Rozmowy toczone w listach były zdecydowanie dużo bardziej czasochłonne niż te prowadzone twarzą w twarz. Dużo prościej było im wysyłać sobie karteczki, kiedy siedzieli w jednej sali. Być może wiązało się to z dodatkowym ryzykiem, bo mogli zostać na tym przyłapani przez profesora, jednak nie musieli za każdym razem, gdy chcieli sobie coś przekazać truchtać do sowiarni i korzystać z sów. To zdecydowanie ograniczało im przekazywanie im sobie odpowiedzi, a jak wiadomo istotne było przecież, aby rozmowa miała odpowiedni rytm i tempo. Ledwie zdążyła się rozpisać, a musiała wychodzić z dormitorium, gdy do niego wracała miała w głowie kolejne słowa, które chciała do niego napisać, ale niekoniecznie miało sens wracanie się co chwila do sowiarni. Musiała coś na to zaradzić, zdecydowanie, jakoś ułatwić im komunikację, będzie musiała o tym podziałać i znaleźć jakiś sposób na to, aby mogli to robić szybciej.
Sprawa jednak musiała poczekać na kolejny dzień, bo robiło się późno. Musiała w tej chwili udać się do Wielkiej Sali, żeby zjeść kolację. Niby mogła ją opuścić, ale na pewno ktoś zauważyłby jej nieobecność, a wolała nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Nie mogła się w tej chwili zaszyć w bibliotece i poszukać rozwiązania, miał to być jej cel na kolejne popołudnie - zamierzała się za to zabrać jak najszybciej, znajdowało się to bowiem aktualnie najwyżej na liście jej priorytetów.
Zatrzymała się przed drzwiami i wdała w krótką pogawędkę z koleżanką. Nie zauważyła tego, że Wish był gdzieś w pobliżu, chociaż przez chwilę miała wrażenie, że ktoś jej dotknął - nie chciała wyjść jednak na przewrażliwioną, więc się nie odwróciła tylko kontynuowała rozmowę. W końcu jednak weszła do środka, usiadła przy stole swojego domu. Wtedy też wsunęła rękę do kieszeni szaty i znalazła w niej coś, czego tam wcześniej nie było. Pergamin. Teraz wszystko było dla niej jasne. Aloysius musiał wsadzić jej list do kieszeni, kiedy była zajęta rozmową. Próbowała znaleźć go wzrokiem, kiedy jej się to udało przyglądała mu się dłuższą chwilę - do momentu w którym złapali kontakt wzrokowy, a kiedy się to udało to pokręciła głową i przewróciła oczami, żeby mu dać znać co o tym myślała. Był niesamowity, nie dało się temu zaprzeczyć, potrafił się skradać jak nikt inny, nie dało się go zauważyć. Nie miała pojęcia, jak właściwie mu się to udawało.
Nim sięgnęła po jedzenie wyciągnęła list i położyła go sobie na kolanach - tak, by nikt nie przyłapał ją na tym, że coś właśnie czytała. Z drugiej strony nie był niczym dziwnym jej obraz z książką w dłoni, pergamin również nie powinien być zaskakujący, zresztą mało kto był tak biegły w korzystaniu z run, aby odczytać tę treść. W sumie był to całkiem niezły pomysł, że napisał do niej w ten sposób, dzięki temu mało kto mógł wiedzieć o czym pisali.
Uśmiechała się sama do siebie, kiedy czytała, co miał jej do powiedzenia. Gdy skończyła schowała list do kieszeni, żeby przypadkiem nie zostawić go w Wielkiej Sali, po czym w końcu zjadła kolację, a później udała się do dormitorium, bardzo szybkim krokiem, bo nie mogła doczekać się, aż zacznie pisać odpowiedź.
Rozsiadła się wygodnie na swoim łóżku z piórem w dłoni i zaczęła kreślić znaki, bardzo wyraźnie, żeby przypadkiem nie popełnić żadnego błędu.
ᛏᛟ ᛈᚱᚨᚹᛞᚨ ᚾᛁᛖ ᛒᛁᛚ ᛃᚨᚲᛁᛗᛊ ᛊᛉᚲᛉᛖᚷᛟᛚᚾᛁᛖ ᛏᚱᚢᛞᚾᛁᛗ ᛈᚱᛉᛖᚲᛁᚹᚾᛁᚲᛁᛖᛗ ᚲᚺᛟᚲᛟᛉ ᚾᛁᛖ ᛊᛈᛟᛞᛉᛁᛖᚹᚨᛚᚨᛗ ᛊᛁᛖ ᛉᛖ ᚨᛉ ᛏᚨᚲ ᚷᛟ ᛉᛞᛖᛈᚲᛉᛖ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᚨᛗ ᛉᛖ ᛃᛖᛞᚾᚨᚲ ᛃᛖᛊᛏ ᛏᚱᛟᚲᚺᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛁᛖᛃ ᛟᛞᛈᛟᚱᚾᛁ
ᚾᛁᚷᛞᛁ ᚾᛁᛖ ᛟᛞᛈᚢᛊᛉᚲᛉᛖ ᛉᚨᛞᚾᛖᚷᛟ ᛏᚹᛟᛃᛖᚷᛟ ᛗᛖᚲᛉᚢ ᛗᛁᛊᛚᚨᛚᚨᛗ ᛉᛖ ᛏᛟ ᛃᚨᛊᚾᛖ ᛃᚨᚲ ᛊᛚᛟᚾᚲᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᛏᚹᛟᛃᚨ ᚾᚨᛃᚹᛁᛖᚱᚾᛁᛖᛃᛊᛉᚨ ᚲᛁᛒᛁᚲᚲᚨ ᛁ ᛏᛟ ᛊᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛉᛗᛁᛖᚾᛁ ᚾᚨᚹᛖᛏ ᚷᛞᛁᛒᛁᛊ ᛊᛁᛖ ᛞᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᚾᛁᛖ ᛟᛞᛉᛁᚹᚨᛚ ᛏᛟ ᛁ ᛏᚨᚲ ᛈᛟᛃᚨᚹᛁᛚᚨᛒᛁᛗ ᛊᛁᛖ ᚾᚨ ᛒᛟᛁᛊᚲᚢ ᛟᚲᛉᛁᚹᛁᛊᚲᛁᛖ ᛉᛖ ᛒᚨᚱᛞᛉᛁᛖᛃ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᛖ ᛊᛁᛖ ᛟ ᛏᚹᛟᛃᛖ ᛉᛞᚱᛟᚹᛁᛖ ᚾᛁᛉ ᚹᛁᚾᛁᚲ ᛗᛖᚲᛉᚢ ᚹᛟᛞᛟᛗᛖ ᛉᛖ ᛏᚹᛟᛃᚨ ᛞᚱᚢᛉᛁᚾᚨ ᚹᛁᚷᚱᚨ ᛒᛟ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᚾᚨᛃᛚᛖᛈᛊᛉᛁᛗ ᚷᚱᚨᚲᛉᛖᛗ ᚾᛁᛖ ᚲᛁᛒᛁᚲᛟᚹᚨᛚᚨᛒᛁᛗ ᚲᛁ ᛏᚨᚲ ᛉᚨᚲᛁᛖᚲᛚᛖ ᚷᛞᛁᛒᛁᛗ ᚾᛁᛖ ᛒᛁᛚᚨ ᛏᛖᚷᛟ ᛈᛖᚹᚾᚨ ᛉᚨᚹᛊᛉᛖ ᛞᚨᛃᛖᛊᛉ ᛉ ᛊᛁᛖᛒᛁᛖ ᚹᛊᛉᛁᛊᛏᚲᛟ ᛚᚢᛒᛁᛖ ᛈᚨᛏᚱᛉᛁᚲ ᛃᚨᚲ ᛚᚨᛏᚨᛊᛉ ᛁ ᚷᚱᚨᛊᛉ ᚹᛁᛖᛊᛉ ᛉᛖ ᛁᛊᛏᚾᛁᛖᛃᛖ ᚲᛟᛊ ᛏᚨᚲᛁᛖᚷᛟ ᛃᚨᚲ ᛈᚨᚱᚨᛊᛟᛚ ᛉᚨᛒᛟᚱᛖ ᚷᛟ ᛉᛖ ᛊᛟᛒᚨ ᛞᛉᛁᛖᚲᛁ ᚲᛉᛖᛗᚢ ᚾᛁᛖ ᛉᛗᛟᚲᚾᛖ ᚾᛁᛖ ᛗᚢᛊᛁᛊᛉ ᛊᛁᛖ ᛟ ᛗᚾᛁᛖ ᛗᚨᚱᛏᚹᛁᚲ ᛒᛟ ᛉᚨᛈᛟᛒᛁᛖᚷᚨᛗ ᛈᛟᛞᛟᛒᚾᛁᛗ ᚲᚨᛏᚨᛊᛏᚱᛟᚠᛟᛗ ᛒᚨᚹ ᛊᛁᛖ ᛞᛟᛒᚱᛉᛖ ᛉ ᛞᚱᚢᛉᛁᚾᚨ ᛈᛟ ᛗᛖᚲᛉᚢ ᚾᚨ ᛈᛖᚹᚾᛟ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᚲᛁᛖ ᛗᛁᛖᛚᛁ ᚲᛟ ᛊᚹᛁᛖᛏᛟᚹᚨᚲ ᚾᛁᛖ ᛗᛟᚷᛖ ᚲᛁ ᛏᛖᚷᛟ ᛟᛒᛁᛖᚲᚨᚲ ᚲᛉᚨᛊᛖᛗ ᚾᛁᛖ ᛃᛖᛊᛏᛖᛗ ᚹ ᛊᛏᚨᚾᛁᛖ ᛉᚨᛈᚨᚾᛟᚹᚨᚲ ᚾᚨᛞ ᛊᚹᛟᛁᛗᛁ ᛟᛞᚱᚢᚲᚺᚨᛗᛁ ᚲᛁᛖᛞᛁ ᚹᛁᚷᛚᚨᛞᚨᛊᛉ ᚷᛚᚢᛈᛟ ᚨ ᚲᚨᛚᛁ ᛈᚱᛉᛖᛗᛟᚲᛉᛟᚾᛁ ᚾᚨ ᛈᛖᚹᚾᛟ ᛒᛖᛞᛉᛁᛖᛊᛉ ᛟᚲᚱᛟᛈᚾᛁᛖ ᛉᚨᛒᚨᚹᚾᛁ ᛃᛖᛊᛏᛖᛊ ᛈᛖᚹᛁᛖᚾ ᚲᛟ ᛞᛟ ᛏᛖᚷᛟ ᛚᚹᚨ ᚲᛉᛁ ᛈᚨᚾᛏᛖᚱᛁ ᚾᛁᛖ ᛈᛟᛗᛁᛚᛁᛚᛖᛊ ᛁᚲᚺ ᚲᛉᚨᛊᛖᛗ ᛉ ᛗᚨᚾᚢᛚᛖᛗ
To, że lubisz być górze wcale nie oznacza ze zawsze tam będziesz. Staram się przygotować Cię na najgorsze. Powinieneś się cieszyć, że istnieje ktoś, kto lubi komplikować Ci życie, dzięki temu zawsze sobie poradzisz, nie tylko jak będzie po Twojemu. Potraktuj to jako trening. To prawda - zasłużyłeś, ale nie będę się nad Tobą znęcać. Odpuszczę wcześniej, niż później. Jasna sprawa, gdybyś zaczął mi przytakiwać to zaczęłabym się nudzić, a przecież nuda zabija wiec dobrze, że nie zamierzasz tego robić.
To prawda, nie był jakimś szczególnie trudnym przeciwnikiem chociaż nie spodziewałam się, że aż tak go zdepcze myślałam że jednak jest trochę bardziej odporny.
Nigdy nie odpuszczę żadnego Twojego meczu, myślałam, że to jasne jak słońce. Jestem twoja najwierniejszą kibicką i to się nie zmieni, nawet gdybyś się do mnie nie odzywał to i tak pojawiłabym się na boisku. Oczywiście, że bardziej martwię się o Twojej zdrowie, niż wynik meczu. Wiadomo, że Twoja drużyna wygra bo jesteś najlepszym graczem. Nie kibicowałabym Ci tak zaciekle, gdybym nie była tego pewna. Zawsze dajesz z siebie wszystko, lubię patrzyć jak latasz i grasz.
Wiesz, że istnieje coś takiego jak parasol? Zabiorę go ze sobą dzięki czemu nie zmoknę, nie musisz się o mnie martwić, bo zapobiegam podobnym katastrofom.
Baw się dobrze po meczu z drużyną, na pewno będziecie mieli co świętować.
Nie mogę Ci tego obiecać, czasem nie jestem w stanie zapanować nad swoimi odruchami kiedy wyglądasz głupio, a cały przemoczony na pewno będziesz okropnie zabawny. Jesteś pewien co do tego lwa, czy pantery? Nie pomyliłeś ich czasem z manulem?
Spędziła sporo czasu nad napisaniem listu. Później poświęciła jeszcze trochę czasu na naukę i szybko położyła się spać. Zależało jej na tym, aby obudzić się wcześnie i dotrzeć do sowiarni chwilę przed śniadaniem, dzięki temu mogła mieć pewność, że Wish dostanie jej list kiedy będzie znajdował się w Wielkiej Sali. Jak założyła tak też zrobiła. Prue nie miała problemu z przestrzeganiem swojego planu, wręcz przeciwnie, gdy już miała coś zrobić to nie było szansy, aby jej się nie udało. Miała na ten dzień jeszcze jeden cel - udać się do biblioteki, żeby znaleźć sposób na ułatwienie ich komunikacji.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control