• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue

[27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
Wczoraj, 18:07  ✶  

- Nie da się z tym dyskutować. - Zdecydowanie była gotowa się z nim zgodzić, jeśli akurat o to chodziło. Benjy lubił przekraczać granice, sprawdzać na co może sobie pozwolić, co wiązało się z tym, że w jakiś sposób musiał się nauczyć radzić sobie z konsekwencjami podejmowanych przez siebie decyzji. Nie wątpiła w to, że jego sprawność fizyczna w dużej mierze mogła zależeć właśnie od tego. Zapewne kilka razy w swoim życiu zdarzyło mu się przed czymś bardzo szybko uciekać, albo walczyć. Zdecydowanie ich tryb życia się od siebie różnił. Miała to na uwadze oczywiście, ale nie lubiła szukać dla siebie usprawiedliwień, raczej należała do tych osób, które od siebie sporo wymagały.

- Akurat tego wolałabym się nie uczyć. - Oczywiście, że bywały pewne momenty, kiedy nie potrafiła się powstrzymać przed pewnymi, spontanicznymi pomysłami, jak chociażby dzisiaj, zazwyczaj działo się to w tym samym towarzystwie, zresztą gdy była młodsza również tak to wyglądało. Mało kto potrafił ją namówić do zrobienia czegoś nieodpowiedzialnego, a tak się jakoś składało, że jej mąż nawet nie musiał ją w żaden sposób do tego przekonywać. Jakoś tak wychodziło, że przy nim wykrzesała z siebie całe, bardzo, ale to bardzo ukryte w sobie pokłady impulsywności, o których istnieniu zapomniała dopóki znowu nie pojawił się obok.

- Stąd, że Ty nie wypluwasz płuc, a ja walczę o każdy, kolejny oddech, to nie wygląda dobrze. No, przynajmniej nie w moim mniemaniu. - Nie zamierzała się z nim spierać oczywiście, mógł to widzieć zupełnie inaczej, ale oczywiście zamierzała wspomnieć o tym, jak to wyglądało w jej oczach. Nie miała wątpliwości co do tego, że powinna nieco popracować nad swoją kondycją, zwłaszcza, że ostatnio nieco się zasiedziała.

- Po raz kolejny nie mogę mieć wątpliwości, co do tego, że nie mogłam lepiej trafić. Elastyczny instruktor, tylko tego mi brakowało, do tego świetny w robótki ręczne, jak to możliwe, że taki ideał stanął na mej drodze. - Pokręciła jeszcze głową. Tak właściwie tylko trochę się z nim droczyła, właściwie to przecież nic z tego, co powiedziała nie było kłamstwem. Benjy co chwilę zaskakiwał ją kolejnym pakietem swoich umiejętności, miała świadomość z czego to wynikało. Od wielu lat musiał sobie radzić zupełnie sam, nie miał u swojego boku kogoś, kto mógłby go chociaż odrobinę odciążyć. Miał wszystko na swojej głowie, a w takich sytuacjach człowiek uczył się jak być samowystarczalnym w każdej dziedzinie.

- Nie wiem, czy do tego nie potrzebowalibyśmy próbki, a zważając na to jak reagują owoce, nie sądzę, że uda nam się zwinąć drzewo. To znaczy moglibyśmy oczywiście przeprowadzić rozważania czysto teoretyczne, tylko nie wiem, czy one byłyby w pełni rzetelne. - Nie mogła przejść obojętnie wobec podobnej propozycji. Prudence lubiła wiedzieć dlaczego coś działało tak, a nie inaczej i w jaki sposób właściwie do tego doszło. Chętnie dowiedziałaby się więcej o jabłoniach Abbottów, tyle, ze jednak wolałaby więcej nie musieć stawiać swojej stopy na terenie ich sadu, a przede wszystkim czegoś z niego wynosić, bo spodziewała się powtórki z rozrywki, a może nawet większych konsekwencji, bo przecież próbowali tylko spróbować owocu, a nie wynieść z niego całe drzewo.

- To może być prawdopodobne, kto wie, czy nie dbają tak samo o wszystkie swoje rośliny. - Zdecydowanie właściciele sadu dbali o swoje rośliny, nie można im było zarzucić niedbalstwa, ale czy było się czemu dziwić? W końcu to dzięki nim ich rodzina była bardzo znana w czarodziejskim świecie.

- Nie da się ukryć, że bywały momenty kiedy był z Ciebie kutas. - Zdecydowanie brakowało jej polotu w tamtym momencie, ale nie mogła wymyślić nic lepszego od Dicka, zresztą było to przecież tylko odbiciem piłeczki, jak zawsze on zaczął. Było to dla niej wtedy zupełnie normalne, te ich przepychanki słowne, dzięki nim wtedy czuła, że żyje. Pojawiło się między nimi w przeszłości wiele niedopowiedzeń, wiele niejasności, ale zawsze była ta iskra, która towarzyszyła im do dzisiaj. Nie wszystko jednak dostawało się podane na tacy od razu, czasem kosztowało to całkiem sporo, jednak nigdy tego nie żałowała. Najistotniejsze bowiem było to, że w końcu udało im się sobie wszystko wyjaśnić.

- To całkiem ciekawe, bo mam z Tobą tak samo. - Wydawać by się mogło, że Prue jest raczej wzorem przewidywalności i rozsądku, jednak najwyraźniej nie zawsze tak działało. Miała świadomość, że mieli na siebie ogromny wpływ, teraz i w przeszłości i raczej nic nie będzie mogło tego zmienić.

- Podziękować? Niby za co? Za doprowadzanie Cię do szału? - Zdawała sobie sprawę z tego, że nie była najłatwiejszym towarzyszem za czasów młodości, wręcz przeciwnie, potrafiła uderzyć tak, żeby zabolało. Wyjaśnili już sobie to wszystko wcześniej, jednak nie zmieniało to faktu, że czasem zastanawiała się, jak mogła tak łatwo odpuścić, przecież lubiła dochodzić do genezy problemu, drążyć sprawę dopóki nie dostawała odpowiedniego wyjaśnienia. Wtedy się poddała, tylko, czy właściwie mogła jakoś na to wpłynąć? Nie mieli się tego nigdy dowiedzieć. Grunt, że wszystko się jakoś ułożyło, być może minęło wiele lat, ale dostali drugą szansę i jej zdaniem nie mogli jej lepiej wykorzystać.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4997), Prudence Fenwick (2250)




Wiadomości w tym wątku
[27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.10.2026, 23:26
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.11.2026, 13:45
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 02.11.2026, 14:42
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.11.2026, 15:07
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 02.11.2026, 20:18
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.11.2026, 20:46
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - Wczoraj, 00:19
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - Wczoraj, 18:07
RE: [27.10.1972] In my criminal countryside era | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 9 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa