24.09.2023, 23:05 ✶
Patrick przymknął oczy. Nabrał głęboko powietrza i powoli je wypuścił. Nie było aż tak strasznie. Nie aż tak, jak zawsze spodziewał się, że będzie. Bo w swojej głowie widział zawsze najczarniejsze, najmroczniejsze scenariusze, w których ludzie ze strachem zasłaniali rękami usta, nie chcieli mieć z nim wspólnego a na końcu – na końcu – po prostu rozpowiadali wszystkim o jego tajemnicy.
Ale Florence zareagowała jak… jak Florence. Znał ją tyle lat, wiedział jaka była i jak reagowała, ale tu zawsze blokował go własny i pielęgnowany latami strach. A teraz okazało się, że naturalnie miał tylko wielkie oczy?
- Oni zginęli dla niego – sprostował. Wstydził się, ale też w jego głosie pobrzmiewał cichy żal (i tego żalu też się w sumie wstydził). Kiedy Patrick o nich myślał, zawsze uderzało w niego, że mieli małe dziecko i powinni się zajmować małym dzieckiem. Gdyby sam miał żonę i małego syna (albo córkę), zrobiłby wszystko by ich chronić. I chyba był egoistą, że czuł żal do rodziców o to, że wybrali Grinewalda ale nie wybrali jego. – Te wspomnienia ojca są… okropne. Większość potwierdza to czego mogłem się tylko domyślać.
I znowu, co go denerwowało – bolało go, że domysły były prawdziwe i że babcia się myliła. Choć to pewnie znowu nie tak, bo przecież było wśród nich to jedno wspomnienie, w którym czuł, że ojciec go kocha.
- Tak myślisz? – zapytał powoli. – Kiedy zrozumiałem, że mam jego wspomnienia… zacząłem się bać, że on naprawdę jest w mojej głowie i że może przejąć nade mną kontrolę – wzdrygnął się. – To przydarza mi się w różnych, zupełnie niespodziewanych momentach. Nawet dzisiaj, podczas sprawdzania mauzoleum – przyznał się. – Kiedy tam staliśmy, w limbo i patrzyliśmy w ten… cykl, jakbyśmy zapominali kim jesteśmy. A potem, gdy nie zechcieliśmy się z nim połączyć, tak jakby… jakby nasze wspomnienia zaczęły wracać i od początku było ich za dużo? – zapytał, marszcząc intensywnie czoło. Nie był tego wcale taki pewien. – Więc może to co powiedziały kapłanki Atreusowi ma sens. Porozmawiam, po prostu… - po prostu się wstydzę, po prostu od tak wielu lat trzymałem to w środku, że nikt nie wie a ja zdobyłem się tylko na odwagę by powiedzieć akurat tobie.
Ale Florence zareagowała jak… jak Florence. Znał ją tyle lat, wiedział jaka była i jak reagowała, ale tu zawsze blokował go własny i pielęgnowany latami strach. A teraz okazało się, że naturalnie miał tylko wielkie oczy?
- Oni zginęli dla niego – sprostował. Wstydził się, ale też w jego głosie pobrzmiewał cichy żal (i tego żalu też się w sumie wstydził). Kiedy Patrick o nich myślał, zawsze uderzało w niego, że mieli małe dziecko i powinni się zajmować małym dzieckiem. Gdyby sam miał żonę i małego syna (albo córkę), zrobiłby wszystko by ich chronić. I chyba był egoistą, że czuł żal do rodziców o to, że wybrali Grinewalda ale nie wybrali jego. – Te wspomnienia ojca są… okropne. Większość potwierdza to czego mogłem się tylko domyślać.
I znowu, co go denerwowało – bolało go, że domysły były prawdziwe i że babcia się myliła. Choć to pewnie znowu nie tak, bo przecież było wśród nich to jedno wspomnienie, w którym czuł, że ojciec go kocha.
- Tak myślisz? – zapytał powoli. – Kiedy zrozumiałem, że mam jego wspomnienia… zacząłem się bać, że on naprawdę jest w mojej głowie i że może przejąć nade mną kontrolę – wzdrygnął się. – To przydarza mi się w różnych, zupełnie niespodziewanych momentach. Nawet dzisiaj, podczas sprawdzania mauzoleum – przyznał się. – Kiedy tam staliśmy, w limbo i patrzyliśmy w ten… cykl, jakbyśmy zapominali kim jesteśmy. A potem, gdy nie zechcieliśmy się z nim połączyć, tak jakby… jakby nasze wspomnienia zaczęły wracać i od początku było ich za dużo? – zapytał, marszcząc intensywnie czoło. Nie był tego wcale taki pewien. – Więc może to co powiedziały kapłanki Atreusowi ma sens. Porozmawiam, po prostu… - po prostu się wstydzę, po prostu od tak wielu lat trzymałem to w środku, że nikt nie wie a ja zdobyłem się tylko na odwagę by powiedzieć akurat tobie.