• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
04.03.1972 Brenna i Nora; Nora Nory

04.03.1972 Brenna i Nora; Nora Nory
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
23.10.2022, 19:07  ✶  
- Tak, koty mają już to do siebie, że zawsze muszą demonstrować swoje zdanie, jakie by ono nie było. Próbowałam go utemperować, widać jak mi się to udało. Oby z wychowaniem Mabel szło choć trochę lepiej.- powiedziała do Brenny, a następnie upiła łyk kawy, powoli zaczynała się robić zimna, nie żeby jej to przeszkadzało.
- Psidwak? Słyszałam, że na nie trzeba mieć specjalną licencję, ciekawe ile w tym prawdy.- zresztą pewnie nawet jeśli licencja będzie potrzebna, to Longbottomy bez problemu będą ją w stanie sobie załatwić ze swoimi znajomościami w Ministerstwie. - Taki pies mógłby Wam chyba towarzyszyć też w pracy?- powiedziała z zawahaniem. Nie wiedziała do końca jakie mieli wytyczne.
-Wspaniale! Mam nadzieję, że będziesz mieć wolne!- odparła z ekscytacją, na pewno będzie jej raźniej, kiedy przyjaciółka będzie przy niej w tym ważnym dniu, w tak naprawdę zupełnie obcym otoczeniu. Nie wymagała, żeby jej pomagała, tylko po prostu była gdzieś obok i dodawała odwagi.
Zwróciła uwagę na grubość notatnika Brenny. Zrobił na niej wrażenie. - Sporo masz na głowie.- pokazała dłonią na notatnik. - Jak właściwie znajdujesz na to wszystko czas.- nadal nie mogła się nadziwić.
Słysząc kolejne pytanie spojrzała na Longbottom swoimi zielonymi ślepiami. Rachunek? Czy ona do reszty oszalała. Postawiła kubek na blacie, może nieco głośniej niż chciała.- Czy Ty naprawdę myślisz, że będziesz za to płacić? Tyle mi w życiu pomogliście, że naprawdę nie ma szans, że na to pozwolę.- to by uderzyło w jej dumę. Figg była na tym punkcie przeczulona. Otrzymywała od rodzeństwa Longbottom naprawdę bardzo duże wsparcie w różnych dziedzinach życia od zawsze.
- Czy dobrze zrozumiałam, że zapraszasz ją na weekend do siebie?- uśmiechnęła się do Brenny, nie żeby jej na tym zależało, ale całkiem przyjemnie było złapać oddech w samotności raz na jakiś czas.
- Słyszałam o tym przedszkolu, muszę podejść zapytać się, czy jest szansa na rekrutację, tak naprawdę to nawet nie wiem, kiedy składa się takie wnioski.- Gdy mieszkała z rodzicami, nie miała takich problemów.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
23.10.2022, 20:18  ✶  
- Gdyby został utemperowany, nie byłby kotem - stwierdziła Brenna, posyłając Norze kolejny radosny uśmiech. - Może psidwak, może zwykły piesek, zobaczymy jeszcze. Ale myślę, że Erik w razie czego załatwi licencję.
Czy zwalała to na brata? Bez skrupułów. Miał więcej charyzmy niż ona. Brenna chętnie organizowała i ogarniała wiele rzeczy po cichu, ale jeśli szło o takie, gdzie przydawało się oczarowywanie ludzi, to Longbottom był w tym po prostu znacznie lepszy.
- Gdybym ci powiedziała, musiałabym cię zabić, Nora - oświadczyła, a mimo poważnego tonu i niby to poważnej miny Figg, znająca ją już szmat czasu, od chwili, gdy obie były gówniarami bawiącymi się w Dolinie Godryka, mogła łatwo odgadnąć, że kobieta tylko żartuje.
Zawahała się przy tym płaceniu. Nie próbowała nawet płacić za tiramisu i tartę. Świetnie rozumiała tu postawę Nory i nie chciała jej urazić. Ale z drugiej strony - tort i ciasta to było ogromne zamówienie, wymagające wiele pracy. Brenna źle się czuła, po prostu obciążając tym przyjaciółkę.
Z kolei jednak naciskając, mogła ją obrazić.
- W porządku. Może więc umówimy się tak, że ja opłacę składniki, a twoja praca będzie wkładem w naszą inicjatywę od rodziny Figgów? - zaproponowała po chwili namysłu, poszukując kompromisu. Oznajmiając, kto zrobił tort, tak jak wspominała wcześniej, robiła Norze reklamę. Z kolei jeżeli opłaci składniki, sama Brenna nie będzie miała takich wyrzutów sumienia.
- Pewnie. Jak już otworzysz, w pierwszy albo kolejny weekend? O ile oczywiście będzie miała ochotę, bo kto wie, może Londyn spodoba się jej tak bardzo, że nie zechce opuścić Pokątnej - powiedziała Brenna, pospiesznie sprawdzając kalendarz. Tak, mogła poświęcić chrześnicy sobotę i prawdopodobnie niedzielę, a jeżeli musiałaby się nawet wyrwać, na pewno przypilnują jej Erik albo Mavelle. Nie zamierzała jednak dziewczynki ciągnąć siłą do Doliny Godryka. Może i miała siedem lat, ale też prawo do decydowania o tym, czy ma ochotę wpaść do ciotki. - A co do przedszkola, podejrzewam, że w razie czego Erik ma tam wtyki i spróbuje coś załatwić... No nic. Dzięki ci za tę pyszną tartę, ale muszę powoli się zbierać. Na pewno nie będziesz potrzebowała jakiejś pomocy przed otwarciem?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
23.10.2022, 21:09  ✶  
- Wiadomka, Erik jest w stanie załatwić wszystko. Wystarczy, że się uśmiechnie do jakiejkolwiek pani, która załatwia papiery, da zrobić ze sobą zdjęcie i cały świat jest jego.- zaśmiała się w głos. Miała świadomość, jak większość kobiet reaguje na Longbottoma, wcale się im nie dziwiła. W końcu i dla niej bywał czarujący. Gdyby nie to, że od dziecka byli niczym rodzeństwo pewnie i ona by reagowała w ten sposób na jego urok osobisty.
- Taaaa- przeciągnęła. - Już widzę, jak ty kogoś zabijasz.- Wiedziała, jak dobrym człowiekiem jest Longgbotomówna, znała ją w końcu chyba od zawsze. Nie pamiętała dnia, kiedy się poznały, jednak gościła w jej dziecięcych wspomnieniach, nawet tych najwcześniejszych.
- Zgoda, niech Ci będzie.- wolałaby zająć się całym zamówieniem na własną kieszeń. Wiedziała jednak, że Brenna będzie się z nią licytować do skutku. Tak to przynajmniej chociaż trochę uległa jej prośbie. Będzie musiała sobie to wszystko rozrysować, zależało jej na tym, żeby stworzyć coś naprawdę spektakularnego, jednak nie przesadnego. Miała sporo czasu, aby przemyśleć wszystko bardzo dokładnie i dopracować najmniejsze szczegóły.
- Jasne, jeśli masz chęć się nią zająć, to na pewno skorzystam. Wiesz jak jest, zresztą i tak pewnie będę siedzieć tutaj. Kawiarnia ma działać również w nocy, tylko nieco zmieniać swoje zasady pracy. Zastanawia mnie, czy to wypali, ale wiesz jak jest, może dzięki temu będę mieć więcej klientów. Myślałam o ty, żeby znaleźć jakichś muzyków, którzy przygrywali by tutaj wieczorami. Umilałoby to spożywanie alkoholu.- Eleonora stwierdziła, że taka dłuższa praca tego miejsca będzie dla niej zdecydowanie bardziej opłacalna. Wyśpi się kiedyś, najpewniej po śmierci.
- W sumie racja. Najlepsza opcja to wysłać Erika do przedszkola, myślę, że nikt mu by się tam nie oparł.- Brenna to jednak jak zawsze miała łeb na karku. - Nie, jak coś wymyślę, to do Ciebie napiszę, dzięki, że wpadłaś!
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
24.10.2022, 10:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:32 przez Morgana le Fay.)  
- Namawiam go na karierę Ministra Magii, ale on o tym nie chce słyszeć - westchnęła Brenna żartobliwie. Być może ten żart był żartem głównie dlatego, że wiedziała, że jako wilkołak Erik praktycznie nie ma szans zostać Ministrem: a gdyby nawet nim został, mógłby skończyć jak Leach.
Niemniej zdawała sobie sprawę z popularności brata. Czasem nawet celowo rozdmuchiwała jej ognisko, w sobie tylko znanych celach. Może chodziło o chęć zapewnienia mu lepszego startu, może o zyski, jakie czerpała z tego rodzinna, a może o odrobinę chaosu, który głęboko skrywany leżał w jej charakterze.
Spoważniała trochę, kiedy Nora powiedziała o zabijaniu. Nijak tego nie skomentowała, choć słowa te poruszyły ją bardziej niż chciałaby przyznać. Figg, jak wielu innych, wierzyła, że Brenna jest osobą dobrą do szpiku kości. A ona sama wiedziała, że wszystko zależy od wydarzeń - i że żyją w czasach, gdy ktoś, kto chce pokoi, musi szykować się do wojny.
- I ty każesz mnie zwolnić. Wiem, że na początku musisz zdobyć klientów, ale nie zamęcz się, Nora - powiedziała miękko. - Porozmawiaj z Mabel i jeśli tylko będzie chętna, ustalimy termin, chętnie przygarniemy ją na którąś noc. Dla nas to przyjemność, a ty odpoczniesz.
Brenna mogła sobie tylko wyobrażać, jak trudne było bycie samotną matką. Była więcej niż pewna, że ona sama, mimo całej swojej energiczności i pogody, załamałaby się pod takim ciężarem.
- Czasem myślę, że bezczelnie wykorzystujemy mojego brata - stwierdziła, znów się przy tym uśmiechając. - Z drugiej strony, dzięki nam nie umarł jeszcze z głodu, więc chyba mamy do tego prawo/
Zsunęła się z krzesła. Pomachała Norze, rzuciła do kąta, do którego odbiegł kot "Cześć Salem", a potem ruszyła do drzwi. I znikła z cichym trzaskiem, aportując się do Doliny Godryka, w pobliże rodowej posiadłości Longbottomów.

Sesja zakończona.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2402), Nora Figg (2176)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa