6 godzin(y) temu ✶
Reakcja towarzyski na prawdziwą formę Odile (choć w zależności od interpretacji każda forma, którą przybierała, mogła zostać uznana za prawdziwą) nie była negatywna. Wręcz przeciwnie, ona wprost obczajała Angielkę wzrokiem. Kimkolwiek była ta osoba, ewidentnie lubiła kobiety, co było na rękę Fawley.
Odile chciała odpowiedzieć, że również jest winna wyjaśnienia, ale wtedy osoba siedząca obok zaczęła się przemieniać. Fawley przyglądał się z zainteresowaniem, jak pełne krągłości ciało staje się atletyczną sylwetką. Pełne panowanie nad metamorfomagicznymi zmianami wymagało wielu lat ćwiczeń i była naprawdę pod wrażeniem zdolności tej osoby. Również nie ukrywała swojego, który analizował mężczyznę leżącego obok (zwłaszcza, że wyglądał on naprawdę niczego sobie). Zanim jednak zdążyła dać jakikolwiek komentarz, mężczyzna powiedział coś, co zszokowało ją po raz drugi tej nocy.
– Żartujesz. – Marianne Delacour od lat była idolką Odile i spotkanie jej podczas konferencji stanowiło jedno z marzeń Fawley. – Ale nic dziwnego, że tak dobrze znasz się na metamorfomagii, skoro twoja matka jest specjalistką w tej dziedzinie. Ja musiałam wszystkiego nauczyć się sama… – Odile nigdy mocno nie odczuwała braku matki, ponieważ została osierocona w zbyt młodym wieku by pamiętać o tym, czego obecnie nie miała. W tej chwili jednak poczuła ukłucie zazdrości; jej matka prawdopodobnie również była metamorfomagiem więc gdyby została mogłaby pomóc córce opanować umiejętność przemiany. Fawley szybko jednak porzuciła tę myśl, ponieważ nie było sensu rozważać nad przeszłością, której nie dało się zmienić. – Naprawdę? Bardzo miło mi to słyszeć. Cholernie ciężko pracowałam nad swoim wykładem. – Nie ukrywała dumy z tej pochwały. Jej wystąpienie na temat sekcji osób zmarłych w trakcie przemiany zyskało uznanie wśród badaczy, ale to komplement z ust madame Delacour (czy raczej jej dziecka) miał największe znaczenie.
Skupiając się na pozytywnych niespodziankach, Odile umknął jeden szczegół, o którym przypomniała sobie dopiero po chwili.
– Czekaj, dobrze usłyszałam, że nazywasz się Mulciber? Jak ci Mulciberowie z Anglii, którzy parę lat temu protestowali, gdy Ministrem Magii został Mugolak? – Jeszcze zanim usłyszała odpowiedź, twarz Odile wykrzywiła się w grymasie. Przypadkowe przespanie się z magirasitą było chyba najgorszym możliwym finałem tej nocy. Czemu to musiał być kurwa Mulciber.?
Odile chciała odpowiedzieć, że również jest winna wyjaśnienia, ale wtedy osoba siedząca obok zaczęła się przemieniać. Fawley przyglądał się z zainteresowaniem, jak pełne krągłości ciało staje się atletyczną sylwetką. Pełne panowanie nad metamorfomagicznymi zmianami wymagało wielu lat ćwiczeń i była naprawdę pod wrażeniem zdolności tej osoby. Również nie ukrywała swojego, który analizował mężczyznę leżącego obok (zwłaszcza, że wyglądał on naprawdę niczego sobie). Zanim jednak zdążyła dać jakikolwiek komentarz, mężczyzna powiedział coś, co zszokowało ją po raz drugi tej nocy.
– Żartujesz. – Marianne Delacour od lat była idolką Odile i spotkanie jej podczas konferencji stanowiło jedno z marzeń Fawley. – Ale nic dziwnego, że tak dobrze znasz się na metamorfomagii, skoro twoja matka jest specjalistką w tej dziedzinie. Ja musiałam wszystkiego nauczyć się sama… – Odile nigdy mocno nie odczuwała braku matki, ponieważ została osierocona w zbyt młodym wieku by pamiętać o tym, czego obecnie nie miała. W tej chwili jednak poczuła ukłucie zazdrości; jej matka prawdopodobnie również była metamorfomagiem więc gdyby została mogłaby pomóc córce opanować umiejętność przemiany. Fawley szybko jednak porzuciła tę myśl, ponieważ nie było sensu rozważać nad przeszłością, której nie dało się zmienić. – Naprawdę? Bardzo miło mi to słyszeć. Cholernie ciężko pracowałam nad swoim wykładem. – Nie ukrywała dumy z tej pochwały. Jej wystąpienie na temat sekcji osób zmarłych w trakcie przemiany zyskało uznanie wśród badaczy, ale to komplement z ust madame Delacour (czy raczej jej dziecka) miał największe znaczenie.
Skupiając się na pozytywnych niespodziankach, Odile umknął jeden szczegół, o którym przypomniała sobie dopiero po chwili.
– Czekaj, dobrze usłyszałam, że nazywasz się Mulciber? Jak ci Mulciberowie z Anglii, którzy parę lat temu protestowali, gdy Ministrem Magii został Mugolak? – Jeszcze zanim usłyszała odpowiedź, twarz Odile wykrzywiła się w grymasie. Przypadkowe przespanie się z magirasitą było chyba najgorszym możliwym finałem tej nocy. Czemu to musiał być kurwa Mulciber.?
It is not the
strongest of the
species that
survives
nor the most intelligent,
but the one most
responsive to change
strongest of the
species that
survives
nor the most intelligent,
but the one most
responsive to change