• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[08.06.1972] It's not rocket science. | Nora & Neil

[08.06.1972] It's not rocket science. | Nora & Neil
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
13.01.2024, 15:31  ✶  

Niedrożenie tematu wcale nie było takie łatwe kiedy przychodziło o rozmowę z panną Figg. Należała do osób, które wolały wszystko wyjaśnić, dowiedzieć się każdego, nawet najdrobniejszego szczegółu, dopiero wtedy odpuszczała. Ten typ tak już miał. Przejmowała się każdą głupotą, rozmyślała później o tym godzinami, jedno, źle wypowiedziane słowo przy jej osobie powodowało, że mogła poczuć się niepewnie i zacząć szukać w sobie wad. Przejmowała się dosłownie wszystkim - niestety.

Tak naprawdę to ten drugi komentarz o szukaniu męża też będzie jej spędzał sen z powiek, bo skoro nawet on, który pracował tu chwilę jej to sugerował, to może coś w tym było? Przeszła już wiele podobnych rozmów, w ostatnim czasie, jednak nic z nich nie wynikło, ponownie zacznie się nad tym zastanawiać, bo, że czegoś brakowało jej w życiu była pewna, chociaż wydawać się mogło, że ma niemalże wszystko.

Nie miała czasu na to, aby martwić się każdym pękniętym kieliszkiem. Nie mogła się tym zajmować, kiedy w piecu ciągle był jakieś słodkości, których musiała pilnować, do tego zamówienia, klienci i cała reszta. Szkło było przy tym najmniej istotne.

- Jest Litha, jeden z ważniejszych sabatów. - Nadal walczyła ze sobą i zastanawiała się nad tym, czy w ogóle powinna świętować. Po ostatnim Beltane, stało się to dosyć mocno kontrowersyjne, z drugiej strony nie mogli, aż tak bardzo bać się codzienności. Czarnemu Panu na pewno na tym zależało. Musieli świętować, jakby nigdy nic, przecież było to zupełnie normalne. Oczywiście z dozą ostrożności, chociaż nie przypuszczała, że postanowiłby zaatakować kolejny sabat, na pewno ministerstwo przygotuje się na takie ewentualności. - Tak się też składa, że akurat w Lithę mam urodziny, planuję zaprosić tu kilkoro znajomych, mam nadzieję, że ktoś przyjdzie, bo ostatnio są bardzo zabiegani. - Nie podejrzewała też, że wszyscy przyjdą, miała świadomość, że są bardzo zapracowani. Większość z nich poza pracą działa teraz dla Zakonu Feniksa, co wiązało się praktycznie z drugim etatem. Sama Norka ciągle warzyła jakieś eliksiry, aby im pomóc.

- Chyba dobrze to wygląda? - Zapytała jeszcze, co myśli o efekcie ich pracy. Stała teraz przy ladzie i przyglądała się uważnie każdemu ze stołów, aby wyłapać ewentualne niedociągnięcia.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#12
14.01.2024, 19:48  ✶  
Tak, to mogła być projekcja i gdybym mógł, to cofnąłbym pytanie, albo wyjaśnił, ale miałem wrażenie, że temat znów umarł i nawet się z tego cieszyłem, bo odniosłem wrażenie, że zakończyliśmy na dość pozytywnym zdaniu. Samowystarczalność. Najpierw pokochaj siebie, a dopiero później idź kochać innych. I takie tam sprawy i złote myśli, prawda? No właśnie.
Otworzyłem szeroko usta, jeszcze szerzej oczy w szoku, spojrzałem na nadgarstek, zaraz patrząc na ścianę, ale zegarka się nie dopatrzyłem, z resztą na co mi zegarek, jak o datę mi chodziło?
-O, to już? Zapomniałem przez te wyjazdy i pracę.-są na tym świecie rzeczy ważne i ważniejsze. Coś kojarzyłem, że niedługo będzie, ale kiedy na pewno, to tak plus minus. Czas jednak leciał szybciej niż myślałem.
-Oh, co za zbieg okoliczności. To wszystkiego najlepszego, sto lat.-uśmiechnąłem się do niej szeroko, szczerze jej życząc dobrego życia, do tego impreza z przyjaciółmi. Ja się do tego grona nie zaliczałem, a może to i dobrze, wolałem mieć nieco bardziej formalne relacje z szefami swoimi, mniej boli przy zwolnieniu albo rezygnacji.
Wytrzepałem dłonie o spodnie i stanąłem wyprostowany, żeby spojrzeć na salę.
-Idealnie. Póki co, zaraz przyjdą ludzie i wszystko zepsują. Nie po to tyle ustawiałem te kieliszki, żeby mi je przestawiali.-zaśmiałem się zły na żarty.-I oby się tylko nic nie stłukło.-rzuciłem prośbę, składając dłonie i patrząc ku górze na sekundę.-Chociaż lepiej, żeby się stłukło tu, niż jakby mieli w domu tłuc rzucając w siebie talerzami.-zaśmiałem się pod nosem i poszedłem za blat baru.-Na pewno nic w kuchni nie zostało? Żadne chusteczki, zaginione ciasteczka? Małe łyżeczki?...-spojrzałem na stół.-Wyniesione.-uśmiechnąłem się do siebie, zaraz podpierając się o biodra.-A koty nie są złe, że tyle je omija?-zagadałem pół żartem, pół serio, w końcu tyle okazji do głaskania i zjedzenia czegoś smacznego, a kocie noski na pewno czują zapachy z kuchni.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
14.01.2024, 20:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.01.2024, 20:54 przez Nora Figg.)  

Na całe szczęście pytań nie dało się cofnąć, chociaż może i sama Nora czasami tego żałowała. Jednak te pytania, które mogły prosić o wymazanie dawały najwięcej do myślenia, więc szkoda by było, gdyby się nie pojawiły. Nie ma jednak co w tej chwili tego poruszać, mieli dużo rzeczy na głowie.

- Tak, czas bardzo szybko pędzi. - Miała wrażenie, że ostatnio dni uciekają jej jeden za drugim, ledwo mrugnęła, a miała odbyć się Litha, gdzie ledwie udało im się wylizać rany po Beltane. Z wiekiem czuła, że czas mija szybciej, gdy była dzieckiem dni jej się okropnie dłużyły, teraz było zupełnie przeciwnie. Wiele by dała, aby znowu wszystko działo się wolniej.

- Tak, spory zbieg okoliczności, chociaż nie wiem, czy dobry, wszyscy zawsze zajęci są świętowaniem najdłuższego dnia roku i rytuałami. - Przyzwyczaiła się do tego, że musiała ten dzień dzielić ze świętem, nawet podczas swoich urodzin nie była najważniejsza. Tak już los to ułożył.

- Dziękuję bardzo. - Dodała jeszcze. Nie organizowała hucznego przyjęcia, gdyby tak było, to pewnie zaprosiłaby i swoich współpracowników. W tym przypadku jednak grono osób, które miały się pojawić na tej niewielkiej imprezie było naprawdę bardzo małe. Nie był to odpowiedni czas na wielkie przyjęcia, ale chciała chociaż przez chwilę poczuć się normalnie, dlatego postanowiła zaprosić tych najbliższych. Powinno być bezpiecznie, szczególnie, że był to bardzo zaufane osoby.

- Tak właściwie, to właśnie po to to ustawiamy, żeby mogli popsuć. - Uprzednio ciesząc swoje oczy tym widokiem. Sprawiało jej to przyjemność, kiedy widziała ich zachwyty. Wiedziała, że szybko tego nie zapomną, mimo, że ten ład który tworzyła nie trwał długo.

- Wolałabym, żeby rzucali w siebie talerzami w domu. - Rzekła z uśmiechem, bo nie chciała odnosić w tym miejscu zbyt wielu strat.

- Nie, wszystko jest. - Powiedziała jeszcze ostatni raz rzucając okiem na stoły. Było, tak jak sobie założyła. Naprawdę dumna była z efektu, który osiągnęli. - Koty są nieco niezadowolone, ale muszą się z tym pogodzić. - Szczególnie, że zachowanie Lady było nieprzewidywalne, kto wie, co strzeli do głowy temu kociemu dziecięciu.

Po krótkiej chwili w Norze zaczęli pojawiać się goście, Neil i panna Figg musieli zacząć zajmować się swoimi standardowymi obowiązkami, aby wszyscy wyszli stąd dzisiaj zadowoleni.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Neil Enfer (1926), Nora Figg (2729)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa