Nie umiała się na niego złościć. Nie potrafiła. Czuła, że jest w tym wszystkim tak bardzo zagubiony, że chwytało ją to za serce. Widok łez, które płynęły mu po policzkach wcale tego nie ułatwiał. Miała ochotę po prostu się do niego przytulić, zabrać te wszystkie złe myśli. Jakby w ogóle przytulenie mogło pomóc. Zdawała sobie sprawę, że potrzebne jest dużo więcej, bardzo dużo więcej.
- Nie miałeś dać mi wygrać, mieliśmy to wygrać razem. - Przecież o to jej chodziło. Nie o to, żeby robił to co ona chce. Nie w tym był sens. Przymknęła oczy, gdy pogłaskał ją po głowie, wszystko odeszło, całe jej zdenerwowanie, najważniejsze, że był tuż obok.
Uśmiechnęła się, gdy dotknął jej policzka. Mógł wyczuć zmianę jej nastroju, jakby to wszystko przed chwilą wcale się nie wydarzyło, jakby zupełnie zapomniała o tym rozczarowaniu. W końcu czekał tu na nią, tak jak się spodziewała, to, że się naćpał nie było przecież najgorsze, każdemu się zdarza chwila słabości. Ważne, że teraz był obok, może trochę nieobecny, ale był. Nie uciekł od niej. Został. To było istotne.
Wpatrywała się w jego twarz. Czekała, aż wydusi to z siebie. Musiało być to ciężkie, bo zdecydowanie nie chciało mu przejść przez gardło. Po chwili miała dowiedzieć się dlaczego. Źrenice jej się rozszerzyły, wpatrywała się w niego. Zamarła przy tym. Czuła, zimny dreszcz, który przeszedł jej po plecach. To było okropne. Próbowała zrozumieć dlaczego. Nie potrafiła. Jak w ogóle mógł o tym myśleć. Może zlekceważyła jego stan? Może źle to wszystko interpretowała. Tyle, że przecież ostatnio jego największym problemem było to, że ma tak mało czasu, dlaczego kurwa teraz chciał sobie odebrać i to co mu pozostało? Nie umiała tego zrozumieć.
Czy był aż tak nieszczęśliwy, że chciał odebrać sobie życie. Jak mogła tego nie dostrzegać, była ślepa, głupia, nawina. Zaczynała się gotować. Przecież mogłaby dzisiaj zastać tu ciało, chłodne bez życia. Nie poradziłaby sobie z tym. - Co Cię powstrzymało? - Ton jej głosu był nieprzyjemny, wzięła bardzo mocno do siebie te słowa, to wszystko, co przed chwilą powiedział, czym się z nią podzielił. Walczyła, ze sobą, żeby się nie rozpłakać, bo i dla niej to było zbyt wiele.