobie przypomniał o niezręcznie odwrócił głowę w kierunku innego pracownika, co się czymś tam bawił na płótnie.
- To chyba głupi pomysł… Jeszcze nasze matki sobie coś pomyślą.
Poprawił się. Ale nie dawał po sobie poznać, że definitywnie rezygnuje z tego pomysłu. Jeżeli by się zgodziła, mogłaby zostać u niego do czasu, aż sobie coś znajdzie.
Wtedy też zainteresował się tematem ikon świętych, które mają być sprzedawane na Samhain. "Zapytać? Nie pytać.. Weźmie mnie za fanatyka? Ale to nie dla mnie." – walczył słowami w swoich myślach.
Pozostawił temat na później, skupiając się na dyskusji o wycinanej dyni i jej wykorzystaniu. Na zewnątrz pasowałaby idealnie. Ale w mieszkaniu? Tym starym?
- Nie sądzę, aby podniosło to cenę. Część mieszkania mi spłonęła. Całe wymaga remontu. Chyba że odliczą klątwę, ale to wciąż pójdzie na rynek tanio.Odpowiedział w kwestii mieszkania z opętanym krzesłem. A może powinien to krzesło wyrzucić? Nawet nie pomyślał, aby to spróbować. Czy wróciłoby na swoje miejsce?
Tak czy inaczej, z projektu Astorii był zadowolony. Jednakże postanowił jeszcze wrócić do tego tematu z ikonami świętych.
- A co do tych obrazków, ikon świętych.
Zaczął i spojrzał na koleżankę.
- Masz już jakieś gotowe? Kupiłbym taki z Boginią Matką… Dla kuzynki… Na prezent.
Robił przerwy w swojej wypowiedzi, jakby chciał się serio tłumaczyć, że to nie dla niego. Po co mu to? Pomyślał, że może dałby taki mały upominek Lorraine. Ale też nie wiedział, czy warto, czy to coś da. Najwyżej mu powie, że "to tak nie działa". Być może sugerował się tym, że wierzący, zawsze posiadali jakieś wizerunku swoich Bogów u siebie w domach. Ale nie pytał o to Lorraine.