• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent

[31.05.1971] Wyjdź z mojej głowy | Olivia, Laurent
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#11
15.11.2023, 21:08  ✶  
Olivia była marzycielką, ale gdy dorosła jej chodzenie z głową w chmurach stało się chyba trochę zbyt niebezpieczne. Dla niej samej i najbliższego otoczenia. I nie chodziło tu o fakt, że potrafiła odpłynąć w środku rozmowy, zawiesić się i przenieść umysł do krainy marzeń czy o to, że jej umysł nagle przestawał rejestrować fakty, takie jak słup przed nią czy drzwi, w które chętnie wpadała. Chodziło tu o projekcje, o zmiany w jej zachowaniu pod wpływem własnych wyobrażeń - o to, czego właśnie był świadkiem. Ile osób ta dziewczyna odtrąciła, bo coś jej się wydawało i ubzdurało, mimo że nie było żadnych przesłanek ku temu, żeby było tak, jak sobie wymyśliła?

Olivia była czystokrwista, jednak w tym wszystkim wydawała się kompletnie niedotknięta ideą lepszej rodziny. Quirkowie byli przeciętni, skromni, dziwni. Ona była dziwna - w tym wszystkim, co działo się wokół Voldemorta i jego popleczników ona stała z boku, jakby była poza tym. Nawet teraz, gdy oberwała fizycznie od jednego z nich, zdawała się odtrącać możliwość poznania samej idei dlaczego ktoś miałby odtrącać inne osoby tylko dlatego, że gdzieś w ich rodzinie był mugol? Albo wśród znajomych. Olivia zdawała się patrzeć mocno naiwnie na świat i to niemal od zawsze, od dzieciństwa. Owszem, dostrzegała odcienie szarości i wiedziała doskonale, że świat nie był czarno-biały. Może dlatego tak mocno odpychała od siebie myśli o tym, że ktoś może widzieć świat w tylko dwóch barwach?
- Czuję się jak idiotka - zaśmiała się cicho, opuszczając głowę tak, by włosy przesłoniły jej twarz. Dobry mugolski boże, co ona znowu sobie wymyśliła? Nic dziwnego, że ojciec jej tam nie chciał. - Czasem mam wrażenie, że usilnie staram się być postacią pierwszoplanową. Wiesz, takich jak w powieściach. Chyba to nawet mówiłam. A czasem trzeba faktycznie zrobić krok w tył, by kto inny mógł błyszczeć.
Podniosła głowę i mrugnęła do niego. Cokolwiek robił, działało. Olivia uścisnęła jego rękę, w oczach znowu pojawił się blask.
- Poradziłeś sobie doskonale, skoro hipogryfy są bezpieczne. I bardzo się cieszę, że będą w rezerwacie. Zasługują na takiego opiekuna jak ty. Nawet ojciec jest pod wrażeniem tego, jak radzisz sobie ze zwierzętami. Masz dobre serce, Laurencie, i one to wyczuwają - naprawdę w to wierzyła i to chyba też mu mówiła. Miała wrażenie, że już o tym rozmawiali, chociaż w innym kontekście. Pokręciła głową, robiąc tajemniczą minę. - Kiedyś ci opowiem. Całą pokręconą historię, której sama do końca nie rozumiem. Ale nie mogę odkrywać tak od razu wszystkich kart, prawda?
Śmiała się, ale w jej głosie pobrzmiewały poważne tony. Dla siebie samej nigdy nie była wystarczająco interesująca, nie chciała więc i by Laurent stracił nią zainteresowanie zbyt szybko. Lubiła jego towarzystwo i chyba bardzo go potrzebowała, więc nieudolnie tkała wokół pajęczynę zainteresowania. Bo historia w gruncie rzeczy nie była taka ciekawa, ale przecież nie musiał o tym wiedzieć, prawda? To ona była tą, która ostatnim razem jak była w Mungu przegoniła rodziców i zniknęła na długi, długi czas z Londynu, żeby pogrążyć się w rozpaczy i żałobie. Dlatego doceniała teraz, że rodzice wyciągnęli lekcję z ostatniego razu, ile lat temu to mogło być - z pięć? I zostawili ją w spokoju, by na swój sposób mogła poukładać sobie myśli w głowie. Teraz, gdy Laurent trzymał jej dłoń, jej myśli płynęły spokojnie, każda swoim torem. To było bardzo miłe uczucie.

Gdy musnął ustami jej dłoń, zaczerwieniła się. Zdecydowanie nie bywała na balach i kompletnie była nieprzyzwyczajona do takiego zachowania. Ale skłamałaby, gdyby powiedziała, że jej się to nie podoba.
- Pani Quirke? - Olivia już otwierała usta, by coś powiedzieć, gdy w drzwiach stanął mężczyzna. Na niewielkiej tacy niósł szklankę z jasnozielonym eliksirem. - Przepraszam, nie wiedziałem że ma pani gościa. Powinna pani odpoczywać, inaczej żebra nie zrosną się prawidłowo. To samo powiedziano pani rodzicom.
Mężczyzna mógł mieć około trzydziestu kilku lat. Patrzył surowo na Laurenta i Olivię, jakby właśnie złamali wspólnie z tuzin szpitalnych zakazów.
- Spotka się pani z chłopakiem dzisiaj wieczorem, gdy upewnimy się, że wszystko jest w porządku - położył tacę na stoliku przy łóżku. Olivia, która już i tak była czerwona, upodobniła się w tej chwili do dorodnego pomidora.
- To nie jest mój...
- Przykro mi, ale musi pan opuścić pokój. Ona potrzebuje leżeć. To tylko kilka godzin i będzie pani jak nowa, proszę tego nie utrudniać - wcisnął jej szklankę eliksiru z miną ojca, który karci chore dziecko. - Do dna.
Olivia rzuciła Laurentowi rozbawione spojrzenie.
- Skontaktuję się z tobą jak tylko wypuszczą mnie z tego więzienia - obiecała. Czarodziej westchnął, w myślach zapewne licząc do dziesięciu. Przynajmniej się nie wzbraniała przed wypiciem eliksiru. - Jeszcze raz dziękuję, że przyszedłeś. I... Jeśli to nie problem, a zaproszenie jest nadal aktualne, kiedyś wpadnę odwiedzić hipogryfy. Po tym, jak własnoręcznie przygotuję ci najlepszą herbatę, jaką będziesz miał okazję pić.

Czarodziej zaklaskał, by skupić na sobie uwagę. Olivia podniosła dłonie w obronnym geście, a potem sięgnęła po szklankę. Laurent czuł na sobie naglące spojrzenie mężczyzny. Czas odwiedzin dobiegł końca, ale to nie był koniec znajomości. Gdy Laurent wychodził, czuł na sobie ciepły wzrok Olivii, która się uśmiechała. Uśmiechała się nawet pomimo picia absolutnie obrzydliwego eliksiru, który miał posklejać jej żebra.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3544), Olivia Quirke (3483)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa