• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek

[9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek
Niewymowny
Przetrwa tylko ten, kto bezwzględny jest...
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki o krótkich włosach blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego spojrzenie niebieskich oczu, często przedstawia chłód, powagę, tajemniczość, a nawet strach. Trudny do odczytania pod względem emocji i uczuć, gdzie tych drugich nie posiada. Nie potrafi okazać współczucia i miłości. Powiadają, że zsynchronizował się ze swoim zawodem w Komnacie Śmierci. Tak też się ubiera. Czerń jest jego życiem i codziennością.

Nicholas Travers
#6
1 godzinę temu ✶  

Dążyli do tego, do ustalenia nowych zasad. Nie wszystko jednak można było załatwić słownie. Czasami trzeba było pokazać swoją siłę. Siłę krwi, pochodzenia i wysoko opanowanej dziedziny magii, nawet zakazanej. A nawet ich wielu. Być Panem, który zmieni świat czarodziejów na lepsze.

Historia nie zapomina.
Historia pamięta.
Przeszłość, rozliczy.

Sam jeden czarodziej może tych zmian nie dokonać. Potrzebował tych, którzy jego ideologię będą głosić, szerzyć i dla niego ten świat zmieniać. Potrzebował każdego zaufanego w każdym miejscu. Aby ów cel osiągnąć, by coraz bliżej. Dlatego ważne były czystość krwi, pochodzenie i wiedza. Ważne było oddzielić oba światy od siebie. Nie mieszać ich.

Nicholas robił to, co konieczne. Być może też dlatego, aby Laurent mógł później wierzyć w istnienie bezpiecznego miejsca. Wystarczyło tylko zrozumieć, zaakceptować, dostosować się do zmian. Współpracować.

Stan psychiczny selkie nie wyglądał zbyt dobrze. Jakby stracił orientację w terenie, w czasie. Nicholas rozejrzał się, aby upewnić, czy nikt przypadkiem nie czyha w ukryciu na młodego czarodzieja. Laurent po wypowiedzeniu kolejnych słów, znów zaniósł się kaszlem. Paskudnym.

Florence. O jaką Florence mu chodziło? Nicholas nie kojarzył, o kim mówił, jeśli nie majaczył, Laurent. To jednak nie było istotne. Zbliżył się do niego o krok kucając i objął go ramieniem, drugą ręką gładząc policzek. Przez rękawiczki, dotykał go przez ich materiał.

- Zabiorę Cię do szpitala. Tam się Tobą zajmą.
Zasugerował i liczył na brak sprzeciwu. Pomógłby mu nawet wstać, swoim ciałem będąc dla niego oparciem. Ale i dla Nicholasa choroba nie miała litości. Sam odwrócił głowę i zaczął kaszleć, zakrywając usta dłonią. Również nawdychał się przeklętego popiołu, będąc przez całą noc na zewnątrz.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (912), Nicholas Travers (866)




Wiadomości w tym wątku
[9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Laurent Prewett - Wczoraj, 23:23
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Nicholas Travers - Dzisiaj, 00:29
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Laurent Prewett - 7 godzin(y) temu
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Nicholas Travers - 5 godzin(y) temu
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Laurent Prewett - 4 godzin(y) temu
RE: [9.09.1972 | wczesny ranek | Karta lokacji] Cichy Poranek - przez Nicholas Travers - 1 godzinę temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa