• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[20 kwietnia 1972] Pomyłki czasem się zdarzają || Stanley & Lycoris

[20 kwietnia 1972] Pomyłki czasem się zdarzają || Stanley & Lycoris
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#11
26.03.2023, 11:09  ✶  

Stanley był święcie przekonany, że z Lycoris nie może być przecież aż tak źle. Nie należała do grona najgorszych rozmówców... lecz dość specyficznych.

Nie pozostawał jej dłużny w kwestii przyglądania się. Obdarzył swoją koleżankę przyjacielskim uśmiechem. Nie zrobiła mu przecież nic złego, więc tym samym nie miał powodu aby być do niej w jakimkolwiek stopniu negatywnie nastawionym.

- Zależy kto by to powiedział - zaczął tłumaczyć - Jeżeli ktoś inny to mógłbym się poczuć nawet lekko urażony... - przymknął jedno oko, a następnie wyjął końcówkę języka na swoje wargi - Ale jeżeli padłoby to z Twoich ust... To tak. Mógłbym nawet dla większej efektowności zakręcić z trzy razy ręką - dodał po chwilowym zastanowieniu. Na jego twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha lecz nie odpowiedział na słowa Lycoris, które głosiły, że jest dziwnym człowiekiem.  Czyżby znowu zaczęła go komplementować?

Stanley uważał, że życie jest zbyt krótkie aby się zbytnio przejmować tym co inni o nim sądzą. Jeszcze żeby mówiła mu to jakaś bliska osoba. W takim wypadku zapewne przejąłby się tym i postarał zmienić. Ale jeżeli słyszał takie rzeczy od kogoś kogo prawie nie znał, to spływało to po nim całkowicie.

- Wiem - odparł, całkowicie ignorując jej sarkazm jakby powiedziała to na prawdę - Nie wymagam tego... Ale jak chcesz to przecież nie mogę Ci zabronić - dodał. Kim on był aby mówić Lycoris komu powinna wyznawać miłość, a komu nie?

- Ooo.. - uniósł swoje brwi w zaskoczeniu - Szybko ta nasza relacja awansuje, nie sądzisz? - zapytał - Najpierw to było tylko wyjście na kawę, potem przerwa w pracy, a teraz randka? - drążył temat dalej - Jakbym wiedział to mógłbym się lepiej przygotować... - oświadczył, a następnie rozejrzał się po pomieszczeniu, które było trochę nieogarnięte. Z drugiej strony nie potrzebowało wiele pracy aby je posprzątać. Wytrzeć kurz tu, tam przejechać nabłyszczaczem, a tu położyć obrus. Zwykłe, małe roboty, których jednak nikt nie wykonywał bo nie było takiej potrzeby. Nikomu to po prostu nie przeszkadzało.

- Mam przynieść lustro dla własnego bezpieczeństwa? - zaśmiał się pytając swojej rozmówczyni, a następnie skierował kciuk od swojej ściśniętej dłoni na jeden s pokoi - Nie może być przecież aż tak źle - przyjrzał się jej - Na pewno musisz mieć bardzo ładny uśmiech - skomplementował, chociaż spodziewał się jak to się zapewne skończy - kolejnym oskarżeniem o niepoczytalność.

- To jakaś skorupa bezpieczeństwa, żeby ludzie Cię unikali jak ognia? - zapytał przecierając blat - Boisz się innych ludzi? - dodał. Zaczęło go to zastanawiać. Skąd w niej jest takie podejście do innego człowieka? Może ktoś ją kiedyś skrzywdził, a ona teraz się mści na wszystkim co żywe? Ale to mogła wyjaśnić tylko sama Lycoris. Nikt inny.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#12
05.04.2023, 20:14  ✶  

Początkowo spoglądała na niego, jakby spadł z konia i im dłużej ich konwersacja kwitła, tym większe oczy robiła, a brwi unosiły się coraz wyżej. Nieprzyzwyczajona do rozmówców na tyle zdeterminowanych – zwykle porzucali chęć jakiejkolwiek pogawędki na starcie – wzięła głęboki wdech, jakby musiała powziąć tłumaczenie oczywistości małemu dziecku. W gruncie rzeczy, tak właśnie Borgin się prezentował w jadeicie jej oczu – jak komar, który uporczywie przylatuje, świadomy swojej zguby. Może dlatego jeszcze nie odwróciła się na pięcie, powracając do niezwykle miłej roboty, którą było wertowanie dokumentacji? Coś jednak ją głęboko powstrzymywało; coś sprawiało, że nie mogła powstrzymać kąśliwych uwag.

– Nie zrobię ci zatem tej przyjemności – rzekła surowo, marszcząc odrobinę brwi, opierając się ramieniem o jedną ze ścian.

Pokręciła jedynie głową na jego kolejne słowa, prychając czymś na kształt parodii śmiechu. Już dawno wymsknęła się z jej myśli irytacja, ustępując tronu swoistemu zaintrygowaniu jego niepoczytalnością. Aż chciałaby zajrzeć do jego mózgu… W zasadzie przecież brygadziści często lądowali na jej stole – może doczeka się tej rozkoszy?

– Nazwę to randką raz jeszcze, aby twój oporny umysł mógł przyswoić fakt, że robię sobie z ciebie jaja w tym momencie – odparła. – Następnym razem ubierz smoking. Nie umawiam się z byle kim.

Oparłszy się plecami o ścianę, zsunęła się z niej do siadu – nieeleganckiego, na prawdopodobnie pokrytej kurzem podłodze, jej kitel jednak nie takie ekscesy przeżył przez rozciągłość znaczonego formaliną żywota. Uniosła głowę z pytającym wyrazem malującym się na obliczu miękko.

– Och tak – zapewniła zagorzale. – Drżę przed nimi okrutnie – dodała po chwili, akcentując własne słowa w ponowne odzienie ironii.

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#13
05.04.2023, 23:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.04.2023, 23:52 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Lycoris stanowiła prawdziwie ciężki orzech do zgryzienia. Może powinien dać za wygraną i się po prostu poddać? Przyznać jej całkowitą rację, a następnie się wycofać? Nie. To było za proste w tym wszystkim.

- No cóż. Szkoda - przyznał z udawanym smutkiem. Nie będzie jej przecież do tego zmuszać. Skoro nie chciała tego zrobić - trudno, jej wybór.

Przyglądał się przez chwilę swojej rozmówczyni jakby próbował wyczytać jej intencję. Teraz już sam nie był pewien kto z kogo robi błazna lub się naśmiewa.

- No przecież - złapał się za głowę - Jak mogłem zapomnieć aby przyswoić tę informację. Masz całkowitą rację - pokiwał głową z uznaniem - Ale poradę wezmę sobie serca, chociaż może być trudno... Nie chodzę w smokingach - przyznał - Zresztą chciałbym zauważyć, że nie jestem też byle kim - obruszył się lekko. Za kogo ona go miała? W końcu nie był pierwszym, lepszym brygadzistą. Odważył się podjąć rękawice na walkę z nią. Pomimo tego, że szło mu raczej średnio, był zadowolony, że jednak się na to zdecydował.

Uśmiechnął się na jej słowa dotyczące strachu przed innymi ludźmi. Tak właśnie sądziłem - Powiem Ci tak. Czuję, że to początek pięknej współpracy i znajomości - stwierdził - Mógłbym nawet wznieść toast za to… Ale obawiam się, że nie mam nic innego do zaoferowania, niż nasz specjał - parsknął śmiechem na swoje własne słowa - Jedyną alternatywą jest kranówka. Wybór nieduży ale zawsze jakiś - koniec końców nie wiedział, że będzie musiał wznosić jakiś toast. Następnym razem się lepiej przygotuje i schowa w którejś z szafek jakiś tani szampan. Wszak przezorny zawsze ubezpieczony.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#14
06.04.2023, 10:42  ✶  

Spoglądała na niego przez ulotne momenty, zupełnie jakby chciała ocenić jego poczytalność – wśród plątaniny myśli jednak, nie potrafiła wydać słusznego osądu. Wydawał się być rozbrajająco autentyczny w całej swojej krasie; zupełnie jakby nie przejmował się jej ciętymi uwagami i ironią kapiącą ze słów. Westchnięcie zbolałe opuściło jej usta, a oczy zostały przymknięte na moment, gdy oparła się mocniej o ścianę. Głęboki wdech i ponowne otwarcie oczu, z których świdrujące spojrzenie wbiła w Borgina.

– Musisz mi udowodnić, że nie jesteś byle kim. Póki co jesteś dla mnie upartym, opornym na informacje brygadzistą, który zachowuje się jak guma do żucia przyklejona do buta. Irytuje, ale ciężko się jej pozbyć – odparła, biorąc kolejny głęboki wdech.

W gruncie rzeczy musiała wyłuskać z siebie niebotyczne pokłady cierpliwości, aby nie odwrócić się na pięcie i nie odejść w swoim kierunku. Coś jednak było frapującego w tej rozmowie; coś skłaniało ją do pozostania w miejscu, słuchania jego dyrdymałów bez zająknięcia się; skrzyżowała ręce na piersi, opierając głowę o ścianę.

– Toast niech pozostanie na specjalną okazję. Na przykład na taką, że przy kolejnym spotkaniu nie ukrócę twojego życia. Będzie to wymagało ode mnie sporego wysiłku – odparła, podnosząc się z podłogi.

– Jesteś szalony, Borgin – rzekła, przymykając oczy na dwie sekundy. – Wracam do siebie. Ta przerwa i tak trwała o wiele za długo – zawyrokowała, obracając się na pięcie.

Oddalając się, uniosła dłoń w geście pożegnalnym, nim zniknęła za zakrętem.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lycoris Black (2122), Stanley Andrew Borgin (2863)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa