Tristan nosił w sobie wiele bólu. Blizny, które widziała na jego ciele, były niczym w porównaniu do blizn, które zostawiono na jego duszy. Gdy czytała kolejne słowa na kartce notesu miała wrażenie, że serce jej pęka. Nie potrafiła zrozumieć, jak ktoś mógł postępować w taki sposób - kierować się nienawiścią i być tak okrutnym... Bo to, że go nie zabili, najpewniej nie było łutem szczęścia. Tristan interpretował to jako ostrzeżenie. Miał żyć w ciągłym strachu o własne życie, miał cierpieć i pamiętać o tym tragicznym wydarzeniu. To było tak złe na tak wielu poziomach, że jej umysł po prostu tego nie pojmował.
- Nie ma znaczenia, a przynajmniej nie dla mnie. I uwierz mi, że dla wielu osób też - powiedziała łagodnie, przytulając go. Chciałaby go jakoś pocieszyć i zapewnić, że będzie dobrze, ale... Nie chciała go okłamywać. Bo przecież nie miała gwarancji, że będzie dobrze a to, co pisał, sprawiło że się odrobinę zaniepokoiła. Co, jeżeli po niego wrócą? Nie bała się o własne bezpieczeństwo, bała się o niego. Czy to było rozsądne, by mieszkał sam i izolował się od innych? Przecież gdyby postanowili wrócić dokończyć dzieła, to nikt nie zdążyłby zareagować na czas.
Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale łódką zatrzęsło. Olivia wzmocniła uścisk na ramionach Tristana i obróciła głowę w kierunku Sama, lecz ten tylko lekko się wychylił i wzruszył ramionami, nie obracając się w ich kierunku. Odbijali z powrotem do brzegu, a impreza na wcale-nie-tak-ukrytej-plaży rozkręcała się w najlepsze.
- Wiesz, że zawsze ci pomogę i będę obok, nawet jeśli nie w sensie fizycznym - szepnęła mu cicho do ucha. Szept przebił się przez plusk wody, a przystań stała się wyraźniejsza. Naraz jednak jakiś świst przeszył powietrze, a z plaży dało się zauważyć kolorowe, czerwone iskry, które wywołały entuzjazm wśród imprezowiczów. Race? Nieudane fajerwerki? Olivia pokręciła głową, a na usta powrócił jej uśmiech. - Spacer, to chyba dobry pomysł, mam wrażenie że są bardzo nieostrożni w tej swojej zabawie.
Zabawa z ogniem w połączeniu z alkoholem potrafiła być naprawdę niebezpieczna. Już nie chodziło o to, że zepsuli jej plany, ale o to że jeśli komuś się tam stanie krzywda, to potem przeczytają o tym w każdej mugolskiej gazecie. Ale tak po prawdzie to nie była ich sprawa, Sam właśnie przybił do pomostu i wyskoczył z łódki, by przywiązać ją do pala.
- Podpłynę tam i sprawdzę, czy przypadkiem nie ma tam gówniarzy. Wrócić po was? - na to pytanie Olivia zerknęła na Tristana.
- Chyba się przejdziemy? - wciąż się wahała, czy pokazać mu listy, które miała w torebce. Z jednej strony bardzo chciała mu opowiedzieć swoją historię, ale z drugiej nosił w sobie tyle bólu, że chyba nie powinna mu go dokładać. Ale przecież zasługiwał na to, by wiedzieć, prawda? Zwłaszcza że potwierdził jej wcześniej, że myśli o niej poważnie. Na tyle poważnie, że planował z nią przyszłość.