Tak naprawdę mógł od razu przyznać się, że jest aurorem i poszukuje starca w związku ze sprawą, którą rozwiązuje. Ale to pewnie obudziłoby niezdrowe zainteresowanie wśród miejscowych. W dodatku, mógł się od razu znaleźć ktoś, kto uznałby go za potencjalnie niebezpiecznego i nawet jeśli nie zaatakowałby Stewarda to ostrzegłby czarnoksiężnika. Świat czarodziejski zaś był na tyle mały, że wcześniej czy później wszyscy okazywali się jakoś ze sobą połączeni. Kierując się tą zasadą, odpowiedział w końcu:
- Można tak powiedzieć – nawiązał do sugestii mężczyzny, że mógłby poszukiwać dziadka. – Niedawno dowiedziałem się, że możemy być spokrewnieni. Chciałbym go poznać, porozmawiać, dowiedzieć się o tym jak potoczyło się jego życie… - opisał dość luźno.
Uścisnął rękę mężczyzny, skupiając się na tym, by odczytać jego aurę.
- Może w pubie będzie ktoś, kto mógłby mi pomóc? – rzucił, zastanawiając się głośno. To ostatnie pytanie powiedział głównie po to, by Frank usłyszał od niego jakąś spójną historię. – No i chętnie napiłbym się piwa. A duży masz ten dług? – dopytał jeszcze.
Gotów był wejść do pubu i rozejrzeć się po nim ukradkiem (szukając kogoś lub czegoś, co mocno przykułoby jego uwagę) a potem podszedłby do barmana. Chcąc nie chcąc miał już historię, którą mógł wyciągać dalej: szukał członka rodziny.
Sukces!
- na odczytanie aury Franka
Sukces!
- dokładnie na to samo, jakby pierwszy raz się nie udało.
Slaby sukces...
- na zobaczenie czegoś interesującego w pubie