• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[wiosna, 1972] Ulotki, Alanna & Ulysses

[wiosna, 1972] Ulotki, Alanna & Ulysses
Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#2
23.03.2023, 00:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2023, 21:11 przez Alanna Carrow.)  
Zadanie brzmiało o wiele prościej od drugiego, które mieli zrealizować tego samego dnia, tylko później i w zgoła innym miejscu. Mieli zostawić tylko ulotki, w mugolskim świecie. Prościzna, prawda? Zwłaszcza że jedyne, co tak naprawdę trzeba było zrobić, to wziąć już gotowe świstki z Kromlechu i przenieść się na stację metra. Choć w jej przypadku – na tejże stacji już po prostu czekać.
  Trudno powiedzieć, żeby jakoś specjalnie przygotowywała się do tego zadania - rudzielców po Londynie kręciło się w końcu mnóstwo, toteż szczerze wątpiła, iż jej aparycja przykuje jakąś szczególną uwagę, zwłaszcza że wygrzebała z szafy ubrania, które bynajmniej nie krzyczały z daleka "hej, to ja! jestem tutaj, patrz na mnie!". Wręcz przeciwnie – stonowane kolory; brązy, beże. Tweedowa marynarka, spodnie – które potraktowała transmutacyjnym zaklęciem, żeby upodobnić je do mugolskich dzwonów, do tego przyoblekła dłonie w cienkie rękawiczki.
  Wybitnie nie była nastrojona do rozmów, wobec czego oszczędziła Ulyssesowi paplaniny, ograniczając się do niezbędnego minimum, pozwalającego na skomunikowanie się i tym samym uzgodnienie gdzie, co, jak. Czas oczekiwania – bowiem pojawiła się na stacji trochę wcześniej niż jej wskazano – nie pozostawał całkiem zmarnowany, bowiem nie omieszkała się porozglądać i poprzyglądać mugolom. Mugolskiej ochronie również, tak na wszelki wypadek. A gdy pojawił się partner w zbrodni, jaką mieli dokonać? Bodaj jedyne przywitanie, to po prostu spojrzenie i wyciągnęła ręka. Po ulotki. Które to zaraz po otrzymaniu schowała do torebki; wolała nie paradować z nimi w ręku przez całą drogę, jaką miała do przebycia. Natomiast wszelkie swoje spostrzeżenia zachowała dla siebie.
  Współpracowali, owszem, jednakże w tym konkretnym przypadku nie można było powiedzieć, iż współpraca ta należała do ścisłych.
  - Tak sobie myślę – zaczęła tonem wypranym z jakichkolwiek emocji, gdy już zamykała torebkę – Toalety wydają się być całkiem dobrym miejscem na kontemplowanie treści… tego – bo jakkolwiek by nie patrzeć, ulotki to ulotki, coś, co brało się odruchowo i wyrzucało zaraz do kosza, nawet bez szczegółowego zagłębiania się w detale – Tak że może się rozdzielimy? – zasugerowała. Choćby z tego względu, że mimo wszystko wolała, żeby nie wisiał nad jej karkiem. Owszem, rok to dość czasu, żeby się oswoić z dość specyficznym sposobem bycia Rookwooda oraz jego charakterem, niemniej nie sprawiało to, że czuła się w jego obecności w pełni komfortowo.
  A poza tym, w ten sposób również i sama zyskiwała trochę czasu na dodatkowe przemyślenie sprawy – nie bez powodu toalety bywały nazywane „świątynią dumania”.
  Rozdzieliwszy się, odszukała spojrzeniem odpowiednie oznaczenia, kierujące do obranego celu; podążyła zgodnie z nimi do damskiej toalety – do męskiej nawet nie planowała wchodzić. Następnie zamknęła się na naprawdę długą chwilę w jednej z kabin i opuściwszy klapę sedesu przysiadła na nim, chowając twarz w dłoniach.
  Ulotki-świstokliki. Dla mugoli.
  Zadanie jak zadanie, ale nie potrafiła sobie wyobrazić scenariusza, w którym ani jeden człowiek – o ile w ogóle ktokolwiek trzymałby ten nieszczęsny świstek w ręku – nie zostałby mokrą plamą na ziemi.
  I ktoś to będzie musiał posprzątać. Ale już nawet nie o samo sprzątanie chodziło, tylko o ludzkie życia.
  Z tego wszystkiego zaczynała odnosić wrażenie, że jeszcze trochę, a zaraz skończy z niemałym bólem głowy, którego się tak łatwo nie pozbędzie – to cholerne ciało potrzebowało o wiele większych dawek wszystkiego, co utrudniało całkiem sporo spraw.
  Ostatecznie zacisnęła wargi i wstała, sięgając do torebki. Miała zostawić ulotki w toalecie, to je zostawi. Wkrótce potem rozległ się dźwięk spuszczanej wody, i to kilka razy. Cóż, długo siedziała, to wypadało jakoś uzasadnić taki stan rzeczy… Inna sprawa, że faktycznie coś spuszczała, a mianowicie swoją część ulotek.
  Nie mogła pozwolić, żeby trafiły do rąk niczego nieświadomych ludzi, aczkolwiek pozostawiła trzy ulotki „do kontemplacji”; kto chciał – mógł je bezproblemowo zabrać. Zachowała jeszcze dwie – na odrobinę później.
  Gdy tylko ostatni świstoklik został pochłonięty przez czeluście toalety, krótkim, pewnym ruchem obciągnęła marynarkę i opuściła kabinę. Obowiązkowo umyła ręce i opuściła toalety; posnuła się dobrą chwilę po stacji (że niby na kogoś czeka i ciągle tego kogoś nie widać, cholera by go jasna), po czym po raz drugi zaszła do toalety, żeby zostawić kolejne dwie ulotki w innej kabinie. Ostatecznie powróciła na peron, gdzie odszukała Rookwooda.
  - Dobrze, będę tam – odparła równie cicho. Nic więcej nie miała do dodania, toteż faktycznie pozostawało znaleźć bezpieczne miejsce i się teleportować.

685

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (704), Ulysses Rookwood (711)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna, 1972] Ulotki, Alanna & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 22.03.2023, 23:02
RE: [wiosna, 1972] Ulotki, Alanna & Ulysses - przez Alanna Carrow - 23.03.2023, 00:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa