• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek

[9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Anioł. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Zawsze obwieszony biżuterią. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
4 godzin(y) temu ✶  

Czarodzieje byli stworzeniami tego świata nadludzkimi. Błękit krwi, który płynął w ich żyłach, musiał dawać im prawo do rządzenia tym światem. Żyjący dłużej, mądrzejsi, inteligentniejsi, sprawniejsi. Człowiek człowiekowi potrafił być wilkiem - czemu więc czarodzieje nie mieliby ustalić na nowo zasad tego świat? Albo nie na nowo? Przywrócić jeno stary porządek? Taki, gdzie wiedźmy z Salem nie lądowały na stosie, a kłaniano im się nisko, w pas?

Nie taki świat wyobrażał sobie Laurent. Był mu przeciwny, nie godził się na niego, bo nie widział lepszych ani gorszych. Nie widział błękitu krwi - widział, że każdy krwawił dokładnie tak samo. Jego krew selkie tak samo płynęła po alabastrowej skórze jak zwykłego mugolaka. To był ten sam ból. I nikt nie podejrzewał motyla, że to właśnie on będzie przynosił słowa wprost przeciwne. Przecież motyle kojarzone były z delikatnością. A jednak to właśnie o nich mówiono, że jedno uderzenie skrzydeł rozpęta huragan na drugim końcu świata.

\- Ja… gdzie jest.. bezpiecznie..? - Nagle wokół nich powstał mikrokosmos. Sztuczny wycinek rzeczywistości. W jego ramach świat był prostszy, a ból i strach docierał z mniejszym hukiem do wstrząśniętego umysłu. Nawet to nie sprawiało, żeby Laurent miał odpowiedź na to proste pytanie. Przynajmniej: żadne mądre. - Nie wiem… gdzieś jest, trzeba znaleźć… - zakaszlał. Przerażenie zaciskało pazury na jego ramionach i na gardle.

Gdzie.

Jest.

Bezpiecznie.

- Nie mogę… oddychać… a Florence… Florence nie wraca… - Być może Nicholas miał okazję poznać Florence Bulstrode, a być może nie. Laurent nawet się teraz nad tym nie zastanawiał, bo w jego głowie logiczna myśl była aktualnie towarem luksusowym. Nie istniała. Był tylko kłębek emocji i ostatnia myśl instynktu nakazująca ratować samego siebie. I szukać pomocy, nim się udusi.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (912), Nicholas Travers (866)




Wiadomości w tym wątku
[9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Laurent Prewett - Wczoraj, 23:23
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Nicholas Travers - Dzisiaj, 00:29
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Laurent Prewett - 7 godzin(y) temu
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Nicholas Travers - 5 godzin(y) temu
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Laurent Prewett - 4 godzin(y) temu
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Nicholas Travers - 1 godzinę temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa