To był odruch, być może dla dziewczyny dziwny, zaskakujący i Tristan się na tym złapał dopiero jak byli na przystanku. Później już tego nie robił. Nie był pewny co go podkusiło, aby chwycić ją za dłoń. Może potrzebował czyjejś bliskości, pokonując trasę opuszczenia cmentarza? Nie chciał aby mu się zgubiła? Sam sobie nie potrafił tego wytłumaczyć.
Miło było obserwować Olivię, zafascynowaną światem mugolskim w innych zakątkach dzielnic Londynu. Można było zaobserwować, iż tak daleko nie podróżowała. Nie sama, gdyż mogłaby się faktycznie zgubić. A zabranie jej do jednej ze wspaniałych kawiarni z kawą i deserami, było bardzo dobrym wyborem. Słysząc jej słowa, w których zaznaczyła, że będzie ją niósł na rękach, uśmiechnął i pokręcił głową. Jakby chciał powiedzieć, nie ma takiej opcji. Ale w geście zabawnym.
Weszli do środka i Olivia już wypatrzyła dla nich wolny stolik pod ścianą. Tristan skinął głową w zgodzie i kiedy kierowali się w tamtym kierunku, zgarnął dla nich dwa zestawy menu tego miejsca. Zajmując swoje miejsca, siedząc naprzeciwko siebie, Ward podał koleżance menu, aby zobaczyła sobie co chce zamówić. Przy okazji Tristan wyjął notes i długopis, aby mieć pod ręką do pisania, gdyby przyszło im ze sobą rozmawiać. Będzie łatwej pisać, niż gestykulować w języku migowym. Dla siebie znalazł zwyczajną czarną kawę, a dla osłody weźmie średni deser owocowo czekoladowy. W rozmowie z kelnerką, pewnie Olivia go wyręczy, że nie będzie musiał pisać. Bo najwyżej jedynie będzie na karcie menu pokazywać, co by chciał zamówić.
To miejsce miało przeogromny wybór, od lodowych deserów po słodkie i przeróżne kombinacje i smaki kawowe. Temu wszystkiemu jak mogli zobaczyć, towarzyszyło przyjemne otoczenie. Nic dziwnego, że ta kawiarnia jest bardzo doceniana przez klientów. Zadbali o wszystko, co możliwe, aby spełnić ich oczekiwania. Słuszna uwaga dziewczyny, pod względem panującego tutaj porządku, spokoju, gdzie kulturalni mugole potrafili spędzić czas na zwyczajnych i przyjemnych rozmowach.